Witajcie,
W obłokach różnie na mnie wołają; mam nawet ziemskie imię pod którym niektórzy mnie już znają. Niewiastą jestem i nazwałam siebie tak chcąc niewinność swą i czystość podkreślić. Ale najbardziej lubię utożsamiana być z miłością. To największe z uczuć, to najwyższa wibracja. Każda inna ledwie cieniem jest tej jednej, jedynej, najważniejszej. Każda zarazem dąży, by w udoskonaleniu swoim znaleźć cząstkę właśnie jej, by zabłysnąć jej aureolą i przydać sobie samej znaczenia większego.
Pamiętam, jak niegdyś dumałam siedząc nad strumieniem o jej istocie. Wtedy przyszła do mnie postać jasna, jasności w sobie miała tyle, że nie mówiąc nic wiedziałam jaki przekaz ona przyniosła. Miłość miałam w sobie, bo tak samo jasno jak ona świeciłam. Siostrami w niebie byłyśmy i jesteśmy, ale moje wówczas zadumanie przyspieszyło mój proces ziemskiego "dojrzewania" (zadumanie otwiera bowiem energię na przyjęcie nowych, ciekawszych, lepszych idei, a poprzez ich głębokie przeżywanie zmienia się struktura zwana aurą w jeszcze doskonalsze stworzenie).
Tak siedząc i podziwiając blask raz to słońca, raz tej postaci zrozumiałam, że niewiele się swą jasnością różnię od nich obu. Miłość zawsze była we mnie silna, ale nie zawsze potrafiłam docenić to, jak ona swoją obecnością uświęcała moją codzienność. Zapomniałam na chwilę, że tak naprawdę nadal byłam w obłokach nieba, choćby i po ziemi stąpając. Było tak dlatego, że cząstką tego nieba sama byłam, a po to wcieliłam się w materię by się odnaleźć, a nie by się gubić.
Odnalazłam więc siebie, a moje ciało ogarnęła fala szczęścia. Zajaśniałam najmocniej jak potrafiłam i taka już pozostałam - wesoła, pogodna i niosąca ukojenie. Zauważyłam, że obdarzając ludzi miłością umożliwiałam im odkrywanie tej samej prawdy - tej, która mi się wówczas objawiła. I ja jawiłam się tak im, jak mnie moja Siostra tamtego dnia.
W pokorze więc przeżyłam życie i z radością poszłam na powrót w Obłoki. One mnie przyjęły z otwartymi ramionami, a ja nie płakałam za straconymi szansami. Wiedziałam, że ten jeden moment odkupił je wszystkie.
Co więc mogę człowiekowi powiedzieć o miłości? Że to głębokie przeżywanie w sobie piękna istnienia, piękna drugiego człowieka i wszystkiego, co żyje.
Pomagam więc innym, także tobie, poczuć w sobie tą lekkość istnienia, której mnie nie brakuje. Dzielę się nią z tobą, bo mi nie braknie, a tobie przybędzie. Weź ode mnie trochę; tyle, ile zapragniesz, ile potrzebujesz i ponieś dalej w świat, przekazując innym to czego się ode mnie nauczyłeś, nauczyłaś. Będę stała przy tobie ilekroć zaciemni się niebo, bo zapomnieć o miłości w żadnej chwili nie należy. Zwłaszcza wtedy, gdy chwile ciemne, bo jasnością swoją odgania smutki najskuteczniej.
Zamyśliłam się teraz, by poszukać jeszcze innych słów na opowiedzenie tego, co myślę, co gra mi w duszy. To zabawne ubierać w słowa coś, co tak daleko poza nimi winno być poszukiwane. Opowieści to tylko wstęp, poszukaj w sobie przeżywania każdej myśli zaświatowej, która do ciebie dotrze. One potrzebne są tobie, byś nimi kierował się w strony, gdzie czeka cię niejedna pełna przeżyć PRZYGODA.
Przeżywanie... Czym wzmocnić możemy ten wodospad uczuć w człowieku, by nie rozbijał się on o skały, ale by szumem swoim dawał znać innym o ogromie istniejących w nim strumieni różnorodnych? Niech pokaże, zademonstruje, że przeżywania się on nie boi, że wręcz szuka tego, co jego strumień uczuć napędza. Niech one płyną, w jedną stronę - jej stronę. A gdy już dopłyną, gdy już staną się częścią energii istnienia, niech pociągną za sobą resztę - to, co nazwałam straconymi szansami. Odnowienia one zaznają, dowiedzą się, że straconymi nigdy nie były, tylko zablokowane czekały na swoje uwolnienie. Pełnią potencjału swojego poszukuj możliwości rozwijania siebie. Szukaj miłości zawsze i wszędzie, bo ona nakarmi i da ciepło - może nie ciała, ale i takie cuda widywał już ten świat.
A mój świat? Spogląda i co na to wszystko może odpowiedzieć? Zamienić się może tylko tysiącem świateł w nadziei, że ujrzy je ktoś siedzący na brzegu rzeki, rozmyślający o tym jakimi w życiu drogami warto podążać. Drogami miłości - to ma na myśli niebo gwiazdami migoczące.
Niewiasta.
Znowu powtarza się "lekkość istnienia"- tym razem w innym kontekście.
OdpowiedzUsuńSzkoda,że nie umiem opisać tego, co czuję.