Łączą się energie. Pomyślisz: co z takiej własności wyniknąć może dobrego, kiedy jak dwa naczynia lub więcej popłynie jednym Torem, Kanałem energia ich zjednoczona? Nie zastanawiaj się jak dostrzegać we wszystkim słabości, ale pomyśl nad tym jak wielką siłę wyzwolić może tego rodzaju Łączność.
Pomyślałam, że opowiem człowiekowi o tym, co nazywa się wspólnym energii wirem. To prawo energii, jedno z wielu, do dzielenia się swoją własną energią i do wnoszenia jej wkładem swoim w coś od niej samej większego... Następuje to powoli, niemal uginać się energia twoja winna pod twoją wolą, spróbuj praktykować takie jej wolą sterowanie, by odnaleźć ona potrafiła Wspólne z Istnieniem grania tony.
Tony te wyzwolą siłę, światło, które niekoniecznie mieszka w częściach ich składowych. Harmonią się one staną i pod wpływem woli uwspólnią swoje grania tony. Utworzy się z nich wir jeden - wielki, świetlisty i popłynie pracą wewnętrzną ku urzeczywistnieniu w Przyszłości. Ją postrzegaj jako czynnik realny, zawsze wiąż każdy wir, jak wstążką przepasaj, koniecznością jej zaistnienia w twojego życia przyszłości. Uwspólnienie to niesie sobą jednak ograniczenia. Możesz pomyśleć, że tracisz coś na rzecz czegoś innego, większego. Proces tak dokonujący się bez świadomości ma potencjał zaszkodzenia człowiekowi, ważne jest, by wiedział, że z każdej takiej unii może się wycofać, wyłamać. Nie ma bowiem obowiązku łączenia tego, co połączyć się nie daje; nie ma prawa nikt oczekiwać, że zrodzi się Dobro z tak nieprzystających potencjałów.
Czemu o łączeniu wam prawię? Bo jest ono szansą na przyspieszenie waszego wzrastania w aprobacie Nieba. Kontakty z nami są jedną taką możliwością, która nigdy na manowce sprowadzić was nie może. Jest w nas Mądrość, jest mądre na człowieka patrzenie i takie wirów waszej przyszłości tworzenie, by na siłę i przekonanie o niej się przekładały, nie słabość i ciała bolenie.
Nie zastanawiaj się proszę co mogę dla ciebie zrobić, ja Niewiastą nazwana. Wołaj mnie wprost, a potencjał już gotowy będzie do wspólnego z tobą przez życie maszerowania. To jest mój dar dla ciebie, byś jednym aktem woli więcej niż jednej łaski dostąpił; by więcej się wydarzało, by w sercu twoim było goręcej.
Pragnę wam jeszcze uświadomić, że zła jakkolwiek przez was pojmowanego w zaświatach nie ma. Są te różne tony; są Obojętności barwy; bywa przygnębienie nad straconym życiem. Nie zastanawiaj się nad tym, tych wirów nie szukaj. Otwórz serce a nie przegapisz ogromu Miłości jaka na ciebie czeka. Twoi bliscy też tu są, nie tylko na ziemi i oni wypatrują okazji do tak rozumianego z wami porozumienia serc budowania.
Nie ma obaw płynących z kontaktów z nami - możesz nie wiedzieć, że stoję obok ciebie a jednak wyrażając tego wolę, ja się pojawiam. Wzmacniam sobą to, co w tobie dobre, co najlepsze; pomagam zrozumieć i rozjaśnić problemy tych w refleksji, kontemplacji zanurzonych. Więcej upatruję z tego pożytku dla was, niż z ingerowania wbrew waszym Nurtom wewnętrznym, które jako te Obecnie istniejące można nazwać Naturalnymi. Wbrew nim nie wydarzy się nic, ale jeśli choć cień nadziei w tobie zabłyśnie ja tą iskrę rozdmucham w płomień, który ogarnie wielkie przestrzenie i sięgnie w przyszłość. Tego szukasz - metod zmieniania przyszłości, którą wiesz - bo czujesz - że zmierza w takim, a nie innym kierunku, nie zawsze pożądanym.
Buduj więc te łączności. Z ludźmi sercami prawych, z energiami, które zwiecie Opiekuńczymi i z przyszłością waszą zawsze dostrzegając dobry ciąg dalszy spraw zaczętych; spraw nigdy tak naprawdę nie dokończonych. Tak buduje się jedność ze światem i ze samym sobą. Czy nie przyszło ci bowiem na myśl, że to jak postrzegasz swoje związki ze światem zewnętrznym tak naprawdę twoją własną interepretacją są tego, co przez ciebie przepływa, co o tobie stanowi? Od ciebie zaczyna się i na tobie kończy twoja historia o tobie i twoim życiu; sukcesach, porażkach i związkach z energiami wcielonymi i nie. Pomyśl o mnie, pomyśl o tych słowach i usłysz słowika śpiew w swoim sercu wieszczącego Rozświetlenia twojego świtanie. Jedność ze światem zbuduje jedność w tobie, a ona wyprowadzi ciebie na szerokie ulice Istnienia, z których tylko jeden strumień, jedno źródło bije. Nazywają je Jasnością.
Niewiasta
Ten blog jest moją próbą przybliżenia tematu z perspektywy kogoś, kto nawiązał połączenie z Tamtą Przestrzenią. Jest próbą podzielenia się ułamkiem własnych przeżyć oraz poszukaniem możliwości rozwoju tej umiejętności. To zapis całkiem szczerych przeżyć związanych z wpływem jaki ten temat wywiera na życie codzienne zupełnie zwyczajnej osoby.
środa, 25 kwietnia 2012
środa, 18 kwietnia 2012
Pieczęć zaświatów
Zacznijmy od początku.
Przebyłam długą drogę, żeby dotrzeć do miejsca, w którym obecnie się znajduję. Miłością jest ono naznaczone i jest to najmocniejszy rys mojego w Niebie istnienia. Płynę przez światy, niby tak różne i odległe od siebie, ale wszędzie, z każdego miejsca wiem, że połączona na wieki jestem z miejscem, gdzie mieszka moje miłowanie.
Przeływam lekko, jakby od niechcenia czasem, a jednak najmniejszy nawet ruch w mojej energii powoduje, że pokonuję ogromne przestrzenie. Taka jest siła wewnętrznej komunikacji, do której pracą z własną energią można dojść.
Postanowiłam zawitać przy Ziemi na dłużej. Bywałam w licznych światach, ale tutaj jak na wezwanie postanowiłam dać z siebie Najwięcej. Pomogłam niejednemu, pomogłam niejednej. W czym Niebo pomóc może, zapytasz? W odkrywaniu w sobie tej przestrzeni miłowania do świata, do życia, do ludzi i do świata energii. Pomyślałam razu pewnego, by inaczej spojrzeć na człowieka; inaczej spróbować zintensyfikować w nim jego własne procesy myślowe. Pomyślałam, że można inaczej, że zamiast powoli i spokojnie można szybciej, na rewolucję w myśleniu postawić. Fala płynie w stronę Ziemi, która taką rewolucję w ludziach będzie powodować. Obudzą się razu pewnego i zauważą, że wokół nich jaśniej, że miłości jakby więcej, chociaż jedne związki ulegną rozluźnieniu, rozpadowi, a inne zacisną się mocniej. Mocniej bić będą serca tych, którzy wsparciem dla siebie będą, a nie udręki ciężarem.
Szukam i ja takich miłowań spleceń pełnych. Wspieram je tylko swoją obecnością, to nawet wysilać się nie muszę, bo Oczywistość jest we mnie, że tylko w takich spleceniach widzę ludzkie serca. Im sekunduję, im hołd najzłotszy składam. Sypię te pyły złote, jakbym chciała Pieczęć zaświatów nad nimi złożyć. Pokłonem wieńczę moje starania, ale nie czołobitnością, bo szacunkiem do tych ludzi naznaczony.
Płynęłabym i może dalej, ale tych spleceń jest tak dużo, że zachwyciłam się nimi do Głębi. Nie opuszczę tego miejsca, dopóki nie poczuję, że nie ma zagrożeń dla tych spleceń, że siłą one same w siebie obrosną i obronić będą się potrafiły przed tym, co dla wielu wciąż uważane jest za Zakazane.
Nie ma miłość granic dla zaświatów, czemu więc człowiek tak często jeno w jednym, dwóch obrazach ją ogląda? Bo wydaje mu się, że świat to jeno udręka i znój; że więcej przejawień jest tego, co ciąży, niż tego co unosi, choć gdyby spojrzeć spojrzeniem przenikliwym można tylko pomyśleć: jest odwrotnie!
Jestem więc i odganiam wizje nieprzychylne. One się mnie nie imają, one nie zaburzą mojego obrazu, który powstaje w moim widzeniu wewnętrznym kiedy patrzę na serca splecione. Widzę Przyszłość, jak te sploty nabierają rumieńców, w jak wielką siłę się one przeradzają. To już się stało, to już się dzieje i nie ma Sił, które by powstrzymały energię płynącą po niciach ze sobą Współistnienia. Zadanie jest jednak o wiele ambitniejsze, widzę siebie za lat wiele wciąż tutaj zachwycającą się tej poezji w sercach ludzkich śpiewem. Czy zatęsknię do tych rejonów mi sercem bliskich? Ależ ja tam ciągle jestem, ależ ja ich na krok nie odstępuję! Tak jak ty podróżując, w sercu nosisz sobie bliskich, tak ja choć może i daleko jednym skinieniem myśli przenoszę się w innej krainy doświadczanie. Wiem, że Siostry moje są tam w miłowaniu splecione, tkają nici, z których Płaszcze dla ludzi będą uszyte. Kładę je im na ramionach i mówię: ponieś człowieku wieści o zaświatach i poprzez nie żyjąc obroń obraz miłowania, który nosisz w swoim sercu. Jest mi on bliski, jest on zaprzeczeniem tego, co przez wielu niechciane.
Jak jeszcze mogę pomóc człowiekowi w tej jego pracy wewnętrznej? Stoję i widzę wizję roztaczającą się przed każdym. Jest to droga złocista i jasna. Widząc ją prostuję zakręty; sypię pył złoty by bardziej jeszcze ją Mądrością i Dobrocią oświetlić. Nie ma granic dla energii, więc w skupieniu swoim chwytaj te barwy złotej swojej ścieżki w przyszłość. Wierz, że taką ona jest kiedy pod powiekami ją zobaczysz, a gdy zwątpisz zawołaj moje imię a ja przyjdę i pomogę uwierzyć ci, że sam złotą kostką ją sobie wybrukowałeś.
Niewiasta
Przebyłam długą drogę, żeby dotrzeć do miejsca, w którym obecnie się znajduję. Miłością jest ono naznaczone i jest to najmocniejszy rys mojego w Niebie istnienia. Płynę przez światy, niby tak różne i odległe od siebie, ale wszędzie, z każdego miejsca wiem, że połączona na wieki jestem z miejscem, gdzie mieszka moje miłowanie.
Przeływam lekko, jakby od niechcenia czasem, a jednak najmniejszy nawet ruch w mojej energii powoduje, że pokonuję ogromne przestrzenie. Taka jest siła wewnętrznej komunikacji, do której pracą z własną energią można dojść.
Postanowiłam zawitać przy Ziemi na dłużej. Bywałam w licznych światach, ale tutaj jak na wezwanie postanowiłam dać z siebie Najwięcej. Pomogłam niejednemu, pomogłam niejednej. W czym Niebo pomóc może, zapytasz? W odkrywaniu w sobie tej przestrzeni miłowania do świata, do życia, do ludzi i do świata energii. Pomyślałam razu pewnego, by inaczej spojrzeć na człowieka; inaczej spróbować zintensyfikować w nim jego własne procesy myślowe. Pomyślałam, że można inaczej, że zamiast powoli i spokojnie można szybciej, na rewolucję w myśleniu postawić. Fala płynie w stronę Ziemi, która taką rewolucję w ludziach będzie powodować. Obudzą się razu pewnego i zauważą, że wokół nich jaśniej, że miłości jakby więcej, chociaż jedne związki ulegną rozluźnieniu, rozpadowi, a inne zacisną się mocniej. Mocniej bić będą serca tych, którzy wsparciem dla siebie będą, a nie udręki ciężarem.
Szukam i ja takich miłowań spleceń pełnych. Wspieram je tylko swoją obecnością, to nawet wysilać się nie muszę, bo Oczywistość jest we mnie, że tylko w takich spleceniach widzę ludzkie serca. Im sekunduję, im hołd najzłotszy składam. Sypię te pyły złote, jakbym chciała Pieczęć zaświatów nad nimi złożyć. Pokłonem wieńczę moje starania, ale nie czołobitnością, bo szacunkiem do tych ludzi naznaczony.
