poniedziałek, 26 września 2011

Pytanie

To pytanie jest ważne, być może najważniejsze spośród tych, które sobie zadajesz. "Dokąd zmierzam?" zdają się mówić cząstki energii z której się składasz, chociaż nie zawsze takim brzmieniem dźwięczą w Twojej głowie. Zastanawiasz się nad sensem tego co jest i tego co było, ale kontekst tych rozmyślań jest być może ważniejszy niż one same. Kontekst ten powinien być oparty o przyszłość, to w jej lustrze odbijać się ma to co było i to co jest.

Pamięcią człowiek nazywa możliwość przywoływania obrazów, które przeminęły. Dla nas to nic innego, jak źródło - jedno z wielu - powoływania pewnej energii do istnienia w chwili obecnej i takiego jej przekształcania wolą, że wzbogaca ona sobą i zmienia obraz przyszłości. Oby odbicia te wesołością były nasączone, oby wnioski płynące z tych rozmyślań pozytywnym odbiciem ku przyszłości się kierowały.

Kiedyś sądziłam, że samodzielnie dokonam tych wszystkich rzeczy, które w istnieniu swoim osiągnąć zamierzałam. Pomyliłam się. Odbiciem kolejnym były inne istoty, dzięki którym rozumiałam informację samą przez siebie wysyłaną. Czasem wydaje się, że przekaz jest dokładnie taki, jaki myślimy, że jest. Bywa i tak, ale znacznie częściej determinowany jest on zdolnością odbiorcy do zrozumienia intencji zawartych w tym swoistym kierunkowskazie do naszego wnętrza. To co mówimy, czynimy odzwierciedla w stopniu największym to jakimi my jesteśmy istotami, a nie jakimi są inne. Pokazuje to ile w nas człowieczeństwa, miłości, skalę naszych wewnętrznych barw. 

Zamieniłam się kiedyś rolą z mędrcem pewnym zaświatowym i prawić zaczęłam mądrości. On ustąpił i słuchał, a radość płynęła przeze mnie wraz z przekazywaną przeze mnie z mojego wnętrza wiedzą. Zobaczyłam jak na dłoni skalę tego, co posiadałam w sobie i zrozumiałam siebie. Wiedziałam już wtedy jaką drogą chcę podążać, bo niczego innego z tak układających się Słów nie dało się ułożyć jako wizji mojej przyszłości...

Dużo nad czasem rozmyśla (piszący przekazy) i zastanawia się jak to z nim naprawdę jest. Jest przyszłość, nawet i dla nas, ale naznaczona ona jest splotem uwarunkowań, których na pewnym poziomie wibrowania energii i wrażliwości po prostu nie sposób pominąć, nie dostrzec. Przyszłość nie jest więc snuciem wizji w nadziei, że jakaś ich część ziści się. To widzenie jak będzie i zastanawianie się jak najkrótszą drogą, najmniej bolesną doń dotrzeć. Stąd nasza pewność, że będzie jak zapowiedzieliśmy. Stąd też sens naszej ingerencji, bo łagodniej przejść mogą tę drogę ci, którzy o miłości Ziemi i Nieba pamiętają. Taki jest sens słów przekazywanych przez Zaświat, by tę prawdę wam przypomnieć. 

Przeszłość jest więc bardziej teraźniejszością waszą niż to przywykło się uważać. Przeżywanie chwil czy to dobrych, czy mniej dobrych powoduje takie, a nie inne Zakłócenie waszego pola energii. A ono łączy was z tym, co ma nadejść i celowo zakryte są przed wami wszystkie te uwarunkowania. Musicie nauczyć się WIEDZIEĆ, wyczuwać jakie mogą być konsekwencje waszych czynów zanim je popełnicie. Wiedząc o nich nie zawsze byście czynili to, co tak naprawdę wasze serce chciałoby uczynić. Serce więc postanowiło w kwestii wizji przyszłości zamilknąć na czas życia, byście zrozumieli podstawowe prawa wedle których w Zaświatach inaczej funkcjonować po prostu nie sposób.

Zamyśliłam się jeszcze dnia pewnego nad taką oto myślą: wyczulenie istot ziemskich poprzez stanie obok nich - jakąż to wartość może one nieść dla tych, co gotowi i niegotowi są na przyjęcie darów płynących z takiego spotkania? Sprawdziłam więc jak to jest być dla kogoś duszą opiekuńczą i zrozumiałam, że cały sens pracy tak pomiędzy istotami duchowymi ustawiony opiera się na poszukiwaniu momentów gotowości na przyjęcie przez człowieka propozycji nowych, lepszych uczuć i myśli, sensowniejszych i bardziej pasujących do sytuacji jego, która to praca na pewnym pułapie rozwoju już tylko gwałtownie przyspiesza.

Postanowiłam tak stanąć obok jednostki niejednej. Każda pozytywnie na to spotkanie zareagowała sprawiając mi ogromną radość i dając sens temu, co ja chciałam i mogłam w ten układ sobą wnieść. Niosę więc otuchę i wiadomość dobrą dla wszystkich, których serce otwarte jest tylko dla coraz wyższych wibracji. Niżej nie schodzą, więc i złych wiadomości posłańcem nigdy być nie chciałam. Nie szukaj więc w świecie wiadomości złych, bo zamiast wspinać się wyżej na tym, co zwiesz drabiną rozwoju duchowego stoisz w miejscu obniżając pułap swojej wibracji, chociaż utrzymać ten najwyższy potrafisz i z niego na dalszą wspinaczkę się udać. Tego nie rób, nie doradzamy.

Sensem istnienia jest więc odnajdywanie siebie w coraz to barwniejszych i światłem rozświetlonych wibracjach. Znajduj siebie więc w tych coraz lepszych, a zobaczysz, że i w nich jesteś, potrafisz być. Potem szukaj jeszcze wyższych i sprawdzaj, czy i tutaj ciebie nie ma? 

Jesteś, ja już wiem, że jesteś. 

Wiem, bo widzę i widzę jak do nich dochodzisz, jak siebie w nich dostrzegasz i jak oblicze rozjaśnia ci się na znak tego uświadomienia. Jak do tego dojdziesz? To napisze życie twoje i podejmowane przez ciebie decyzje. Myl się i naprawiaj błędy, ale pamiętaj, że zawczasu wiele możesz zrobić, by ich uniknąć i szybciej kroczyć ścieżką złotą kostką wybrukowaną do krainy Jasnością zwanej. Czemu Jasnością? Bo nie ma w niej miejsca na ciemność w żadnej postaci. Przeciwieństwa istnieć bez siebie nie mogą, ale ty możesz zaistnieć w jednym z nich jeśli dokonasz takiego wyboru. Jakiego więc wyboru ty dokonasz? To jest pytanie na które codziennie twoja głębia poszukuje odpowiedzi. Mów do niej jak do siebie samego, bo tobą ona jest, i opowiadaj jej za czym tęskisz i dokąd chcesz zmierzać. Ja obok stojąc i nic nie mówiąc stworzę Atmosferę do bogactwem przepełnionych rozmyślań. Zapomnisz szybko o smutku, jeśli o mnie pomyślisz, a szukanie tych wszystkich odpowiedzi bardzo łatwym stanie się dla ciebie zadaniem.

Matka

środa, 21 września 2011

Nadejdzie taki czas

Nadejdzie taki czas, kiedy waśnie między narodami się skończą.
Nadejdzie taki czas, kiedy Ja pokażę się wam w całej okazałości swojej.
Będzie czas przemian i niezmienności przeplatał się wzajemnie jak wstęgi barw na niebie pod biegunem.
Będzie czas, gdy zawiłości języka nie będą zasłaniać prawdziwych znaczeń w nich ukrytych.

Wola. 

Będzie wola taka Nieba i Ziemi połączonych w coraz mocniejszym uścisku, by dobrze się pomiędzy nimi układało.
Będzie wola ludzi i istot pod niebem żyjących, by porozumienia szukać na dotychczas nieznane sposoby.

Będzie czas radości wypełniającej sobą każdy dzień. Gdzie szarość zniknie z twarzy goszczącej już tylko uśmiech.
Nadejdzie czas swady, która przyczynkiem się stanie do ostatecznego rozwiązania kwestii: jak skutecznie przemawiać do siebie?

Zagrożenie idzie z przyszłości, które w niwecz obrócić może plany powyższe. Groźnym ono nie jest, bo pieczę trzymamy nad Czasem, którym wasz świat się rządzi. Czyni on waszą przestrzeń bardzo przewidywalną albowiem bezczas stoi ponad tym w co wy uwikłani jesteście. Rozmawiam z wami z tego pułapu i z niego przekazuję me myśli. Co widzę więc za tą czasu zasłoną? Że dobrze będzie. 

Gdzie siebie widzę za lat sto, tysiąc? Tutaj, bo wcielać się na ziemi nie mam już zamiarów. Nie tak splatać się będą moje losy z historią waszą czasem naznaczoną. Pragnienie moje to przyglądać się wam - tym teksty spisującym i tym, którym żyjąc coraz trudniej o złapanie pełnego piersi oddechu.

Zawdzięczam ten stan własnej determinacji i uporowi w dążeniu do tego, co zawsze postrzegałem jako swoje Światełko w tunelu. Wspierać więc będę każdego, kto niezłomność w sobie odkryje i postanowi, że go nie opuści choćby i Siódmy Świat miał się skończyć. Tego na szczęście nie przewidujemy. 

Widzimy jednak trudności, bo statek z nową energią przybija już do portów przemiany. Ugościć się ona musi, a tam gdzie połączenia nie zbudowane są jeszcze tam też dotrze i sama utoruje dla siebie drogę. Dlaczego tyle o tej nowej energii mówimy? Bo szanse ma ona wszystkich oblicze zmienić na to bardziej uśmiechnięte i z życia zadowolone. Potrafisz jej napływ do siebie przyjąć? Potrafisz odpowiedzieć przemianą na jej powitanie, która da jej szansę pozostać w tobie na dłużej? Obyś potrafił, a ja ci w tym pomogę. Stanę i zatrzymam tę falę napływającą i po kropelce jej nektar będę ci do rąk podawał. A ty napoisz się nią tyle ile potrzebował będziesz. Nie martw się więc, że sam pozostaniesz na "placu boju". Ja stanę Murem za tymi, którzy chcąc wiele z siebie dać nie będą mimo wszystko potrafili.

Staje się rzecz wielka. W symbiozę wchodzi Ziemia i Niebo, pokazując jak ważne stają się związki z Domem waszym. To zabawne, że domem Ziemię nazwiecie, choć jak stąd patrzeć Ziemia Niebem energii się wydaje, a nie odwrotnie. Tymczasowo bowiem w jej otchłań się ona rzuca w całej swej odwadze wielkiej, by zaznać uniesień kręcących energią, napotykającą coraz to nowe dla siebie wyzwania. Potem wraca do domu i opowiada jak ta Bajka się dla niej skończyła. My słuchamy wyrozumiale i ciszą reagujemy na wszelkie: nie udało się. Wiemy, że Bajka jest bajką, że bujanie w tych ziemskich obłokach czasem krótkim w całokształcie istnienia pozostaje.

