środa, 3 sierpnia 2011

Obcowanie z Mędrcem

Witajcie,

Przebywanie w obecności energii to dość dziwne przeżycie. Wiąże się ono ze specyficznymi odczuciami, ale bywają one bardzo subtelne, choć wystarczająco silne, żeby wiedzieć bez cienia wątpliwości, że coś się dzieje. Czasem po prostu wie się, że ktoś jest; czuć czyjąś obecność, która miesza się z błyskami widzenia danej postaci widzeniem wewnętrznym jak stoi w określonym miejscu lub przemieszcza się.

Odczucia związane z Mędrcem są jednak dość wyjątkowe. Mam podejrzenia, że jego energia jest tak różna od mojej, że na bazie tej różnicy pojawia się tak wiele odczuć, stanów. Może działa to na zasadzie naczyń połączonych: jeśli w jednym energii jest dużo, a w drugim mało, to ich połączenie sprawi, że popłynie dużo więcej energii niż w przypadku bardziej zbliżonych do siebie proporcji.

Tak było przy pierwszym spotkaniu z nim. Stanął przy mnie i zachęcił mnie do tego, żebym się z nim "zmierzył". Czakra serca wpadła w szalone wibracje, a ja czułem ogromną ilość energii, którą z trudem potrafiłem "utrzymać". To było to mierzenie się na zasadzie: ile jestem w stanie udźwignąć. Postawa od razu się wyprostowała, wypionowała, bo energia płynąc tak gwałtownie niemal wymusza na człowieku prawidłową postawę.

Przy spisywaniu poniższego przekazu było jednak dużo spokojniej. Wszedłem w stan tak głebokiego spokoju, że potem jak szedłem chodnikiem, to nic nie było w stanie tego spokoju zmącić: ludzie, samochody na ulicy, nic. Kontynuowałem rozmowę z nim i był to jeden z tych rzadkich przypadków niezmąconego połączenia, w którym słowa płyną same bez cienia wrażenia, że może samemu się je sobie wymyśla.

Niby dwa odmienne stany, a jednak efekt podobny: silne połączenie. Może po prostu to pokazuje jak różne są drogi i metody dochodzenia do tego rodzaju niewidocznych okiem prawd. Może zbyt często przebywamy w stanach niewyraźnych, których nie potrafimy nazwać, bo bardziej przypominają rozproszenie się energii, niż jej skupienie na tym, na czym nam naprawdę zależy. Myślę, że można w takich stanach przeżyć całe życie, ono leci swoim torem, a my niczego z tego nie zauważamy, nie wyciągamy dla siebie.

Mędrzec pokazał mi więc, że obojętnie jest jakimi ścieżkami płynie moja energia i moja uwaga dopóki skupiona jest ona na tym, na czym mi w danym momencie zależy. Cała gama odczuć towarzyszących to niejako efekty uboczne, ale po ich ustąpieniu okazuje się, że stało się coś więcej, niż byliśmy to w stanie zarejestrować. Nagle człowiek odkrywa, że jest troszkę inny, zmieniony, lepszy.

Myślę, że to istota wiru energii, w który czasem się wpada i kontakty z tamtą przestrzenią są jednym z wielu pretekstów do ich wywoływania. Innym jest po prostu życie.

Tomek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz