czwartek, 11 sierpnia 2011

Rola zaświatów, a rola ludzi

Witajcie,

Zauważyłem w zamieszczanych przekazach, że wielokrotnie pojawia się wątek tego, co mogą/chcą zrobić energie oraz co może zrobić człowiek. Może warto, żebym i ja dorzucił do tego swoje trzy grosze.

Osobiście nie bardzo liczę na pomoc zaświatów w kwestiach dotyczących mojego życia. Czasem wręcz przypominam sobie, że przecież mogę poprosić o takowe wsparcie. Nie liczę jednak na nie, bo może nie jestem do niego przyzwyczajony? Ale przyszła mi do głowy inna myśl: może ta pomoc zawsze gdzieś była, ale była tak subtelna, że po prostu jej nie zauważałem przypisując sukces samemu sobie? Tak to już bowiem jest, że pomoc potrafi przyjść, ale w sposób trudny to spostrzeżenia. Zaświatowi zależy bowiem na tym, żeby człowiek sukcesy przypisywał sobie, wysiłkowi swoich rąk dlatego, że jest to dla niego źródłem siły i pewności siebie.

W tym kontekście możliwość kontaktowania się z tamtą przestrzenią i jej chęć opowiadania człowiekowi o różnych kwestiach związanych z istnieniem należy rozpatrywać jako coś wyjątkowego.

Jaka jest więc w życiu rola zaświatów, a jaka rola ludzi? Życie to nasza domena, a jest ono cząstką czegoś większego, co pewnie można by nazwać po prostu istnieniem. Życie jako takie dotyczy więc przede wszystkim ludzi, uważam, że w pierwszej kolejności winni oni liczyć na siebie i na innych ludzi, a dopiero potem na zaświaty. Zresztą bez takiego solidnego ugruntowania nie ma mowy o tym, żeby świadoma ingerencja zaświatów mogła człowiekowi czegoś dodać. Inną sprawą jest, że ma on sposoby na ingerowanie niebezpośrednie, bez naszej wiedzy...

Wydaje się, że to jeden sposób patrzenia, który zakłada ostry podział z możliwościami nieświadomego przeplatania się tych światów. Ale są i inne sposoby patrzenia.

Skoro nasze istnienie wypływa z zaświatów i tak naprawdę on nas otacza, jesteśmy w nim zanurzeni, to może można wyprowadzić z tego jakieś wnioski dla siebie, które mogą pomóc w zdecydowaniu się na to jak żyć. Może i podział między jednym i drugim jest potrzebny, ale tylko do pewnego momentu.

Potem spostrzega się, że jeśli można coś zrobić samemu lub ze wsparciem ludzi i jeszcze do tego dołożyć wsparcie zaświatów, to to po prostu zaczyna wychodzić LEPIEJ, niż jakby robiło się to samemu. Dzielenie wszystkiego na różne od siebie światy - choć potrzebne ze względów rozumienia tego, o czym się mówi - staje się przeszkodą w dokonywaniu w swoim życiu coraz większych rzeczy. I to nie muszą być wielkie rzeczy, które zmieniają świat. Mogą być wielkie dla nas i w nas powodować ogromne przemiany. 
Na pewno zaświat pomoże w tym, by tym co się ma w sobie obdarowywać innych, dzielić się tym z nimi. Na to wsparcie znajdzie się zawsze i jeśli to, co robimy w życiu zawiera ten element, to nie widzę powodu dla którego zaświat nie chciałby temu dopomóc. Oni wiedzą, że tak naprawdę tylko człowiek może wesprzeć innego człowieka; oni sami naszego wsparcia jednak nie potrzebują.

O tu chyba tkwi sedno: jesteśmy ważnym elementem zaświatów, ale nie jedynym. Nasze przekonanie o naszej wyjątkowości wynika z faktu, że trudno nam spostrzec, że jest coś więcej niż my. Domyślamy się tego, nawet piszemy na to algorytmy, ale tak naprawdę jeśli nie dotkniemy, to nie uwierzymy. Perspektywa zaświatów jest inna, szeroka. Dla nich jesteśmy częścią czegoś większego (nazywają to jak rozumiem energią wszechistnienia) - bardzo ważną, ale częścią. To powoduje, że pomaganie nam, stanie przy nas nie jest obowiązkiem energii zaświatowych. Jest ich dobrą wolą, która wynika z miłości do istot tu przebywających na czas życia. Lub miłości do nas w ogóle. Nie ma w tym elementu desperacji, przymusu - nie wiem co robią energie na co dzień, ale z pewnością mają czym zapełnić swój "dzień".

Uczę się więc tak postrzegać rolę zaświatów - nie jako coś od nas oddzielonego, ale coś co przenika nasz świat, ma na niego bezpośredni wpływ. Warto to wykorzystywać na własną korzyść, ale tylko pod warunkiem, że istnieje ku temu jasny, dobry, służący jakiemuś dobru cel. Język porozumiewania się ze światem energii winien być językiem szczerości do głębi. Takim też językiem w ogóle warto się w życiu komunikować, nie tylko z ludźmi i energiami, ale w ogóle z nim samym. Ono jest dla mnie negocjowaniem pewnych rzeczy, stałą wymianą informacji, polemiki co by się chciało od niego dostać oraz co można mu zaoferować. Oba elementy są jednakowo ważne: warto wiedzieć czego się chce od danej sytuacji, ale trzeba również wiedzieć co samemu się w nią wnosi. Tylko jeśli jest to wartościowe, a korzyść jest obustronna może nastąpić przyciąganie. Świat energii takiemu przyciąganiu przyklaśnie i jedną nitkę energii z drugą powiąże tak, że to co jest na ich końcach znajdzie do siebie jak najkrótszą drogę. Zauważyłem, że perspektywa zaświatowa bardzo pomaga w szukaniu takich dróg na skróty.

Tomek

1 komentarz:

  1. Ciekawe spostrzeżenia. Szczególnie ostatni akapit. Powiem Ci Tomku, że nieustannie mnie zadziwiacie - i Ty, i Zaświat.

    OdpowiedzUsuń