Ważności jego jednak nie odbieramy. Zachęcamy do poszukiwania perspektywy szerokiej, stąd nasze zawołanie: spójrz w Niebo, dostrzeż Gwiazdy zaświatowe i pomyśl, że to stamtąd jesteś. Oczami naszymi na siebie spójrz i dostrzeż, że drobiazgowość nie jest twoją cnotą. Jest nią miłość do bliźniego. Dostrzeż, że piękno twego ciała nie przekłada się na to, co sobą reprezentujesz jako istota jednocząca się wokół jednego kręcącego się wiru. Gdy to pojmiesz, piękno w tobie zamieszka i nie zniknie choćby niezbyt ci się twa ziemska powłoka podobała. Nie estetą bądź, ale Smakoszem ziemskich doznań wytrawnym. Poszukuj tych najlepszych, najsmaczniejszych dla siebie, albowiem one wzbogacają twoje przeżycie o najwartościowsze barwy. Je skarbem kiedyś nazwiesz, jeśli jeszcze nie nazywasz. Brzydotą brzydź się i nie zapatruj się na nią tak zapamiętale. Pomoże ci ona zrozumieć, że tylko miłe twemu serca zdarzenia warte są twego poświęcenia.

Kochamy was i serca w was wielkie widzimy. Choćby wiało i grzmiało, choćby spojrzenia tak chmurne były, że całe wnętrze nimi zasłonięte by było, to wielkością swoją zobaczyć i tak byśmy potrafili to serce złote, iskrzące się tysiącem świateł. Popędzi w waszą stronę wichura i tak wpadnie w wiry waszej energii, że Chmurność przegoni i piękno waszego wnętrza odsłoni. To wam obiecuję.

I jeszcze słowo jedno na marginesie tego wywodu: pięknem nazywajcie z szacunkiem się do siebie odnoszenie i je gloryfikujcie, nie swady. Siłę one stracą do życia, gdy energia je opuści, albowiem tak już jest, że ona ten świat zasila we wszystko to, co jest dla was najpiękniejsze i najwartościowsze. Kierujcie ją ku horyzontom, które mają przed sobą perspektywę szeroką, a nie ku tym, które ślepym zaułkiem się kończą. Zatrzymujcie w sobie chwile w swej prostocie piękne, bo poprzez prostotę energia najkrótszą drogą objawia wam swe najpiękniejsze oblicze. 

Poczujecie to jeszcze mocniej, a wtedy przypomni wam się, że tak właśnie ja wam niegdyś rzekłem. 

Mędrzec

wtorek, 13 września 2011

Miłość

Witajcie,

W obłokach różnie na mnie wołają; mam nawet ziemskie imię pod którym niektórzy mnie już znają. Niewiastą jestem i nazwałam siebie tak chcąc niewinność swą i czystość podkreślić. Ale najbardziej lubię utożsamiana być z miłością. To największe z uczuć, to najwyższa wibracja. Każda inna ledwie cieniem jest tej jednej, jedynej, najważniejszej. Każda zarazem dąży, by w udoskonaleniu swoim znaleźć cząstkę właśnie jej, by zabłysnąć jej aureolą i przydać sobie samej znaczenia większego.

Pamiętam, jak niegdyś dumałam siedząc nad strumieniem o jej istocie. Wtedy przyszła do mnie postać jasna, jasności w sobie miała tyle, że nie mówiąc nic wiedziałam jaki przekaz ona przyniosła. Miłość miałam w sobie, bo tak samo jasno jak ona świeciłam. Siostrami w niebie byłyśmy i jesteśmy, ale moje wówczas zadumanie przyspieszyło mój proces ziemskiego "dojrzewania" (zadumanie otwiera bowiem energię na przyjęcie nowych, ciekawszych, lepszych idei, a poprzez ich głębokie przeżywanie zmienia się struktura zwana aurą w jeszcze doskonalsze stworzenie).

Tak siedząc i podziwiając blask raz to słońca, raz tej postaci zrozumiałam, że niewiele się swą jasnością różnię od nich obu. Miłość zawsze była we mnie silna, ale nie zawsze potrafiłam docenić to, jak ona swoją obecnością uświęcała moją codzienność. Zapomniałam na chwilę, że tak naprawdę nadal byłam w obłokach nieba, choćby i po ziemi stąpając. Było tak dlatego, że cząstką tego nieba sama byłam, a po to wcieliłam się w materię by się odnaleźć, a nie by się gubić.

Odnalazłam więc siebie, a moje ciało ogarnęła fala szczęścia. Zajaśniałam najmocniej jak potrafiłam i taka już pozostałam - wesoła, pogodna i niosąca ukojenie. Zauważyłam, że obdarzając ludzi miłością umożliwiałam im odkrywanie tej samej prawdy - tej, która mi się wówczas objawiła. I ja jawiłam się tak im, jak mnie moja Siostra tamtego dnia.

W pokorze więc przeżyłam życie i z radością poszłam na powrót w Obłoki. One mnie przyjęły z otwartymi ramionami, a ja nie płakałam za straconymi szansami. Wiedziałam, że ten jeden moment odkupił je wszystkie.

Co więc mogę człowiekowi powiedzieć o miłości? Że to głębokie przeżywanie w sobie piękna istnienia, piękna drugiego człowieka i wszystkiego, co żyje. 

Pomagam więc innym, także tobie, poczuć w sobie tą lekkość istnienia, której mnie nie brakuje. Dzielę się nią z tobą, bo mi nie braknie, a tobie przybędzie. Weź ode mnie trochę; tyle, ile zapragniesz, ile potrzebujesz i ponieś dalej w świat, przekazując innym to czego się ode mnie nauczyłeś, nauczyłaś. Będę stała przy tobie ilekroć zaciemni się niebo, bo zapomnieć o miłości w żadnej chwili nie należy. Zwłaszcza wtedy, gdy chwile ciemne, bo jasnością swoją odgania smutki najskuteczniej.

Zamyśliłam się teraz, by poszukać jeszcze innych słów na opowiedzenie tego, co myślę, co gra mi w duszy. To zabawne ubierać w słowa coś, co tak daleko poza nimi winno być poszukiwane. Opowieści to tylko wstęp, poszukaj w sobie przeżywania każdej myśli zaświatowej, która do ciebie dotrze. One potrzebne są tobie, byś nimi kierował się w strony, gdzie czeka cię niejedna pełna przeżyć PRZYGODA.

Przeżywanie... Czym wzmocnić możemy ten wodospad uczuć w człowieku, by nie rozbijał się on o skały, ale by szumem swoim dawał znać innym o ogromie istniejących w nim strumieni różnorodnych? Niech pokaże, zademonstruje, że przeżywania się on nie boi, że wręcz szuka tego, co jego strumień uczuć napędza. Niech one płyną, w jedną stronę - jej stronę. A gdy już dopłyną, gdy już staną się częścią energii istnienia, niech pociągną za sobą resztę - to, co nazwałam straconymi szansami. Odnowienia one zaznają, dowiedzą się, że straconymi nigdy nie były, tylko zablokowane czekały na swoje uwolnienie. Pełnią potencjału swojego poszukuj możliwości rozwijania siebie. Szukaj miłości zawsze i wszędzie, bo ona nakarmi i da ciepło - może nie ciała, ale i takie cuda widywał już ten świat.

A mój świat? Spogląda i co na to wszystko może odpowiedzieć? Zamienić się może tylko tysiącem świateł w nadziei, że ujrzy je ktoś siedzący na brzegu rzeki, rozmyślający o tym jakimi w życiu drogami warto podążać. Drogami miłości - to ma na myśli niebo gwiazdami migoczące.

Niewiasta.

czwartek, 18 sierpnia 2011

Uderzę w Dzwon

Pozdrowienia,

Wielkimi postaciami jesteśmy w obłokach Nieba, bo wielkość nasza mierzy się dokonaniami naszego istnienia. W prawdzie istniejemy i poprzez prawdę wyrażamy swoje myśli, które jak Dzwony uderzają niosąc ludziom wieści potrzebne. 

Jakąż to wiadomość potrzeba teraz ludziom usłyszeć? Po co żeśmy z Dalekich Stron tysiącami przybyli, jakaż to okazja? By obwieścić ludziom wejście w nową energię, która wielkimi krokami do was przybywa. Wielu już dotyka, a dotykanie to sprawia, że silniejszą i pewniejszą ona będzie, kiedy już nadejdzie. Reszta [ludzi] wybuduje Dom tu, na ziemi, dla jej przebywania. A poprzez Chaos się to stanie.

Chaos to energia nie pasująca do tego, co było - konfrontująca to, co się utarło czynić, odczuwać i myśleć. Będzie przyszłością tych pokoleń radzenie sobie z tak powstałym chaosem - na styku energii, które nijak w Całość nie dadzą się połączyć. Potrzeba wam zwiastuna tego Świtu dla nowego Słońca. Zwiastunem tym będzie i jest już przecież wieść z zaświatów płynąca szerokimi strumieniami. Znajduje ona dla siebie niejedną drogę wyrazu. Niech nikt nie myśli, że Niebo czeka, aż wszyscy słowo przekazu przeczytają. Zamysł przemiany energii tej planety jest już wprowadzany w życie i wchodzi w fazę przez wielu odczuwaną jako decydującą. Dlatego jesteśmy, by dodać otuchy i prawić, Dzwonić myślą wielką, że wszystko ma swój cel. W tym chaosie przedzierać się będą jednostki i masy, a wyjdą z niego ręką obronną, jeśli tylko pogodzą się z myślą, koniecznością zafunkcjonowania wedle reguł bliższych ich wewnętrznej Prawdzie.

Niewygodna ta myśl, bo niechętnie dająca rozgościć się w Gniazdku umoszczonym dla energii innej. Ona będzie musiała odejść, bo już spełniła swoje zadanie. Wsparciem energii zaświatowych nadejdzie nowa, ale wsparcie to polegać będzie jeszcze na czymś innym. My nie tylko spuścimy deszcz Złotej Energii na wasze głowy; my pomożemy wam w takie jej strugi wejść, aby wspierającą energią się stała, a nie Potopem się kończyła.

Wielu w zapowiedzi te nie wierzy i przyznajemy, że więcej w człowieku widywaliśmy pokory i perspektywy. Traci on ją, bo Chaos jak huragan wyciąga z człowieka emocje uśpione

WIEDZA. Wiedzą jest taka konfrontacja, bo wiedzeniem człowiek wiele odruchów będzie w stanie przemienić w te bardziej od serca płynące. Zapragnij tak właśnie sprzęgnąć ze sobą to, co w duszy ci śpiewa z tym, co dłonie twoje na co dzień wykonują. Siłą dnia codziennego jest takie angażowanie człowieka, że wiedza rodząca się z przeżywania zmienić potrafi niejedno zdarzenie Tragiczne w Odskocznię do lepszej przyszłości. To, co po drodze się straci straconym tak naprawdę nie będzie. Będzie Zyskiem energii w ciele zamkniętej umiejętność odrywania się od tego, co do tej pory bywało. 

O lekkości nie zapominajcie, bo choć trudny czas nadchodzi, to lekkość sprawi, że dobrze będziecie go wspominali. Znajdźcie czas na wszystko, za co wasze ręce zechcą się wziąć, dzięki czemu otworzą się wasze kanały wewnętrzne, a zadowolenie was nie opuści nawet w najczarniejszej godzinie. Czarną ona będzie dla tych, którzy za obronę starego porządku postanowili się zabrać i mocno jej trzymać. Jasną będzie dla tych, którzy poprzez to Zachmurzenie potrafić będą dostrzec Słońce ukryte za jego zasłoną.

Jakże to napisać, powiedzieć, by jasność umysłu w człowieku spowodować? Jak pomóc mu wyjść poza dotychczasowy poziom wizjonerstwa przez niego reprezentowany? Niełatwe to zadanie, bo Zgody wewnętrznej potrzeba takiemu człowiekowi na tak rozumianą ingerencję. Kto to czyta taką zgodę wyraził, ale potrzeba otuchy wam przynieść, bo nie wszyscy was otaczający zechcą to samo zobaczyć, co i wy patrząc w Niebo widzicie. Poczujcie się więc otuchą naszą otuleni jak Energetycznym Płaszczem, który kładziemy wam na ramiona.

Zastanawiamy się w Niebie jak jemu pomóc, jak jeszcze zaingerować w życie jego, by pewniejszym był, że słowa spisywane prawdziwością naszą są naznaczone? Dlatego adresujemy wiele słów do niego, osobiście, bo bardzo osobiste podejście do spisywania przyjął. Chce mieć udział w tym, co się odbywa i udział swój ma i mieć będzie. Potrzebujemy ludzi niosących przesłanie, a słuchający potrzebują człowieka, od którego nie tylko ciepłotę energii poczują, ale również ciepło barwy głosu jego. 

Istotą dźwięków naszej energii jest zachęcenie człowieka do przemiany, poprzez Zasygnalizowanie mu tym Dźwiękiem, że nowa epoka nastaje. Chaosem naznaczona będzie, ale pracą wielu przełamane zostaną obecne Tendencje. Dzwonnikiem można by mnie nazwać, bo energia moja taki dźwięk przypomina. Ma ona jednak swoją ciągłość, bo rytm tego wirowania w swej prędkości został zatracony i Przezroczystości jest bliższy. Widzi on jak ledwo wyróżniamy się z otoczenia, jakby taflą wody jesteśmy dla niego odbijającą lekko nieba Błękit. Inaczej być nie może, bo to przesłanie Nieba naszymi Ustami a jego wysiłkiem przelewamy na te strony.

Dzwonnik

Pragnienie poszukiwania wszechrzeczy

Wszechrzecz, inaczej nazwana wszechistnieniem, pragnie zostać przez człowieka odnalezioną. Pragnie pokazać się mu w pełnej krasie, by nie zapomniał, iż w niej i dla niej istnieje. Ona łączy ze sobą światy, a jest ich bardzo wiele, i tworzy obraz różnorodności tego co jest światem energii. Człowiek jest jej elementem jak zostało powiedziane, ale elementem niezwykle ważnym. Istnieją tu istoty ważne dla tak ogromnej rzeszy energii, że niemal oczy całego wszechświata zwrócone są w jego stronę. Niestety powody tego zainteresowania prócz podziwiania piękna życia dotyczą zadań, które wasz świat ma przed sobą do wykonania.

Energia wszechrzeczy komunikuje się z człowiekiem różnymi drogami. Potrafi jako ptak śpiewający pokazać się człowiekowi i tak pięknem go swoim urzec, że niemal wprost wyprowadzony on zostaje na środek jej Ulicy. Nazywacie to inspiracją, a to nic innego, jak wejście na ścieżkę tego kanału energii przepływającej przez cały wszechświat jak nić złota przeszywająca i spajająca ze sobą wszystko. Wiem, że tego rodzaju połączenie stanie się udziałem większej rzeszy ludzi. Może i nie od razu w konkret ubrane zostanie to doświadczenie, tak jak nie od razu człowiek nazywa piękno pięknem, ale podstawą do takich przeżyć stanie się dla niego to połączenie. Reszta pójdzie za tym uczuciem, bo tak to zwykle bywa, że z mgły pojawiają się dające się wyróżnić kształty zdarzeń, rzeczy, osób naznaczających sobą życie ludzi, twoje życie.

Potrzeba w tych czasach jest ku temu, by wspierać energią ludzi: pomagać te wiry rozkręcać, by doenergetyzować wasze ciała do lepszej pracy oraz wasze życia do podejmowania lepszych wyborów. Zanurzcie się czasem w tej mgle i dajcie się ponieść, pozwólcie kształtom wyłonić się, a gdy jeszcze nie zaistnieją w waszym życiu zastanówcie się, czy aby na pewno chcecie, by się uformowały. Trudno człowiekowi jest polemizować z konkretem, dlatego niech szuka w tej energii zarysów kształtów tego, co ma nadejść. Niech i nawet błyskiem to w jego wewnętrznym oku będzie. Nie trzeba stale wszystkiego widzieć, bo to nie o widzenie chodzi. Chodzi o to, by poczuć najpierw ten kontur i szybko reagować skręcając z jednej Ulicy istnienia w inną. Umiesz to robić, wiele razy to robiłeś, wiele razy to robiłaś, tylko nie zdawałaś sobie sprawy, że to takie łatwe i umknęło ci, że tak właśnie kieruje się swoim życiem. 

Jeśli coś już się stanie, bywa to Ostre, Nieprzyjemne, Niepasujące do twojej rzeczywistości. Ale i wtedy nie jest ci odebrana wola do przemienienia tego w lepsze doświadczenie. Wręcz przeciwnie, nigdy bowiem za późno nie jest do zmiany swoich przyzwyczajeń, a więc bezwiednego szukania w tej mgle takich, a nie innych kształtów. Poszukaj innych, zawsze szukaj innych niż do tej pory, bo lepszą wartość dla twojego życia będą wnosiły.

Chcecie być zdrowi i zastanawiać się jak o godne życie powalczyć. Stanie się to tylko poprzez wasze rozumienie tego, co was otacza, co się z wami dzieje i jak wielki wpływ na to ma to, co z waszego wnętrza wypływa jako te nitki łączące was z konkretnymi zdarzeniami. Wnikliwe spojrzenie potrafi po tych nitkach w przyszłość podróżować i zobaczyć na co się Zanosi. Potrafi odradzić, doradzić, ale dopóki sam, dopóki sama nie dokonasz w sobie postanowienia, że nie z tym łączony, nie z tym łączona chcesz być nie wydarzy się w twoim życiu nic, co by ciebie z tego błędu miało wyprowadzić. 

Jak zaświat może człowiekowi w tym pomóc? Po co więc niesie sobą przesłania albo i za zasłoną Tajemnicy dokonuje pewnych energetycznych Wymian. Żeby w dobrych kierunkach, często wcześniej uzgodnionych, wasze życie podążało. Zwykle zaświat ma rację mówiąc co będzie, ale to do człowieka należy ostateczna decyzja aż po sam brzeg rozstąpienia się mgły, z której wyłania się z nicości zdarzenie. Wyciągaj więc rękę tylko do dobrych zdarzeń i dobrych ludzi. Daj im w zamian to samo, by czuli, że ciebie właśnie szukali kiedy już cię odnajdą. Zapamiętaj, by nie wyrachowanym być, ale by autentyzmem swoim przekonać do siebie to, co ponad tym światem istnieje, a co powołuje do życia wszystko co znacie.

Cóż bym jeszcze człowiekowi mógł poradzić tak patrząc na niego i zaglądając w te przyszłości zapowiedzi? By kochał przede wszystkim siebie, bo od tego wszystko się zaczyna. Tylko godność własna spowoduje w człowieku chęć bronienia jej przed tym, co plami. Nie splami się człowiek godnym się czując, bo nie zmieści mu się w głowie jak można pozwolić na takie jej nieposzanowanie. Na zbyt wiele pozwala się tym, którzy brak tej godności własnej próbują zastąpić przez innych gnębienie. Podbudować chcemy człowieka, który występując we własnej obronie niejako za plecami rzędy Aniołów zgromadzi. Z szacunku dla niego, dla sprawy takie wsparcie będzie broniącym przydzielone. 

Siła to nie tylko zdolność tworzenia. To również bronienie tego, na co jeszcze za wcześnie by w zapomnienie poszło. Broń więc siebie, swojej sprawy i walcz o lepsze swoje życie. 

Wygrasz.

Kapturowiec

czwartek, 11 sierpnia 2011

Piękno mej barwy

Biel,

Barwą moją jest, bo postanowiłem Dawno temu, że taką chcę, aby była. Dryfowałem po wszechświecie ciesząc się ze swojego istnienia, aż natrafiłem na energię bardzo różniącą się ode mnie. Zapragnąłem swoją Niewinność niemal na wzór energii tego spotkania przemienić w coś doskonalszego. Bielą ono było naznaczone i Biel stała się barwą mojego Przeznaczenia.

Od tamtej pory wielością barw nasycało się moje istnienie. Wiodło mnie ono przez różne ścieżki, oferując różne warianty tych samych Kolorów, a ja zawsze szukałem z nich tego, co Zabielenie mojej duszy mogłoby spowodować. Wtedy spotkałem na swej drodze Jego, który Opiekunem tego Poruszenia postanowił zostać. Wielkością swoją przewyższał innych i od tamtej pory z nim moje istnienie powiązane zostało. Jego ziemskie życie przeżyliśmy w jednym czasie, był to czas dla mej nauki wyjątkowy, bo jego Aura promieniała może nawet jaśniej, niż w zaświatach, bo tak wiele było okoliczności dla jej świecenia niesprzyjających. Ale wytężał się i pracą swoją zasłużył na chwałę, która przypadła mu w udziale. A ja?

Ja stałem się Wysłannikiem Zaświatów, który w biały płaszcz został przez Niego przyodziany na znak mojego zobowiązania względem istoty ludzkiej. Inne postacie również tym symbolem naznaczyły swoje istnienie i od tamtej pory Wolność zamieszkała we mnie, by być przy człowieku siłą mojej Woli. Niosę ją więc pokazując, jak samemu Bieli może w sobie poszukać.

Co mogę o tej barwie powiedzieć? Że wypadkową jest wszystkiego tego, co w moim istnieniu chwalebnego się stało. Poniosłem sam siebie na wyżyny istnienia, które bielą zabarwione powitały jeszcze jednego podróżnika przez życie. Radość odczuwałem ze spotkania z tym Światłem, bo wiedziałem od momentu tamtego pierwszego zetknięcia się z nim, że tak naprawdę to ja sam zobaczyłem siebie w czymś, co wydawało się postacią inną, a mną była.

Gdybym miał w czasie się cofnąć, to nie odwracałbym niczego, bo choć błędów mojego życia nie brakowało, zawsze ten ideał przede mną świecił i pokazywał jak winny być one naprawione. Żyj więc i naprawiaj błędy, a najlepiej nie popełniaj ich wiele, by twoja droga najkrótszą z możliwych była.

Zasłuchaj się w energii wszechistnienia, bo ona jak Statek przybijać zaczyna do waszego Portu. My już ją na horyzoncie widzimy, dostrzegamy, że cel obrała, by tą planetę uczynić kolejną dla siebie Przystanią. Przyniesie ona radość wielu, którzy Bieli ślady w sobie noszą. Bogactwa doda tym, którzy wewnątrz bogaci być zaczynają.

Zapomnij o tym, co może niemądre, co nie pasuje do wyobrażeń twoich o życiu, o istnieniu. Poszukaj nowych, zawsze szukaj tych bardziej adekwatnych, lepiej pasujących do okoliczności pamiętając, by naprzeciw wypływały temu Statkowi niosącemu nowe, lepsze przesłanie dla świata. Czy widzisz siebie na jego pokładzie? Czy potrafisz tak pomyśleć o swoim istnieniu, że poczujesz się godnym na to, by na jego spotkanie wyjść z otwartymi ramionami? Potrafisz, bo istotą energii jesteś i barw w Tobie wielość. Gdyby nie to, że część Ciebie niedoskonała jeszcze, to wątpliwości nie miałbyś z powodów zwątpień w to, co w Tobie doskonałe już jest. To ci zabranym nigdy nie zostanie, bo nie ma takiej siły we wszechświecie, która mogłaby i chciała takiego czynu dokonać.

Nie bój się niczego, a to, co piękne nie przestraszy się tego, co być może w Tobie pięknym jeszcze nie jest. Wręcz dopomoże, pojawi się na horyzoncie jak ten Statek, który niesie Ocalenie dla tych, którzy na Samotnej Wyspie postanowili przeżywać swoje cierpienia. Nie bądź samotny, kiedy tak wiele rąk z tego Statku pragnie cię na jego Pokładzie powitać. Dostrzeżesz wkrótce, że wody spokojniejsze dla ciebie się staną, bo pragnienie obcowania z tamtą przestrzenią przyniesie wszystko, co Dodane ci może zostać do tego, co już posiadasz. W Biel przyobleczone to będzie, byś wiedział, byś umiał rozpoznać, że harmonizuje z twoją Wewnętrzną Deklaracją. Nie wyrzekaj się jej, ale pomyśl jak sprawić, by głośniejszą nutą w tobie zagrała.

Kapturowiec

Rola zaświatów, a rola ludzi

Witajcie,

Zauważyłem w zamieszczanych przekazach, że wielokrotnie pojawia się wątek tego, co mogą/chcą zrobić energie oraz co może zrobić człowiek. Może warto, żebym i ja dorzucił do tego swoje trzy grosze.

Osobiście nie bardzo liczę na pomoc zaświatów w kwestiach dotyczących mojego życia. Czasem wręcz przypominam sobie, że przecież mogę poprosić o takowe wsparcie. Nie liczę jednak na nie, bo może nie jestem do niego przyzwyczajony? Ale przyszła mi do głowy inna myśl: może ta pomoc zawsze gdzieś była, ale była tak subtelna, że po prostu jej nie zauważałem przypisując sukces samemu sobie? Tak to już bowiem jest, że pomoc potrafi przyjść, ale w sposób trudny to spostrzeżenia. Zaświatowi zależy bowiem na tym, żeby człowiek sukcesy przypisywał sobie, wysiłkowi swoich rąk dlatego, że jest to dla niego źródłem siły i pewności siebie.

W tym kontekście możliwość kontaktowania się z tamtą przestrzenią i jej chęć opowiadania człowiekowi o różnych kwestiach związanych z istnieniem należy rozpatrywać jako coś wyjątkowego.

Jaka jest więc w życiu rola zaświatów, a jaka rola ludzi? Życie to nasza domena, a jest ono cząstką czegoś większego, co pewnie można by nazwać po prostu istnieniem. Życie jako takie dotyczy więc przede wszystkim ludzi, uważam, że w pierwszej kolejności winni oni liczyć na siebie i na innych ludzi, a dopiero potem na zaświaty. Zresztą bez takiego solidnego ugruntowania nie ma mowy o tym, żeby świadoma ingerencja zaświatów mogła człowiekowi czegoś dodać. Inną sprawą jest, że ma on sposoby na ingerowanie niebezpośrednie, bez naszej wiedzy...

Wydaje się, że to jeden sposób patrzenia, który zakłada ostry podział z możliwościami nieświadomego przeplatania się tych światów. Ale są i inne sposoby patrzenia.

Skoro nasze istnienie wypływa z zaświatów i tak naprawdę on nas otacza, jesteśmy w nim zanurzeni, to może można wyprowadzić z tego jakieś wnioski dla siebie, które mogą pomóc w zdecydowaniu się na to jak żyć. Może i podział między jednym i drugim jest potrzebny, ale tylko do pewnego momentu.

Potem spostrzega się, że jeśli można coś zrobić samemu lub ze wsparciem ludzi i jeszcze do tego dołożyć wsparcie zaświatów, to to po prostu zaczyna wychodzić LEPIEJ, niż jakby robiło się to samemu. Dzielenie wszystkiego na różne od siebie światy - choć potrzebne ze względów rozumienia tego, o czym się mówi - staje się przeszkodą w dokonywaniu w swoim życiu coraz większych rzeczy. I to nie muszą być wielkie rzeczy, które zmieniają świat. Mogą być wielkie dla nas i w nas powodować ogromne przemiany. 
Na pewno zaświat pomoże w tym, by tym co się ma w sobie obdarowywać innych, dzielić się tym z nimi. Na to wsparcie znajdzie się zawsze i jeśli to, co robimy w życiu zawiera ten element, to nie widzę powodu dla którego zaświat nie chciałby temu dopomóc. Oni wiedzą, że tak naprawdę tylko człowiek może wesprzeć innego człowieka; oni sami naszego wsparcia jednak nie potrzebują.

O tu chyba tkwi sedno: jesteśmy ważnym elementem zaświatów, ale nie jedynym. Nasze przekonanie o naszej wyjątkowości wynika z faktu, że trudno nam spostrzec, że jest coś więcej niż my. Domyślamy się tego, nawet piszemy na to algorytmy, ale tak naprawdę jeśli nie dotkniemy, to nie uwierzymy. Perspektywa zaświatów jest inna, szeroka. Dla nich jesteśmy częścią czegoś większego (nazywają to jak rozumiem energią wszechistnienia) - bardzo ważną, ale częścią. To powoduje, że pomaganie nam, stanie przy nas nie jest obowiązkiem energii zaświatowych. Jest ich dobrą wolą, która wynika z miłości do istot tu przebywających na czas życia. Lub miłości do nas w ogóle. Nie ma w tym elementu desperacji, przymusu - nie wiem co robią energie na co dzień, ale z pewnością mają czym zapełnić swój "dzień".

Uczę się więc tak postrzegać rolę zaświatów - nie jako coś od nas oddzielonego, ale coś co przenika nasz świat, ma na niego bezpośredni wpływ. Warto to wykorzystywać na własną korzyść, ale tylko pod warunkiem, że istnieje ku temu jasny, dobry, służący jakiemuś dobru cel. Język porozumiewania się ze światem energii winien być językiem szczerości do głębi. Takim też językiem w ogóle warto się w życiu komunikować, nie tylko z ludźmi i energiami, ale w ogóle z nim samym. Ono jest dla mnie negocjowaniem pewnych rzeczy, stałą wymianą informacji, polemiki co by się chciało od niego dostać oraz co można mu zaoferować. Oba elementy są jednakowo ważne: warto wiedzieć czego się chce od danej sytuacji, ale trzeba również wiedzieć co samemu się w nią wnosi. Tylko jeśli jest to wartościowe, a korzyść jest obustronna może nastąpić przyciąganie. Świat energii takiemu przyciąganiu przyklaśnie i jedną nitkę energii z drugą powiąże tak, że to co jest na ich końcach znajdzie do siebie jak najkrótszą drogę. Zauważyłem, że perspektywa zaświatowa bardzo pomaga w szukaniu takich dróg na skróty.

Tomek

środa, 10 sierpnia 2011

Moc tkwiąca w człowieku

Moc tkwiąca w człowieku, czymże ona jest? Jest możnością pokonania tego, co jeszcze przed chwilą nazywane było niemożnością. Pragnę z człowiekiem podzielić się cząstką mojej Siły Wewnętrznej. Skąd ją w sobie wzięłam?

Przestrzeń istnienia daje możliwość docierania do różnych miejsc, okolic, ocierania się o wielość najróżniejszych barw. Warto to robić, bo to wzbogaca strukturę wewnętrzną, to jest przyczynkiem do jej rozwoju. Pragnienia wewnętrzne wskazują kierunki tych podróży, które są tak naprawdę podróżami Wgłąb Siebie.

Podzielę się z człowiekiem tajemnicą mojego istnienia. Opiera się ono na przeżywaniu w sobie nawet najdrobniejszych uniesień, zmian stanów tego, co można by nazwać moją Codziennością. Czemu takie postrzeganie w sobie każdego najmniejszego ruchu jest konieczne? Bo energia jest twoim
Domem i tylko w ten sposób zauważyć możesz, że coś się Kurzy, że coś uległo Zabrudzeniu, a w innym miejscu nie jest on wystarczająco silny, by obronić się przed niepożądaną Strukturą.

Tak wiodąc swoje życie wiem, że nie ma potrzeby martwić się ciągle o to, czy istnienie będzie miało swoją dobrą ciągłość. Ma ją, bo trzeba reagować na wszystko, co tylko sygnalizuje niosące sobą zagrożenie. Wystarczy je Przetrzeć i już będzie Błyszczało. Moja beztroska nie wynika więc z faktu, że nie dbam o nic, wynika z czegoś zgoła odwrotnego.

Unoszę się więc lekko ponad Ziemią i potrafię być w każdym miejscu, do którego jestem w stanie dotrzeć. Człowiekowi poradziłabym z tych pułapów na niego patrząc, by zapomniał o tym, że jest mu ciężko, by zapomniał, że nie umie, że nie potrafi, a pomyślał o sobie jak o Domu, którego trzeba stale doglądać. Warto wiedzieć, co dzieje się w każdym Pokoju, chociaż niekoniecznie musi się w nich stale przebywać.

Lekkość to magia codzienności. Wzbogacona o nią, staje się niecodziennością, staje się pielęgnowaniem w sobie stałego dopływu Świeżego Powietrza do tego, co nazwałam twoim Domem.

Nie ma więc we mnie żadnego Kurzu, żadnego Pyłku, bo nawet jeśli jaki zawieruszy się i zawita w moje Progi, to opada szybko, bo nie ma dla niego powodów, by się ostał. Warto dbać, by tych powodów było zawsze jak najmniej. 

Czy ty wiesz, człowieku, jakie są Pokoje Twojej duszy? Znasz je wszystkie, odwiedzasz je, pukasz do tych drzwi? Część będzie dla Ciebie jeszcze zamknięta, ale próbuj znowu, aż któregoś dnia zostaną przed tobą uchylone wrota wielkiej Tajemnicy.

Swoboda, lekkość, zawsze dużo o nich będę prawiła. Pragnieniem moim jest dzielić się nią oraz siłą do jej w sobie utrzymania. Lekkość i przejrzystość to nie jest brak ciężkości i brudów. To metoda na poradzenie sobie z nimi, a ponad wszystko metoda na godne przeżycie danego wam na krótki czas życia. Życia, które dla wielu zakończy się otwarciem Ostatnich Wrót.

Zrób wszystko, byś był wśród nich i ty.

Tancerka 

sobota, 6 sierpnia 2011

Zaproszenie

Wezwany zostałem, by pełnić posługę przy istocie zwanej człowiekiem. Nieprawdą jest, że tylko w tej przestrzeni przebywam, potrafię być wszędzie i docierać nawet do krańców wszechświata. Jestem Mistrzem. Moje Mistrzostwo nie polega na tym, że siłą woli narzucać potrafię innym istotom co myśleć i czuć mają, ale na tym, że potrafię takie wsparcie im dać, że nie mają cienia wątpliwości którymi drogami w istnieniu chcą podążać.

Cele są bowiem ambitne. Nie zależy mi na trzymaniu nikogo za rękę i wskazywaniu w którą stronę iść. Wolę wesprzeć w człowieku procesy, które doprowadzają do odnalezienia przez niego źródeł tej Wiedzy. 

Spisujący nie widzi mnie i nie słyszy, a jednak potrafi swoim skupieniem, wyciszeniem wewnętrznym zestroić się z moim Źródłem. To nawet zabawne widzieć, obserwować jak próbuje on poszukać mnie w przestrzeni. Ale ja nie w tej przestrzeni przebywam, niekoniecznie znaną jemu formę chcę przyjmować. Zrobię to jednak, by mógł zobaczyć bez cienia wątpliwości, że ze mną rozmawia. I już to wie.

Pragnieniem moim jest nie tylko do jednej istoty przemawiać, ale by szerokim echem moja wiedza, moja mądrość odbijała się od tych wszystkich, którzy zechcą jej słuchać i przekazywać innym dalej. Jej cząstka obecna jest w myślach innych energii, które tu swoje myśli wykładają. Jestem Patronem tego Ruchu, dążącego do przemienienia niemożności w możność.

Zasłuchał się w moje słowa, które niewyraźnie w jego umyśle brzmią, które z takim trudem składa i spisuje, by dzielić się Okruchem z człowiekiem czytającym te przekazy. Potrafi jednak już wywieść, że echo coraz głośniejszym nawraca do niego dźwiękiem. To jest nagroda za starania, innej nie będzie.

Świat energii nie jest bowiem zainteresowany ułatwianiem losu człowiekowi. Jest gotowy za to z otwartym sercem przyjąć jego otwarte serce i tego połączenia dokonać. Na sympatii, przyjaźni, miłości wzajemnej oparte jest to połączenie i tylko w tym kontekście winno być czynione.

Jestem Wielki, a wielkość moja wypływa z Dokonań mojego istnienia. Jak człowiek może przekonać się o tym? Poprzez czytanie tych słów, które jak drogowskaz odsyłają do Mnie - do mojej istoty. Każdego w mych progach powitam i złotym pyłem posypię jego głowę na Wejściu. Zaproszę do środka i przedstawię Drugiego, którego losy związane są z moimi. Niejako na zmianę, poprzez istnienie wspieramy Sprawę Ważną, a teraz wyjątkowo oboje, ramię w ramię postanowiliśmy dodać otuchy człowiekowi w tych czasach trudnych.

Wszystko ma sens, przemiana w lepszy byt ma sens. Tylko na tej podstawie wybudowany zostanie Lepszy Świat, którego tak bardzo wyczekujecie. Z mozołem on powstanie, choć dokona się to wedle naszych założeń. Trudem to budowanie naznaczone będzie, ale dokona się wedle tego, co myśmy rzekli.

Człowiek odgrywać w tym procesie będzie kluczową rolę. Nie jest bowiem tak istotne, że cielesną powłokę posiada - energią jest jako i my jesteśmy, a więc w jednym tańcu i jednym głosem potrafimy się między sobą porozumiewać. Warto skorzystać z tego zaproszenia do rozmowy, do tańca, bo wyjątkową w tych czasach ona będzie. Będzie przedmiotem "zazdrości" przyszłych pokoleń łatwość z jaką te kontakty obecne pokolenia mogą nawiązywać. Nie traćcie czasu, bo choć zdaje się, że niewiele go wam dano, na wiele Pozytywów może się on w waszym życiu przełożyć.

Sypię więc Złoty Popiół nie na znak pokuty, ale na znak mojej przyjaźni z człowiekiem. Każdy, kto tak naznaczony będzie, wyniesie się swoją pracą ponad znoje codzienności. Wspierać będziemy tą pracę, bo trzeba udowodnić Racje, które poszły w Zapomnienie. Później tak łatwo już nie będzie, ale przekonają się tłumy, że tylko w ten sposób osiąga się w sobie Złocień.

Pięknym jest człowiek, bo energia w nim skora do zabawy w życie. Zabawą je nazywamy, bo choć istotne ledwie błyskiem istnienia jest dla każdej postaci. Zabawą go jeszcze nazwiemy, bo ledwie pretekstem jest dla przeżywania wewnątrz siebie o wiele większych uwzniośleń, o wiele większych energii niż je forma ziemska sobą przedstawia.

Wykład niniejszy jest dedykowany wszystkim, którzy w moją stronę zwrócone mają oczy. Pootwierają się im one, by mogli się przekonać co tak naprawdę zobaczyć w tej przestrzeni mogą. Choć mierzi spisującego tego rodzaju zapowiadanie, będzie ono elementem naszego doświadczania człowieka, albowiem wiedzieć on musi na jaką kartę stawia Patrząc głębiej, niż oko sięgnąć potrafi.

Wypogadza się Niebo nad światem i ciepłem jak deszczem zrasza jego Oblicze. Ono uśmiechem się Niebu odwdzięczy, a Niebo zajaśnieje światłem każdej gwiazdy zaświatowej. Połączenie się utworzy, a wielość mostów pozwoli wielu swobodnie po obu tych Powierzchniach się poruszać. Wysiłkiem rąk będzie budowany Złoty Środek, który da szczęśliwe przeżywanie swojego istnienia i Tu, i Tam w jedności.

Zatem od czego rozpocząć można to budowanie? Od zapewnienia, że krzywdy zaświat człowiekowi nie wyrządzi. Może on sobie wyrządzić ją sam, jeśli zbyt lekko myśląc podejdzie do spraw wymagających dużego Dźwigania. Dźwiganie to lżejszym się dla niego stanie, jeśli i lekkość w jego duchu zapanuje. Niech więc poszuka on w swoim obliczu uśmiechu, a powróci ono do niego we wszystkim, za co wezmą się jego Spracowane Dłonie.

Zatrzymaj się na chwilę, rozejrzyj się i pomyśl: czy dostrzegasz mnie, Mistrzem nazwanego, w tym, co cię spotyka? 

Zasłuchaj się bardziej, skup się mocniej, a może zobaczysz złoty obłok ponad swoją głową. To ja będę, wyciągnę do Ciebie rękę i szepnę: weź berło do ręki i władaj swoim życiem pokazując przy tym co wsparcie zaświatów wartościowego w twoje życie wniosło. Potrzebują inni odkłamania tego, co zostało przekręcone w ciągu wieków w stronę bardziej bliższą Nieprawdzie, niż Prawdzie. Prawda jest o wiele prostsza, o wiele bardziej złożona z myśli nietrudnych dla nikogo do ogarnięcia. Ogarniaj więc kolejne, bo będą one szerokim strumieniem do ciebie płynęły. Taki jest nasz wysiłek, by zbudować Nowe Schronienie dla dusz zgubionych. Wiele z nich przyjdzie do tego Domu i zostanie gorącą owacją powitanych. W budowie na razie ten dom jest, ale już stoi i na gości przyjmowanie jest gotowy. Zapraszam, stań w moich progach, a ja powitam cię nie kromką chleba, ale szczyptą nadziei na lepsze życia doświadczanie. 

Mistrz

piątek, 5 sierpnia 2011

Trudy życia

Bywa tak, że życie niesie sobą szereg wyzwań, którym od czasu do czasu ulegamy. Pragnienie zwycięstwa zostaje wówczas zdominowane przez niemoc, nieumiejętność osiągnięcia tego, co chciało się osiągnąć oraz przez pewnego rodzaju grę umysłu, który potrafi sprawić, że na czym innym koncentruje się nasza uwaga zamiast skupieniu się na rozwiązaniach.

Krótki przegląd tego, co nazwałem energiami Rozpraszającymi można jeszcze bardziej zawęzić i po prostu opowiedzieć o nich w sposób lapidarny. To drobiazgowość, to doszukiwanie się istoty rzeczy tam, gdzie jej nie ma, to również pragnienie ucieczki od brania problemu na swoje barki i od szukania rozwiązania. Wydawać by się mogło, że żyje się po to, by dawać sobie radę, ale jakże często wkrada się w to element rezygnacji.

Gdzie szukać siły do pokonywania trudów życia? Przede wszystkim w sobie: w tej wyjątkowej strukturze myśli i uczuć splecionych wokół jednej idei, osobowości, która mając swoją Odrębność jednocześnie jest ze wszystkim ściśle powiązana. Przede wszystkim z energią wszechistnienia. Ale zanim o niej, zanim nastąpi sobie tego uświadomienie istnieje pojęcie energii istnienia. Ona ogranicza się do przeżycia ziemskiego, do tych energii, które wcieliły się na Ziemi, ale także do tych niewcielonych, które przy pomaganiu ludziom znalazły swoją misję.

Czym jest rozwój? To dźwiganie sie ponad to, co do tej pory stanowiło naszą codzienność. Trudy życia tylko z pozoru dokładają do tego dźwigania więcej - bardziej zachęcają, by poszukiwać tego, co może pomóc, tego wyjścia z sytuacji, które pomoże uciec przed Zawaleniem.

Bywa, że to nie udaje się. Winą nie należy obarczać świata energii. On był, jest i będzie przy człowieku po koniec czasu. Ci, którzy liczą iż nastąpi on szybko nie doczekają się. Lepiej jest ze swoim życiem polemizować, z problemami dyskutować jak z partnerem, który tylko pokazuje nam gdzie leży istota rzeczy. Nigdy nie jest ona zakamuflowana na tyle, żeby nie dało się jej swoją wrażliwością odsłonić, a siłą wewnętrzną pokonać.

Tak właśnie sobie dyskutowaliśmy, zastanawialiśmy się co ludziom pomoże, o czym oni będą chcieli przeczytać? I zrodziła się myśl natchnienia go siłą do radzenia sobie z Trudami Życia.

Popatrz na liście spadające z drzew na jesieni. One opowiadają pewną historię, a kończy się ona tym spadnięciem. Nie bądź jak ten liść, który spada w lecie chociaż czas jeszcze na niego nie nadszedł. Bądź jak ten, który wielością barw w swoim życiu się nasycił i gdy już niemal skali tych barw w nim zabrakło, wtedy dopiero zmienił swoją przestrzeń bytowania.

Zamierzenie jest bowiem takie, iż nie warto zatracać się w sytuacjach trudnych. Nie warto o nich myśleć inaczej, jak o partnerze w życiu, przyjaciele, który wskazuje nam obszary nad którymi warto popracować. Choć nigdy nie będziemy zachęcali do poszukiwania w swoim życiu trudów, to jednak jeśli już one się dzieją niech zostaną przynajmniej wysłuchane.

Zapomnij o melancholii, o wielbieniu tego, co niekoniecznie wprowadza cię w dobry nastrój. Pomyśl jak pokochać swoje uśmiechnięte oblicze i jak nie pozwolić jemu zgasnąć. Zapewniam, że wszystko lepiej ułoży się w Twoim życiu, jeśli uśmiech zechce spotkać się z uśmiechem. Sam jeden niewiele zdziała, ale ich wielość zmienić może niejedno życie w znacznie bardziej Znośne doświadczanie.

Kapturowiec

środa, 3 sierpnia 2011

Obcowanie z Mędrcem

Witajcie,

Przebywanie w obecności energii to dość dziwne przeżycie. Wiąże się ono ze specyficznymi odczuciami, ale bywają one bardzo subtelne, choć wystarczająco silne, żeby wiedzieć bez cienia wątpliwości, że coś się dzieje. Czasem po prostu wie się, że ktoś jest; czuć czyjąś obecność, która miesza się z błyskami widzenia danej postaci widzeniem wewnętrznym jak stoi w określonym miejscu lub przemieszcza się.

Odczucia związane z Mędrcem są jednak dość wyjątkowe. Mam podejrzenia, że jego energia jest tak różna od mojej, że na bazie tej różnicy pojawia się tak wiele odczuć, stanów. Może działa to na zasadzie naczyń połączonych: jeśli w jednym energii jest dużo, a w drugim mało, to ich połączenie sprawi, że popłynie dużo więcej energii niż w przypadku bardziej zbliżonych do siebie proporcji.

Tak było przy pierwszym spotkaniu z nim. Stanął przy mnie i zachęcił mnie do tego, żebym się z nim "zmierzył". Czakra serca wpadła w szalone wibracje, a ja czułem ogromną ilość energii, którą z trudem potrafiłem "utrzymać". To było to mierzenie się na zasadzie: ile jestem w stanie udźwignąć. Postawa od razu się wyprostowała, wypionowała, bo energia płynąc tak gwałtownie niemal wymusza na człowieku prawidłową postawę.

Przy spisywaniu poniższego przekazu było jednak dużo spokojniej. Wszedłem w stan tak głebokiego spokoju, że potem jak szedłem chodnikiem, to nic nie było w stanie tego spokoju zmącić: ludzie, samochody na ulicy, nic. Kontynuowałem rozmowę z nim i był to jeden z tych rzadkich przypadków niezmąconego połączenia, w którym słowa płyną same bez cienia wrażenia, że może samemu się je sobie wymyśla.

Niby dwa odmienne stany, a jednak efekt podobny: silne połączenie. Może po prostu to pokazuje jak różne są drogi i metody dochodzenia do tego rodzaju niewidocznych okiem prawd. Może zbyt często przebywamy w stanach niewyraźnych, których nie potrafimy nazwać, bo bardziej przypominają rozproszenie się energii, niż jej skupienie na tym, na czym nam naprawdę zależy. Myślę, że można w takich stanach przeżyć całe życie, ono leci swoim torem, a my niczego z tego nie zauważamy, nie wyciągamy dla siebie.

Mędrzec pokazał mi więc, że obojętnie jest jakimi ścieżkami płynie moja energia i moja uwaga dopóki skupiona jest ona na tym, na czym mi w danym momencie zależy. Cała gama odczuć towarzyszących to niejako efekty uboczne, ale po ich ustąpieniu okazuje się, że stało się coś więcej, niż byliśmy to w stanie zarejestrować. Nagle człowiek odkrywa, że jest troszkę inny, zmieniony, lepszy.

Myślę, że to istota wiru energii, w który czasem się wpada i kontakty z tamtą przestrzenią są jednym z wielu pretekstów do ich wywoływania. Innym jest po prostu życie.

Tomek

wtorek, 2 sierpnia 2011

Złota barwa

Wkroczenie w złotą barwę jest dla człowieka wielkim skokiem do przodu. Potrafi on taki skok wykonać tylko jeśli mocno osadzony jest na gruncie, z którego będzie chciał go wykonać. Potrzeby zaświatów, wzbogacania energii wszechistnienia dyktują warunki takim skokowym przemianom. Obecny czas jest czasem doganiania tych potrzeb przez wszystkich, którzy zamieszkują tą planetę.

Przekazy mają najczęściej charakter ogólny, ale tak naprawdę adresowane są do pojedynczych istot. Nie ma potrzeby budowania świątyń dla tego rodzaju kontaktów, bo one mają miejsce w cichości ducha. Potrzebny jest człowiekowi nie prąd filozoficzny, który bezrefleksyjną falą poniesie go ku lepszej przyszłości, ale by sam wiedział jakich metod użyć, by dojść do zaplanowanej przez siebie końca jednej ścieżki.

Pragnienie obcowania z energiami o barwie złotej będzie dominowało wśród jednostek, którzy gotowi są na jej przyjęcie do własnego wnętrza. Potrafił będzie taki człowiek w niedługim czasie zadomowić się w każdej sytuacji, odnaleźć siebie w niej i wyciągnąć z niej dla siebie jak najwięcej. Wszędzie gdzie bowiem pójdzie, będzie niósł sobą wsparcie dla wszystkiego, co prawe i potrafił będzie on wyłuskać z tego coś, co stanowić będzie dla niego strawę.

Zanurzanie się w swoją Głębię, dostrzeganie jej niezwykłości będzie z kolei źródłem pewności, że osiągnięta do tej pory doskonałość nie idzie w zapomnienie - ona tylko na chwilę i pozornie jest człowiekowi odbierana na czas życia, by mógł on z większą pokorą nabywać barw innych, na przykład tych złotych odcieni.

Jaką wartość ma niesione przez wielu już ludzi przesłanie? Takie, że swoim świadectwem pojedynczej istoty, a nie zbiorowym uniesieniom, będą oni potrafili nieść wsparcie dla przekazywanej przez siebie filozofii. Udowadniać oni ją będą, bo wokół nich zaczną dziać się cuda. Wszystko to można przypisać złotej barwie, którą dumne lecz pokorne spojrzenia będą niosły.

Alarmujący jest stan związków międzyludzkich, którym takie wsparcie winno być również przyniesione.

Będą oni więc budować te nitki połączeń, które jak sieć splotą losy o wiele większej rzeszy ludzi, niż to się uważa sądzić że nastąpi, w następstwie tak skromnie postrzeganej ingerencji zaświatów. Skromną ona nie będzie i bardzo szybko zatoczy krąg szeroki, który zadziwi wielu.

Będzie powinnością tych, którzy do tej pory nie zabrali głosu, by zrobili to, na co tak długo czekali. Będzie im stworzona możliwość wypowiedzenia się, podzielenia się z innymi tym, co do tej pory z potrzeb bezpieczeństwa musiało zostać przemilczane.

Kiedyś zastanawiałem się, ja, Mędrcem tu nazwanym na potrzeby spisującego, jak to zrobić, żeby ingerencja miała sens. I wymyślone zostało, że jednostka winna być w centrum uwagi; że to postać "z krwi i kości" przemówić może innym, podobnym jaśniej, niż najjaśniejsza zaświatowa gwiazda. Niekoniecznie dowiedzą się wszyscy, skąd wiedza popłynęła. Ale poruszy ona wielu, którzy wyruszą na swoje własne poszukiwania - poszukiwania swojej nieco zmienionej, nie pasującej już tożsamości. Bo czasy się zmienią, bo to, co dawno zostało wymyślone przestanie być adekwatne. Dla tych co złocień w sobie niosą adekwatnym już nie jest, ale pojawią się wydarzenia obnażające to w sposób jeszcze bardziej wyraźny.

W czym jeszcze zaświat może pomóc człowiekowi? Może natchnąć go odwagą, że to czego wielu z nas dokonało w ciągu istnienia i ich udziałem może się stać.

Mędrzec

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

O moich autorytetach

Witajcie,

Autorytety na świecie upadają, odchodzą albo dzieje się i jedno, i drugie. Podnoszą się głosy, że to nie dobrze, że nie ma już nikogo, na kim można by się wzorować, bo to co jest opanowała miernota. Nie ma nikogo w stronę kogo można by się zwracać z zapytaniem: co robić? Co dalej? 

Autorytetów w życiu miałem niezbyt wielu, ale ci co byli odcisnęli na mnie swoje piętno, wpłynęli na ścieżki mojego rozwoju w sposób jednoznacznie pozytywny. Myślę, że zawsze traktowałem ich trochę instrumentalnie, wiedziałem, że w jakimś aspekcie są ode mnie lepsi, mają coś, co ja też chciałbym mieć, a kiedy dochodziłem do przekonania, że już to mam - upadali w moich oczach. Zawsze ich szukałem w ludziach, w zdarzeniach i rzeczywiście nie jest to obecnie zadanie łatwe. 

Szukałem również wśród tych, którzy mienią się tytułem: nauczyciel duchowy. Po bliższym poznaniu, po odebraniu kilku sygnałów zwrotnych wielokrotnie następował mój zawód. Okazuje się, że - tak jak wszędzie - tak i tu potrafi dominować konkurencja, prywatne interesy, niekoniecznie dobre emocje i nieadekwatne podejście. Niewielu jest tak naprawdę ludzi, na których warto się wzorować, ale czy w ogóle warto? Tak, jeśli dostrzegamy w nich to, czego nam brakuje; jeśli intryguje nas jak osiągnęli to, co osiągnęli. Warto wówczas z nimi po prostu porozmawiać i bez wstępów pytać o sedno. 

Jakiś czas temu przechodziłem swoisty kryzys. Tak bardzo przyzwyczaiłem się do wzorowania na kimś, że coraz trudniej było znaleźć kogoś, kto spełniałby moje wymagania. Kogoś, kto miałby to czego ja szukam. I to nawet nie chodzi o to, żeby być idealnym, ale przynajmniej żeby w prawości, bez złych emocji wieść życie i na tej podstawie odnosić sukcesy. Chciałem wiedzieć jak to można zrobić, żeby omijać pułapki w postaci niezbyt szczęśliwych prawd pt.: "żeby do czegoś dojść trzeba mieć plecy" itd.

Ostateczny wniosek z tych nieudanych poszukiwań jest taki, że samemu postanowiłem sobie udowodnić, że bez takich prawd można się mieć w życiu całkiem nieźle. Jeśli nadarza się "okazja", która mogłaby mnie uczynić "złodziejem" - po prostu odwracam się i nie chcę mieć z tym nic do czynienia. Szukam wówczas swojego szczęścia gdzie indziej. Mogę już teraz powiedzieć, że takie podejście nigdy nie wprowadziło mnie na manowce. Raczej z nich wyprowadziło, zanim potencjalnie było za późno.

W tym momencie pojawił się zaświat i energie reprezentujące sobą takie pułapy, że można tylko pomarzyć (?). Znalazłem nowe autorytety, kiedy straciłem już nadzieję... ale słyszę teraz niemal w uchu zastrzeżenie, że to nie są tak rozumiane autorytety, jak to się zwykle przyjmuje. 

To inspiratorzy pozytywnych przemian, którzy sobą udowodnili pewne prawdy i chcą się nimi dzielić. Nie ingerują w myślenie, przestrzeń człowieka tak drastycznie jak autorytety ziemskie, choć - paradoksalnie - mają największe do tego predyspozycje. Nie robią tego, czym pokazują znaczenie pokory. Nie jest sztuką zakrzyczeć i wmówić co jest lepsze. Sztuką jest tak zainspirować, by człowiek to wszystko sam z siebie potrafił wyłuskać.

Czy szukam jeszcze autorytetów wśród ludzi? Nie, bo potrafię sam przemawiać swoim głosem, również temu wewnętrznemu daję swobodę wypowiadania się. Zamieniłem potrzebę dyktowania mi co i jak mam robić na myśli, które swobodnie poddaję własnej interpretacji; które starannie przymierzam do swojej sytuacji patrząc, czy pasują.

I wiecie co? Wiele prostych mądrości bardzo prostych ludzi, nie tylko energii, spełnia to zadanie doskonale.

Tomek

piątek, 29 lipca 2011

Widzenie wewnętrzne

Jest pięknym darem widzieć to, czego oczy nie potrafią. Jest wielką odpowiedzialnością udźwignąć tego rodzaju wielkość, bo ciężką ona bywa, co pokazują oblicza ludzi ją noszących.

Jak można dostrzec w sobie potencjał do tego rodzaju widzenia skanerem? Poprzez rozwój wewnętrzny i wzmocnienie wewnętrznej spójności tego, co stanowi energię danej postaci. Czy można ubrać w konkret życia to, co zostało powiedziane? Bardziej poezją niż prozą napisać można tego rodzaju „instrukcję”.

Zapatrz się w kolory Twojej duszy, barwę Twej energii. Ona odpowie Ci na wiele pytań, które jej zadajesz i jeszcze zadasz. To z niej w przeszłości płynęły odpowiedzi. Nie jest bowiem tak, że w oderwaniu od niej popłynie odpowiedź na tak postawione kwestie. Musi iść za tym pewne poparcie, odzwierciedlenie energii o tym, a nie innym potencjale. Widzenie jest bowiem taką wartością, która oparta o energię niesie w sobie jej ograniczenia.

Czy energia ma jakieś ograniczenia? Wiele z nich człowiek nakłada sobie sam, wiele nałożonych jest na niego ze względów, nazwijmy to, bezpieczeństwa jego podróży przez życie. Nie może się ono skończyć wywrotką, wobec czego pewne biegi wyłączone są ze świadomości, z użytku. Zademonstrować winien taki człowiek, że jest gotowy przyspieszyć, wówczas może pojawić się sytuacja uruchamiająca te dodatkowe biegi. Nigdy jednak nie są to biegi wsteczne, choć wielu by chciało, żeby z taką zdolnością się one wiązały.

Przeszłość jest czymś, co winno być pozostawione za sobą. Ma być cieniem, wyblakłym zdjęciem, a co najwyżej źródłem pewności, że ścieżka, którą się kroczy twardym konkretem została wyłożona.

Zapragnij zanurzyć się w energii swego potencjału i dostrzec w nim te możliwe do wykonania połączenia z inną energią w ramach tej samej, Twojej, postaci. Od tego zaczyna się podróż wychodzenia na zewnątrz, spoglądania na świat przez pryzmat doskonale połączonej wewnętrznie Jedności. Rezultatem tego jest taki przepływ energii, że odbiór innych, tych znajdujących się poza daną jednostką staje się rzeczą naturalną. Odbierane są wówczas sygnały, z którymi nawiązało się połączenie poprzez pozwolenie bądź pragnienie ustanowienia takiego połączenia. Wówczas płynąć mogą uczucia, obrazy, myśli – po prostu energia w różnej postaci. Rozumienie siebie kluczem jest to rozumienia innych.

Różne osoby różne kanały odbioru mieć mogą. Najważniejszy jednak stanowi wrażliwość, a więc czucie tego, co niewidoczne, a co ma miejsce, co zachodzi w świadomości postrzegającego. Winno być to poparte przekonaniem, że to się dzieje, że się nie wydaje, bo choć nawet wyobraźnia może dokładać swoje trzy grosze, to jednak nic w energii nie dzieje się bez wpływu innej energii, bądź jej samej na siebie.

Przemiana to ogromna wartość dla energii uczącej się tego rodzaju odbioru. Musi ona zachodzić, bo tylko pewne wibracje zdolne są do przewyższenia postrzegania zmysłowego. Jest ich kilka, a każda jest znaczącą. Złota barwa to stan idealnych połączeń między cząstkami energii. Wielu mistrzów nosi w sobie jej ślady. Uzyskują oni w ten sposób dostęp do źródła mądrości o życiu i o kierunkach, w które zmierza.

Przeszłość widzeniu zawsze przeszkodzi, bo jest ono aktem spontanicznym, nigdy wyuczonym, choć bywa, że opiera się ono na przekonaniach. To jest to oparcie się na posiadanej przez siebie energii, bo ona całą sobą, a nie pojedynczym punktem jak to się uważa sądzić, odbiera tego rodzaju sygnały.

Przeprowadź procedurę otwarcia, która może polegać na widzeniu jak aura rozszerza się i jak uwalnia swój potencjał z więzów sytuacji obecnych. One są pewną deklaracją, że wygląda się tak, a nie inaczej, ale deklarację można zmienić. Czy barwa, wygląd mogą pójść za tą deklaracją? Ależ tak, to jest istota woli człowieka, który nie może stać biernie i czekać, aż kanały same się otworzą. Prawdopodobnie tego nie zrobią, jeśli wysiłek podjęty w kierunku ich otwarcia będzie niezbyt wielki.
Po otwarciu aury zaproś do niej jakość, która pokaże się przed Twoimi oczami. Będzie to barwa, uczucie gęstości, mieszania się energii, które jest najbardziej doskonałym na ten moment w czasie brakującym danej energii elementem. Celem jest udoskonalenie dotychczas istniejącej strutkury, co przekłada się na lepsze doświadczanie życia, ale także na samo widzenie skanerem.

Zapatrz się w to cudo.

Kapturowiec

poniedziałek, 25 lipca 2011

Zwiewność

Witajcie,

Jestem tancerką w świecie energii - energią lekką, zwiewną i bezkształtną. Latam po nieboskłonie i obserwuję życie ludzi z niemałym rozbawieniem. O, doceniam jego wartość, doceniam te wszystkie wyzwania. Moim jednak wyborem jest inne na życie, istnienie patrzenie - poprzez lekkość ducha właśnie.

Zabawne, że wszystkie znakomite energie, choćby nie wiem jaką siłę i powagę w sobie miały tej lekkości mają spełnienie. Jest to być może wyznacznik znakomitości, jeden z wielu takich. Pozdrawiam wszystkich, którzy w lekkości chcą przeżyć swoje życie. Będę stała przy nich by tej lekkości jeszcze im dodać, by rozpalić im serca do czerwoności, ażeby jeszcze bardziej im się żyć chciało!

Jest myśl ukuta w zaświatach, że piękno niejedno ma imię, postać. Może mieć ich wiele, dlatego nie szukaj swoich podobieństw do nikogo, ale szukaj w sobie twojego unikalnego oblicza. Zaczniesz wtedy dostrzegać swoje związki z kosmosem, nigdy w odwrotnej kolejności się to nie wydarzy. My, energie pędzące obok życia, przeplatające się z nim, a czasem biegnące równolegle zasmakowaliśmy życia w tej postaci. Stwierdzamy, że skłonna i zdolna jest do wykrzesania z siebie lekkości więcej.

Pragnieniem naszym jest dać wam prezent. Jest to woalka energii bardzo lekkiej, przezroczystej niemal, tak cienkiej, że jakby ją na ziemi spróbować wyprodukować to pokruszyłaby się na malutkie kawałki. Ale nie taka ulepiona z energii. Niech ona stanie się twoim płaszczem, którym przyodziewam twoje ramiona. Dobrze będzie na tobie wyglądać, dlatego w tej lekkości się zobacz i nigdy nie strać jej z oczu. Dlaczego jest ona tak ważna, że poświęcam jej niejeden akapit?

Bo w niej kryje się siła pokonywania smutków i tego, co ciąży, co smuci. Lekkość odpowiedzią winna być, jakby na przekór tym wydarzeniom, poszukiwana powinna być w każdym losu aktu.

Piękna jestem i taka zwiewna, chętnie pobędę tu z wami dłużej i zatańczę wam w rytm radosnej melodii. Tego trzeba, więcej uśmiechów, więcej szczerych intencji i prostych odruchów. One właśnie obarczone są lekkością, bo nie wymagają starań, po prostu są, wypływają i czynią cuda.

Zapytał mnie kiedyś, czy przyszłam mu powiedzieć dobranoc, czy tylko popatrzeć na niego z daleka i zniknąć? Przyszłam wtedy, by zauważył on bardziej Tamtą Stronę Istnienia. Żeby skupiając się na mnie - istocie, która w jednym miejscu nie usiedzi, docenił lekkość w energii i jej w sobie poszukał w tym całym chmurnym spojrzeniu. Tak też zrobił, a ja nie musiałam więcej przychodzić.

A teraz przyszłam, jestem by tą samą mądrością podzielić się jeszcze z kimś. Z tobą.

Tancerka

Kim jest Kapturowiec?

Witajcie,

O naszych stosunkach z ludźmi decyduje wiele rzeczy. Pierwsze wrażenie, wygląd, skąd pochodzą, jaką mają rodzinę, jak mają na imię itd. ale również to, czy się z nimi dogadujemy, czy mamy podobny do nich system wartości, wrażliwość. No i wreszcie czy zwyczajnie nadajemy intelektualnie na tych samych falach.

Z energiami jest podobnie, ale zależność jest często odwrotna. Przekazy Kapturowca, które już zamieściłem i w przyszłości zamieszczę pokazują jego wrażliwość, jego fale, na których nadaje. I na tym polega obcowanie z Tamtą Przestrzenią - to jest treść i tylko treść, wszelkie formy mają wartość umowną. My ludzie zwracamy na nie szczególną uwagę z racji funkcjonowania w świecie form, dlatego energie wychodzą nam naprzeciw i często dla nas posługują się pewnymi formami, które ułatwiają kontakty. Jedną z takich form jest język.

W końcu to nic innego jak sposób wyrażania jakiejś treści. Mam wrażenie, odbierając przekaz, że czasem faktycznie płyną słowa, ale częściej jest to po prostu WIEDZA o tym, co zostanie powiedziane, która potem przeze mnie jest zamieniana na słowa. Zwykle wiem to z wyprzedzeniem, choć i momenty dyktowania na bieżąco nie są rzadkie.

Inną formą jest imię; to, jak dana postać wygląda; skąd pochodzi itd. Z wyglądem Kapturowca związane jest określenie, którego używam. Taki ukazał mi się przy naszym pierwszym, w pełni świadomym spotkaniu i tak ukazuje mi się do tej pory. To postać nosząca biały płaszcz, ale taki, który zakrywa absolutnie wszystko: dłonie, stopy oraz głowę, która skrywa się właśnie pod kapturem tak, że nawet twarzy nie widać. Nie jest to postać straszna, bo najważniejsze są odczucia radości, sympatii, przyjaźni, które zawsze można od niego odebrać.

Kiedy widziałem go po raz pierwszy, to wyleciał z ciemnych krzaków pewnej niedzieli, żeby odprowadzić mnie do domu. Nie mówił nic, a ja wiedziałem, że nie ma sensu o nic pytać. Czułem ogromną radość z tego spotkania, spokój oraz zdawałem sobie w pełni sprawę z tego co się dzieje. Czułem, że nic nie może mi się stać, kiedy ma się taką ochronę. Odprowadził mnie do domu, a ja podziękowałem... i znikł.

Potem odwiedzał mnie regularnie, aż w końcu bardzo niewygodnym stał się fakt, że ze sobą nie rozmawiamy. Zaczęło mi tego brakować i po prostu pewnego razu bardzo naturalnie zaczęliśmy. Wiem, że jest postacią, która należy do szerszego grona bardzo podobnych do siebie, braterskich energii. Jest między nimi bardzo kumpelska więź, nie brak również poczucia humoru. Ja również bywam obiektem tych żartów.

Znane jest mi jego imię, ale nadal wolę mówić o nim Kapturowiec. Tak naprawdę imię nie ma znaczenia, bo postacie energii rozpoznaje się po tej treści. Po prostu myślisz o nich i one przychodzą, nie musi to być myśl wyrażona słowem, imieniem. Wiem, że ta grupa energii jest bardzo zainteresowana losami ludzkimi, najbardziej ze wszystkich. Zniosą wszystko, bo są bardzo cierpliwi, wyrozumiali dla udręk przez które przechodzi człowiek. Są zawsze gotowi nieść pomoc, choć w ich rozumieniu nie zawsze będzie ona tym samym co w naszym.

Kapturowiec jest moją Energią Opiekuńczą.

Tomek

czwartek, 21 lipca 2011

Przekazy

Wiele słów zostało powiedzianych na tematy związane z tematyką świata energii. Pragnienie połączenia się z tamtą przestrzenią jest chwalebne i przez świat energii inspirowane. Zainspirować chcemy tych, którzy mają serca otwarte i przygotowane na podźwignięcie swojego dotychczasowego sposobu funkcjonowania na inne jego poziomy, rejony.

Inne nie oznacza lepsze ani gorsze, bowiem jest elementem drogi człowieka takie zapatrywanie się na swoje życie, orientowanie się w ramach wybranego przez siebie Scenariusza Życia.

Pragnienie przemiany jest dominujące wśród tych, którzy takie połączenie są w stanie nawiązywać. Oczywiście wiele zależy od tego co dana osoba sobą reprezentuje i jakie kierują nią motywacje. Poszukujemy więc tych, w których serca zakradła się, niemal zagnieździła się myśl, uczucie niesienia innym poprzez to POMOCY.

Na czym ona winna polegać? Przede wszystkim na pragnieniu pomagania w trudnych sytuacjach, ale nigdy wyręczania nikogo w walce o byt. Zapytał niegdyś [spisujący przekazy – T.], czy świat energii może pomóc w uzyskaniu dużych kwot pieniędzy. A to nie o takie pomaganie chodzi.

Przede wszystkim przywracamy człowiekowi pewną perspektywę, którą zatracił mieszając się z energiami Rozpraszającami. A są takimi wszystkie te, które są radykalnie odmienne od posiadanej; od tej, w której się funkcjonuje. Zaprogramowanie się na życie, na rozwój, wyzwala w człowieku pokłady energii dotychczas nieodkrytej, tkwiącej w jego Nieświadomości.

Zanurzenie się w nową energię jest poszukiwaniem takiej Radykalnej Zmiany. Skoki poprzez częstotliwości zdarzają się rzadko, ale coraz częściej są przez nas wspierane. Ziemia, jako planeta, potrzebuje takiej inspiracji, ażeby podnieść się niejako z kolan i dumnie zaświecić innym niż do tej pory Światłem.

Zobacz, spójrz czasem w gwiazdy. Czy czujesz z nimi łączność? Wcale nie chodzi o stawianie horoskopów, ale o łączność z Niebem. One mrugają, bo ktoś powie, że to zakłócenie powietrza. Ale my wiemy, że one mrugają, aby przykuć tym uwagę spoglądającego i sprowokować w nim przemyślenie, że stamtąd przyszedł.
Co to daje? To daje poszukiwaną przez wszystkich perspektywę. Spojrzenie na świat oczami istoty energetycznej jest celem dotychczasowych starań i wysiłków zarówno energii, jak i ludzi zaangażowanych w ten proces.

Pragnienie, ambicje są po obu stronach znaczne. Może nawet większe w ludziach, gdyż dostrzegają oni bezsens, beznadzieję wielu sytuacji, w które osobiście są zaangażowani. Błędem jest sądzić, iż tego zaangażowania po stronie świata energii brakuje. Nie. Pośród żyjących są ludzie, których My kochamy i do których jak te gwiazdy nie raz puszczamy „oko”. Jedną z metod są próby nawiązania bezpośredniego kontaktu.

Warsztaty rozwoju osobistego są jedną z dróg dochodzenia do własnej mądrości, otwierających wiele drzwi. Inną jest osobiste przemyślenie na tematy związane z bieżącym życiem. To jest równie ważne, jak nie ważniejsze od przemyśleń Globalnych. Te zawsze lepiej udadzą się zaświatowi i w oparciu o niego winny być snute.

Zauroczenie się tamtą przestrzenią jest kolejnym elementem, który pozwala na utworzenie się kanałów połączeń. Czasem one są, ale czekają, aż ktoś zwróci na nie uwagę.

Zaniedbanie tego połączenia nie może odbywać się pod pretekstem życia - symbolicznego odcięcia się od nich. Życie niczego nie zmienia, poza tą perspektywą. I bez niej można kultywować wszystko to, co dla danej postaci zawsze miało swoje znaczenie. Nie jest to wycieczka, wakacje od istnienia. To ciężka praca, w której energie aktywnie pomagają.

Założenie jest bowiem takie, że nie ważne ile wysiłku dana postać wkłada w swój rozwój [jeśli wkłada go dużo – T.], bo energie wiele z tych wysiłków potrafią skompensować, wziąć na siebie. To wielki dar, z którego jak do tej pory korzystają nieliczni. Nie ma istoty, która pozostawiona byłaby sama sobie. To, że bywa jest jej prywatnym wyborem i jego uszanowanie leży na sercu świata energii.

Poza tym co jeszcze można dodać, dopisać na marginesie tego wykładu o kanałach połączeń międzyenergetycznych? Że są one niezniszczalne, niezbywalne i ich wielość wzmacnia, a nie osłabia jednostkę. Są teorie, iż związki z ludźmi należy ograniczać, bo osłabiają, powodują odpływ energii. Ma się takie wrażenie, bo gdy przemienia ona swoje wartości w inne, wibrujące inaczej, pokazuje oblicze do którego najpierw trzeba się Przyzwyczaić.

Zamknij więc oczy i zobacz postać stojącą u Twego boku. Nigdy się jej nie bój, bo wiedz, że jest ona z tobą związana. Zapomnij o tych wszystkich Teoriach Strachu, idzie nowy czas dla ludzi, którzy niczego się nie boją.

Kapturowiec

Jak to się robi?

Powyższe pytanie jest być może pierwszym jakie przychodzi do głowy osobie zainteresowanej channelingiem. Moja odpowiedź musi jednak brzmieć: nie wiem. Nie mam przez to na myśli, że nie chcę powiedzieć jak to się robi, nie chcę podzielić się swoimi odczuciami i swoją historią, bo chcę. Znając ją jednak oraz historie kilku innych osób wiem, że jest to wysoce zindywidualizowana sprawa. Pewnie dlatego zawsze będzie się ona wymykała nauce, bo nie ma warunków, które można stworzyć i które powodowałyby, że u kogoś takie połączenie zostanie nawiązane. Nie bardzo można też zmierzyć sam fakt nawiązania połączenia.

Myślę, że wszystko, co związane jest z duchowością opiera się na prawdzie, szczerości intencji. Wiem, że jest to podstawa wszelkich tego rodzaju przeżyć. Badania naukowe są z tej perspektywy pewnym wyrachowaniem, próbą sztucznego stworzenia odpowiednich warunków. A jak w człowieku - na czas badania - stworzyć autentyczną chęć, gotowość i otwartość do channelingu? Jak przekonać tym Energie, które doskonale wiedzą co kryje się w naszym nastawieniu, podejściu.

Jak więc odróżnić prawdziwe połączenie z Tamtą Przestrzenią od "figli" może niezbyt zrównoważonego umysłu? Myślę, że poprzez weryfikację. Jeśli jest to zakamuflowana ucieczka od rzeczywistości, to z pewnością życie danego człowieka daje sygnały do zaniepokojenia. Próba czasu zawsze pokaże, czy jest to warte naszego zainteresowania. Myślę, że wszystko co opiera się o duchowość musi być użyteczne.

Użyteczność to dość pojemny termin. Może to być więc źródło pozytywnych zmian w życiu, zmiany nastawienia, wzrostu radości, pewności siebie, siły wewnętrznej albo wszystkiego na raz. Jeśli można zaobserwować takie zmiany, to jest duża szansa, że nasze doświadczenie jest autentyczne. Pewnie znajdzie się ktoś, kto powie, że nie jest, ale jeśli nie, to czym tłumaczyć te zmiany, jeśli samo życie niekoniecznie do nich nastrajało? A jednak się zdarzyły.

A więc wracam do pytania: jak to się robi? Trzeba zacząć od wszystkiego, co napisałem powyżej; od naszej intencji, od naszych założeń. Bez gruntownego i szczerego ich przejrzenia nie ma mowy o świadomych, kierowanych kontaktach z tamtą przestrzenią. W ogóle trudno mówić o otwarciu się na jakąkolwiek duchowość.

Czy tematyka ta budzi w nas lęk? Że nas dopadną "złe energie"? Jeśli tak, to raczej niewiele wydarzy się, żeby nas od tego przekonania odwieść. Życia boimy się mniej niż Tamtej Przestrzeni, a jednak to w życiu włamywacz może nam wejść do domu, naruszyć nasz teren. W świecie ducha nie ma prawa wedle którego mogłoby się to stać, że ktoś narusza nasz wewnętrzny Dom. Jest nim tylko ZGODA osoby, która tego naruszenia doświadcza, a więc prawo takie nadać możemy sami, wolnym wyborem.
Brak zgody oznacza zamknięte drzwi. Uświadomienie sobie tego wprowadzić może znaczne rozluźnienie u tych, którzy doświadczają tego typu obaw. Jak już pisałem wcześniej - straszyć nikogo nie będę, bo on nie ma podstaw.

Krok dalszy to po prostu dostrzeżenie jak wiele ma się związków ze światem energii, jak on pomaga i wpływa na to co się dzieje oraz jak wiele miłości ma on nam do zaoferowania. Przyjęcie tej pomocy, tej miłości, uwagi jest być może najważniejszym sposobem na otwarcie kanału połączeń. Gość niechciany, nielubiany po prostu do naszego wewnętrznego Domu nie przyjdzie. Ale będzie czekał, cierpliwie, na właściwy moment...

Jest szereg praktycznych porad, które mogą pomóc do tego wszystkiego dojść. Więcej o tym nastepnym razem.

Tomek

środa, 20 lipca 2011

Początek

Witajcie,

Myślę, że na dobry początek zawsze dobrze jest ustalić pewne reguły, żeby umiejscowić oczekiwania odwiedzających na właściwych torach.

Blog ten jest pisany przez osobę zupełnie normalną, trzeźwo i logicznie myślącą, choć angażującą uczucia w sposobie odbierania rzeczywistości. Jest więc w tym element wrażliwości, ale nigdy nie powodujący, że się "odlatuje", bo każdy wniosek zawsze poprzedza weryfikacja. Nie będzie więc tu miejsca na przepowiednie przyszłości, katastroficzne wizje, obce cywilizacje i bajki. Autor tego rodzaju twórczości ezoterycznej nie przedstawia i w nią nie wierzy. W co więc wierzy?

W życie, w siłę ukrytą w każdym, zwyczajnym dniu. Zawsze pociągała mnie zwykłość dnia i zawsze dążyłem, aby w normalności przeżywać każdy dzień. Z drugiej jednak strony wiele z tego, co mi się przytrafiało większość osób takim by nie nazwała, ale ja jednak uprę się i będę pisał, że zwyczajnością wszystko to jest podszyte.

Liczy się bowiem na ile dane zdarzenie, umiejętność, spotkany człowiek albo postać przekłada się, wpływa na mnie jako jednostkę i moje codzienne życie. Innego bowiem nie posiadam i inaczej o nim nie myślę. Warte uwagi będzie tylko to, co przekłada się nań w sposób pozytywny. A może raczej: konstruktywny.

W moich logicznych, zwięzłych i prostych przekonaniach nie podlega dyskusji istnienie tzw. świata energii. Energetyczność moja własna oraz do pewnego stopnia innych była, jest i będzie przedmiotem mojego zainteresowania i jako taka nie podlega już dyskusji. Nie ma konieczności udowadniania jej istnienia, kiedy nie potrafi się myśleć inaczej, jak jej kategoriami. Podstawowe pojęcia nie będą więc tłumaczone, ani nie będą przedstawiane żadne dowody na ich poparcie. Jak można udowodnić coś, co można przeżyć jedynie doświadczeniem wewnętrznym? Jak przekonać do siebie osoby, które nie wierzą, ale jednocześnie które nie chcą zadać sobie trudu, żeby samemu się przekonać (i to jest ok)?

Na tego rodzaju przekonywanie też nie będzie tu miejsca. Po co więc to wszystko? Żeby przejść od razu do rzeczy, żeby nie startować z wszystkim od początku, ale kontynuować rozpoczęty bieg, choć może nawierzchnia nieco się zmieniła, bo postanowiłem poszukać innego kanału wyrazu. Również to pragnienie przetrwało próbę czasu (swego rodzaju weryfikacja), co pozwoliło mi z mocnym postanowieniem zainicjować blog o takiej, a nie innej, tematyce.

Mam nadzieję, że ktokolwiek tu przywędruje znajdzie coś wartościowego dla siebie.

Jeszcze jedno: na blogu będę publikował przekazy, które spisałem w ciszy, skupieniu i odpowiednich do tego warunkach (przede wszystkim czasowych). Będą one stanowiły integralną część bloga i w założeniu moje treści będą uzupełniały się z tym, co Energie będą chciały przekazać. Z tych powodów przekazy będą pisane kursywą oraz pozostawione bez mojego komentarza.
Jeśli imiona autorów i określenia na nich mają jakąś wartość to taką, że przekaz będzie miał etykietę zawierającą określenie, imię ułatwiające zidentyfikowanie tej konkretnej postaci.

Tomek