Płynęłabym i może dalej, ale tych spleceń jest tak dużo, że zachwyciłam się nimi do Głębi. Nie opuszczę tego miejsca, dopóki nie poczuję, że nie ma zagrożeń dla tych spleceń, że siłą one same w siebie obrosną i obronić będą się potrafiły przed tym, co dla wielu wciąż uważane jest za Zakazane.
Nie ma miłość granic dla zaświatów, czemu więc człowiek tak często jeno w jednym, dwóch obrazach ją ogląda? Bo wydaje mu się, że świat to jeno udręka i znój; że więcej przejawień jest tego, co ciąży, niż tego co unosi, choć gdyby spojrzeć spojrzeniem przenikliwym można tylko pomyśleć: jest odwrotnie!
Jestem więc i odganiam wizje nieprzychylne. One się mnie nie imają, one nie zaburzą mojego obrazu, który powstaje w moim widzeniu wewnętrznym kiedy patrzę na serca splecione. Widzę Przyszłość, jak te sploty nabierają rumieńców, w jak wielką siłę się one przeradzają. To już się stało, to już się dzieje i nie ma Sił, które by powstrzymały energię płynącą po niciach ze sobą Współistnienia. Zadanie jest jednak o wiele ambitniejsze, widzę siebie za lat wiele wciąż tutaj zachwycającą się tej poezji w sercach ludzkich śpiewem. Czy zatęsknię do tych rejonów mi sercem bliskich? Ależ ja tam ciągle jestem, ależ ja ich na krok nie odstępuję! Tak jak ty podróżując, w sercu nosisz sobie bliskich, tak ja choć może i daleko jednym skinieniem myśli przenoszę się w innej krainy doświadczanie. Wiem, że Siostry moje są tam w miłowaniu splecione, tkają nici, z których Płaszcze dla ludzi będą uszyte. Kładę je im na ramionach i mówię: ponieś człowieku wieści o zaświatach i poprzez nie żyjąc obroń obraz miłowania, który nosisz w swoim sercu. Jest mi on bliski, jest on zaprzeczeniem tego, co przez wielu niechciane.
Jak jeszcze mogę pomóc człowiekowi w tej jego pracy wewnętrznej? Stoję i widzę wizję roztaczającą się przed każdym. Jest to droga złocista i jasna. Widząc ją prostuję zakręty; sypię pył złoty by bardziej jeszcze ją Mądrością i Dobrocią oświetlić. Nie ma granic dla energii, więc w skupieniu swoim chwytaj te barwy złotej swojej ścieżki w przyszłość. Wierz, że taką ona jest kiedy pod powiekami ją zobaczysz, a gdy zwątpisz zawołaj moje imię a ja przyjdę i pomogę uwierzyć ci, że sam złotą kostką ją sobie wybrukowałeś.
Niewiasta
sobota, 14 kwietnia 2012
Jak to się robi 3?
Witajcie,
Pomyślałem, że można do tematu channelingu spróbować podejść jeszcze z innej strony. Świat energii rządzi się nieco innymi prawami niż te, które rządzą materią. W zależności od tego jak na to patrzeć to to albo sprawy ułatwia albo utrudnia.
W świecie energii wszystko jest ze sobą połączone - każde elementy naszej własnej energii są w związku ze sobą, w ciągłej komunikacji. Nie można więc mieć myśli konfliktujących i zastanawiać się dlaczego coś nam nie wychodzi. Przykładem takiego konfliktu jest np. chęć bycia osobą mającą świadomy kontakt z tamtą przestrzenią, ale z drugiej strony bojącą się taki kontakt nawiązać. Problem komplikuje jeszcze fakt, że jedna myśl może być świadoma, a druga nie. Wkracza więc w to wszystko element samopoznania, bycia świadomym własnych ograniczeń i konieczność ich pokonywania.
Tych elementów, które trzeba wziąć pod uwagę jest więcej. PRAWDA jest jednym z nich. Potrafisz sam sobie spojrzeć w oczy w lustrze i dokładnie być świadomym tego kim jesteś, gdzie jesteś, gdzie chcesz być, co w sobie lubisz, a czego niekoniecznie? Potrafisz spoglądać tak w oczy innych i nie bać się, że oni w tobie też te wszystkie elementy mogą zobaczyć? Wiem z doświadczenia, że lęk przed odkryciem prawdy o SOBIE jest największym hamulcem rozwoju. Tak właśnie patrzą na ciebie energie zaświatowe - one patrzą i WIEDZĄ o tobie wszystko i ty wiesz, że one wiedzą. To może być trudne do udźwignięcia, ale może być bardzo naturalne; uczucie wręcz unoszące do góry!
PRZEMIANA jest kolejnym elementem, który trzeba wziąć pod uwagę. Trzeba zakładać, że to co ci się w tobie nie podoba jest, istnieje - to jest ta prawda - ale trzeba jeszcze zakładać, że ona nie musi taka być, że można ją wolą swoją zmienić. I tak się dzieje, przypomnij sobie sytuacje, które uświadomiły ci coś, co spowodowało w tobie chęć zmiany. Może powiedziałeś wtedy: 'już więcej się w coś takiego nie wpakuję!'. Zmieniłeś wówczas definicję tego, kim jesteś, coś zrozumiałeś. Uświadomienie sobie, że tak można zrobić zawsze, ze wszystkim co ciebie dotyczy wprowadza SPOKÓJ i zdejmuje lęk przed PRAWDĄ. Bądź jak otwarta księga: czytaj z niej sam ale też innym pozwól z niej czytać, bądź szczery. To podstawa kontaktów z tamtą przestrzenią, a uczyć się tego możesz na sobie i ludziach dookoła.
Trzecim elementem jest ŁĄCZNOŚĆ na bazie żywionych w stosunku do siebie uczuć: miłości, przyjaźni, szacunku. Chęć nawiązania tej łączności w świecie energii jest, ale czy jest w tobie? Ciepłe uczucia pozwalają ogarnąć swoją ciepłotą wielkie przestrzenie, a zapraszają do twoich wewnętrznych wszystkich tych, którzy mają ochotę poprzebywać w twoim DOMU. To jest ta otwarta księga - zapraszasz do jej 'czytania' tych, którzy potrafią ją uszanować. Tylko dzięki temu zapisać potrafią się jej dalsze karty.
Zapomnij o tych wszystkich technikach rozwoju. Pewnie, że skupienie, koncentracja, medytacja mogą pomóc stworzyć atmosferę do przemyśleń, do wglądu w siebie. Ale jeśli jest pragnienie by te elementy powyższe były obecne w twoim życiu, w twojej praktyce, to wszystko przyjdzie naturalnie, znikną pytania o to jak można coś w sobie zakodować.
Zacznij więc od poznania co ci gra we wnętrzu. Możesz się bać albo uznać, że to niepotrzebne w sytuacji, kiedy wiesz, że masz przed sobą coś do ukrycia. Wówczas postrzegasz rozwój duchowy jako techniki, dzięki którym unikniesz prawdziwej pracy spoglądnięcia w swoje wnętrze. Pomyślisz może: 'przemedytuję w ciszy 100 godzin, to na pewno coś się wydarzy!'
Jeśli przez to przejdziesz, pozostań tak otwarty w stosunku do siebie i zacznij się dzielić tym co masz z innymi. Nie oznacza to opowiadania wszystkim swojej historii, czasem jest to po prostu wniesienie wszystkiego, co sobą reprezentujesz w określoną sytuację jako wsparcie. Ono nie musi przybierać konkretnych form, ale może - będziesz wiedział, kiedy trzeba coś zrobić, a kiedy wystarczy tylko posłuchać i w ciszy posiedzieć. Na tym etapie możesz pomyśleć, że rozwój duchowy jest czymś, co powinno samo do ciebie przyjść w efekcie tych starań. Pomyślisz może: 'pomagam innym, a więc życie na pewno mi się odwdzięczy - z pewnością robi to na energiach ogromne wrażenie!'.
Poprzez powyższe działanie to, w co wchodzisz nabiera do ciebie zaufania i zaczyna odsłaniać przed sobą swoje tajemnice. Robi to powoli, jakby chciało sprawdzić, czy aby nie ma w tobie fałszu; czy aby nie kryje się za tym jakieś wyrachowanie. Obyś wówczas nie zrobił kroku w tył (uważaj też na zniecierpliwienie), ważne by cały czas iść do przodu upewniwszy się, że cały czas wypisana jest w tobie złotymi literami PRAWDA i PRZEMIANA. Wówczas możesz odkryć ogrom miłowania, przyjaźni płynący z danej sytuacji. Ona pomoże ci pokazać ile w niej jest ciebie samego, ile jest twojego miłowania do ciebie samego oraz ile miłowania jest zaświatów do ciebie.
Jedyne co możesz zrobić teraz, to odwzajemnić to miłowanie, te uczucia przyjaźni i zacisnąć WIĘŹ z tymi, którzy na ciebie z góry PATRZĄ i CZEKAJĄ na wykonanie tego ruchu. On należy do nich, ale już wiesz-czujesz, że to sie wydarzy, bo to miłowanie, które odczuwasz jest sygnałem, że jest połączenie.
Na tym etapie niekoniecznie już cokolwiek konkretnego pomyślisz - raczej skupisz się na radości, która płynie z tego rodzaju spotkań. Zrozumiesz, że życie na tym polega, by być ze sobą w zgodzie, by się przemieniać, a cała reszta to cudowny dodatek do czegoś, co już i tak wiesz, że masz. Wówczas zaczynasz transformować życie innych ludzi, bo wiesz, że tobie niczego nie ubędzie, a innym zostanie dodane. Sytuacje też zaczną przybierać inny obrót. Nagle wszystko stanie się jakby łatwiejsze. Będziesz miał wyzwania, sprawy wymagające twojej uwagi, ale ta LEKKOŚĆ i ŁATWOŚĆ płynięcia poprzez życie będzie ci towarzyszyła. Utrzymuj ją, dbaj, by była z tobą cały czas. Energie ci w tym pomogą.
Pomyślałem, że można do tematu channelingu spróbować podejść jeszcze z innej strony. Świat energii rządzi się nieco innymi prawami niż te, które rządzą materią. W zależności od tego jak na to patrzeć to to albo sprawy ułatwia albo utrudnia.
W świecie energii wszystko jest ze sobą połączone - każde elementy naszej własnej energii są w związku ze sobą, w ciągłej komunikacji. Nie można więc mieć myśli konfliktujących i zastanawiać się dlaczego coś nam nie wychodzi. Przykładem takiego konfliktu jest np. chęć bycia osobą mającą świadomy kontakt z tamtą przestrzenią, ale z drugiej strony bojącą się taki kontakt nawiązać. Problem komplikuje jeszcze fakt, że jedna myśl może być świadoma, a druga nie. Wkracza więc w to wszystko element samopoznania, bycia świadomym własnych ograniczeń i konieczność ich pokonywania.
Tych elementów, które trzeba wziąć pod uwagę jest więcej. PRAWDA jest jednym z nich. Potrafisz sam sobie spojrzeć w oczy w lustrze i dokładnie być świadomym tego kim jesteś, gdzie jesteś, gdzie chcesz być, co w sobie lubisz, a czego niekoniecznie? Potrafisz spoglądać tak w oczy innych i nie bać się, że oni w tobie też te wszystkie elementy mogą zobaczyć? Wiem z doświadczenia, że lęk przed odkryciem prawdy o SOBIE jest największym hamulcem rozwoju. Tak właśnie patrzą na ciebie energie zaświatowe - one patrzą i WIEDZĄ o tobie wszystko i ty wiesz, że one wiedzą. To może być trudne do udźwignięcia, ale może być bardzo naturalne; uczucie wręcz unoszące do góry!
PRZEMIANA jest kolejnym elementem, który trzeba wziąć pod uwagę. Trzeba zakładać, że to co ci się w tobie nie podoba jest, istnieje - to jest ta prawda - ale trzeba jeszcze zakładać, że ona nie musi taka być, że można ją wolą swoją zmienić. I tak się dzieje, przypomnij sobie sytuacje, które uświadomiły ci coś, co spowodowało w tobie chęć zmiany. Może powiedziałeś wtedy: 'już więcej się w coś takiego nie wpakuję!'. Zmieniłeś wówczas definicję tego, kim jesteś, coś zrozumiałeś. Uświadomienie sobie, że tak można zrobić zawsze, ze wszystkim co ciebie dotyczy wprowadza SPOKÓJ i zdejmuje lęk przed PRAWDĄ. Bądź jak otwarta księga: czytaj z niej sam ale też innym pozwól z niej czytać, bądź szczery. To podstawa kontaktów z tamtą przestrzenią, a uczyć się tego możesz na sobie i ludziach dookoła.
Trzecim elementem jest ŁĄCZNOŚĆ na bazie żywionych w stosunku do siebie uczuć: miłości, przyjaźni, szacunku. Chęć nawiązania tej łączności w świecie energii jest, ale czy jest w tobie? Ciepłe uczucia pozwalają ogarnąć swoją ciepłotą wielkie przestrzenie, a zapraszają do twoich wewnętrznych wszystkich tych, którzy mają ochotę poprzebywać w twoim DOMU. To jest ta otwarta księga - zapraszasz do jej 'czytania' tych, którzy potrafią ją uszanować. Tylko dzięki temu zapisać potrafią się jej dalsze karty.
Zapomnij o tych wszystkich technikach rozwoju. Pewnie, że skupienie, koncentracja, medytacja mogą pomóc stworzyć atmosferę do przemyśleń, do wglądu w siebie. Ale jeśli jest pragnienie by te elementy powyższe były obecne w twoim życiu, w twojej praktyce, to wszystko przyjdzie naturalnie, znikną pytania o to jak można coś w sobie zakodować.
Zacznij więc od poznania co ci gra we wnętrzu. Możesz się bać albo uznać, że to niepotrzebne w sytuacji, kiedy wiesz, że masz przed sobą coś do ukrycia. Wówczas postrzegasz rozwój duchowy jako techniki, dzięki którym unikniesz prawdziwej pracy spoglądnięcia w swoje wnętrze. Pomyślisz może: 'przemedytuję w ciszy 100 godzin, to na pewno coś się wydarzy!'
Jeśli przez to przejdziesz, pozostań tak otwarty w stosunku do siebie i zacznij się dzielić tym co masz z innymi. Nie oznacza to opowiadania wszystkim swojej historii, czasem jest to po prostu wniesienie wszystkiego, co sobą reprezentujesz w określoną sytuację jako wsparcie. Ono nie musi przybierać konkretnych form, ale może - będziesz wiedział, kiedy trzeba coś zrobić, a kiedy wystarczy tylko posłuchać i w ciszy posiedzieć. Na tym etapie możesz pomyśleć, że rozwój duchowy jest czymś, co powinno samo do ciebie przyjść w efekcie tych starań. Pomyślisz może: 'pomagam innym, a więc życie na pewno mi się odwdzięczy - z pewnością robi to na energiach ogromne wrażenie!'.
Poprzez powyższe działanie to, w co wchodzisz nabiera do ciebie zaufania i zaczyna odsłaniać przed sobą swoje tajemnice. Robi to powoli, jakby chciało sprawdzić, czy aby nie ma w tobie fałszu; czy aby nie kryje się za tym jakieś wyrachowanie. Obyś wówczas nie zrobił kroku w tył (uważaj też na zniecierpliwienie), ważne by cały czas iść do przodu upewniwszy się, że cały czas wypisana jest w tobie złotymi literami PRAWDA i PRZEMIANA. Wówczas możesz odkryć ogrom miłowania, przyjaźni płynący z danej sytuacji. Ona pomoże ci pokazać ile w niej jest ciebie samego, ile jest twojego miłowania do ciebie samego oraz ile miłowania jest zaświatów do ciebie.
Jedyne co możesz zrobić teraz, to odwzajemnić to miłowanie, te uczucia przyjaźni i zacisnąć WIĘŹ z tymi, którzy na ciebie z góry PATRZĄ i CZEKAJĄ na wykonanie tego ruchu. On należy do nich, ale już wiesz-czujesz, że to sie wydarzy, bo to miłowanie, które odczuwasz jest sygnałem, że jest połączenie.
Na tym etapie niekoniecznie już cokolwiek konkretnego pomyślisz - raczej skupisz się na radości, która płynie z tego rodzaju spotkań. Zrozumiesz, że życie na tym polega, by być ze sobą w zgodzie, by się przemieniać, a cała reszta to cudowny dodatek do czegoś, co już i tak wiesz, że masz. Wówczas zaczynasz transformować życie innych ludzi, bo wiesz, że tobie niczego nie ubędzie, a innym zostanie dodane. Sytuacje też zaczną przybierać inny obrót. Nagle wszystko stanie się jakby łatwiejsze. Będziesz miał wyzwania, sprawy wymagające twojej uwagi, ale ta LEKKOŚĆ i ŁATWOŚĆ płynięcia poprzez życie będzie ci towarzyszyła. Utrzymuj ją, dbaj, by była z tobą cały czas. Energie ci w tym pomogą.
Subskrybuj:
Posty (Atom)