Zatrzymam czas. Czasu nie potrzeba obmyślać i planować na lat kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt. Czas wydarzeniem jest w was się dziejącym, potrzebnym wam w uczynkach codziennych, w przyrzeczeń dotrzymywaniu, w spotykaniu się w miejscu określonym.
Czas ogranicza. Nie ograniczeniem jest on dla waszych możliwości miłowania, pojmowania jakimi barwami się on mieni, odkrywania w sobie pokładów jego głębszych i uczenia się przekazywania ich w sposób coraz doskonalszy. Jest on potrzebny, by uczyć was dyscypliny poprzez świadomość, że życie ziemskie ograniczone jest jego przedziałem.
Posłuchałem kilku głosów, kilku serc swego czasu. W wielu z nich dźwięczała pewna nuta. Grała ona, mieniła się barwą, dźwiękiem przypominającym zrazu opokę, ostoję, która wątłą podporę dla tych serc stanowiła. Czas niesie więc ograniczenie, którego wyzbyć się trudno, powie ktoś: niemożliwe, ale ja wam teraz rzeknę: zatrzymam go dla was.
Stajemy w bezczasie i patrzymy jakie obrazy przed oczami naszej duszy się pojawiają. Mienią się one barwami doskonalszymi, jaśniejszymi, dostrzegamy inne ich odcienie w czystości barw dotąd niewidzianej. Słyszymy jej melodię i odczuwamy sobą ten przepływ nieprzerwany tego, co jest PROCESEM w was przemiany. On dokonuje się stale, czy czasem jest ograniczone wasze istnienie, czy nie. Potrzeba wam pomyślenia o sobie bez kategorii ograniczeń, wyzbywszy się go zobaczycie prawdziwsze swoje i nawzajem oblicza.
A co ze mną, jakie mnie, Mistrzowi, przypadną w udziale dostojności. Ja zobaczę rozświetlone oblicza, na podzięki nie zaczekam. Ty pobiegniesz przed sobą, bo dostroisz się do nowych pokładów dostępnych ci i pomocnych energii. One ubarwią twoje bytowanie w sposób, który dotąd nie był ci dostępny.
Zatapiam się więc w tej myśli: jak to jest być w bezczasie? To tak, jakby nie miało się problemów, jakby gonić nie było już trzeba, widząc naturalne ciągi zdarzeń, bo one już są, kreowane są siłami woli twojej do ich wesołego spełnienia. Zauważysz, że w takim patrzeniu wszystko jest, a będąc ucierpieć może tylko twoje, nie cudze oblicze. Odwracać więc zaczynasz biegi zdarzeń niechcianych, bo czas nie powoduje, nie odwraca twojej uwagi od tego, co naprawdę jest ważne. Zobacz siebie ponad nim, a ja stanę przy tobie i zatrzymam go... żeby nie powrócił do twojego istnienia na zawsze.
Co jeszcze z takiego patrzenia zrodzić się może? Piękno duszy i wnętrza, które wreszcie pozwala sobie na swobodny w nim przepływ tego, co swoim naturalnym rytmem i tak płynąć zechce i zamierza. Żadne źródła nie zatrzymują się w tym pędzie, przyspieszają rozumiejąc swoją rolę we wszechistnieniu, w tej energii, która splata wszystkich powiązanych waszą wspólną historią. Zauważyłem kiedyś tak patrzącego mędrca i w oczach jego dało się zobaczyć sączące się złocenia i srebrzystości piękna duszy jego. To mój brat tu w świecie energią nazwanym, patrzymy sobie w oblicza wciąż widząc kontynuację naszych istnień; starań w niesieniu ciepła ludziom.
Gdy byłem tu z wami, chadzałem drogami niestrudzenie. Wiedziałem dokąd idę i że tam dojdę. Rozumiałem, że już tam byłem, czyniąc to co czyniłem na miarę swoich sił, choć ledwie ułamkiem swego sięgania w tak odległą przestrzeń jeszcze tam naprawdę byłem. Pozaczas zabierze wam niemożność, od której chcecie odejść, pomyślcie więc czasem o sobie w kontekście postaci tym nie ograniczonej.
Zasługą waszą jest organizacja ludzkich aktywności. Nie ma zastrzeżeń do tego jak organizujecie sobie swoje zajęcia. Tym, co pozaczasu wymaga jest to, czym jest on wypełniony, a najczęściej zapominaniem o swoim dobrobycie w szerokim kontekście tego co światowe i zaświatowe. Pięknem dzwonu mej duszy wybijam godzinę, która dla was nastała. Godzinę nie mierzoną dniami, ani tygodniami, czy latami. To Godzina twoja nastała, na powstanie dla siebie z wewnętrznych mogił, zmartwychwstanie i pokonanie czasu, którym niby wszystko jest ograniczone, którym jest zarządzane, a który tak naprawdę ukłonem jest w stronę woli i piękna energii, granic nie posiadających.
Pozostawię was więc z taką oto myślą: czy czujesz, że gdzie chcesz być to jesteś, a gdzie byłeś, już nie powrócisz? Czy widzisz w sobie te znaki, te sygnały, które jak ten dzwon ogłaszają wieść, że odnalazł człowiek drogę do samopoznania, do samego nazwania i stanowienia o sobie poprzez wieki i historie całe. Wyczuwam piękno, które czasem się nie mieni. Ono mówi, śpiewa wręcz, o tym jakich cudowności w sobie napatrzeć się nie może. Zasugeruję, podsunę ten pomysł śmiało: zapatrz się tak i zapomnij o tym, co za chwilę, bo widząc siebie w Całokształcie obrazu zdarzeń zdecydujesz o tym, co już wiesz, że dokonać się w tobie przyrzeczeniem dokonało. Ten obraz trzymaj w sobie, a zmieni się oblicze świata, któremu cierpień tym ubywa.
Mistrz.