poniedziałek, 26 września 2011

Pytanie

To pytanie jest ważne, być może najważniejsze spośród tych, które sobie zadajesz. "Dokąd zmierzam?" zdają się mówić cząstki energii z której się składasz, chociaż nie zawsze takim brzmieniem dźwięczą w Twojej głowie. Zastanawiasz się nad sensem tego co jest i tego co było, ale kontekst tych rozmyślań jest być może ważniejszy niż one same. Kontekst ten powinien być oparty o przyszłość, to w jej lustrze odbijać się ma to co było i to co jest.

Pamięcią człowiek nazywa możliwość przywoływania obrazów, które przeminęły. Dla nas to nic innego, jak źródło - jedno z wielu - powoływania pewnej energii do istnienia w chwili obecnej i takiego jej przekształcania wolą, że wzbogaca ona sobą i zmienia obraz przyszłości. Oby odbicia te wesołością były nasączone, oby wnioski płynące z tych rozmyślań pozytywnym odbiciem ku przyszłości się kierowały.

Kiedyś sądziłam, że samodzielnie dokonam tych wszystkich rzeczy, które w istnieniu swoim osiągnąć zamierzałam. Pomyliłam się. Odbiciem kolejnym były inne istoty, dzięki którym rozumiałam informację samą przez siebie wysyłaną. Czasem wydaje się, że przekaz jest dokładnie taki, jaki myślimy, że jest. Bywa i tak, ale znacznie częściej determinowany jest on zdolnością odbiorcy do zrozumienia intencji zawartych w tym swoistym kierunkowskazie do naszego wnętrza. To co mówimy, czynimy odzwierciedla w stopniu największym to jakimi my jesteśmy istotami, a nie jakimi są inne. Pokazuje to ile w nas człowieczeństwa, miłości, skalę naszych wewnętrznych barw. 

Zamieniłam się kiedyś rolą z mędrcem pewnym zaświatowym i prawić zaczęłam mądrości. On ustąpił i słuchał, a radość płynęła przeze mnie wraz z przekazywaną przeze mnie z mojego wnętrza wiedzą. Zobaczyłam jak na dłoni skalę tego, co posiadałam w sobie i zrozumiałam siebie. Wiedziałam już wtedy jaką drogą chcę podążać, bo niczego innego z tak układających się Słów nie dało się ułożyć jako wizji mojej przyszłości...

Dużo nad czasem rozmyśla (piszący przekazy) i zastanawia się jak to z nim naprawdę jest. Jest przyszłość, nawet i dla nas, ale naznaczona ona jest splotem uwarunkowań, których na pewnym poziomie wibrowania energii i wrażliwości po prostu nie sposób pominąć, nie dostrzec. Przyszłość nie jest więc snuciem wizji w nadziei, że jakaś ich część ziści się. To widzenie jak będzie i zastanawianie się jak najkrótszą drogą, najmniej bolesną doń dotrzeć. Stąd nasza pewność, że będzie jak zapowiedzieliśmy. Stąd też sens naszej ingerencji, bo łagodniej przejść mogą tę drogę ci, którzy o miłości Ziemi i Nieba pamiętają. Taki jest sens słów przekazywanych przez Zaświat, by tę prawdę wam przypomnieć. 

Przeszłość jest więc bardziej teraźniejszością waszą niż to przywykło się uważać. Przeżywanie chwil czy to dobrych, czy mniej dobrych powoduje takie, a nie inne Zakłócenie waszego pola energii. A ono łączy was z tym, co ma nadejść i celowo zakryte są przed wami wszystkie te uwarunkowania. Musicie nauczyć się WIEDZIEĆ, wyczuwać jakie mogą być konsekwencje waszych czynów zanim je popełnicie. Wiedząc o nich nie zawsze byście czynili to, co tak naprawdę wasze serce chciałoby uczynić. Serce więc postanowiło w kwestii wizji przyszłości zamilknąć na czas życia, byście zrozumieli podstawowe prawa wedle których w Zaświatach inaczej funkcjonować po prostu nie sposób.

Zamyśliłam się jeszcze dnia pewnego nad taką oto myślą: wyczulenie istot ziemskich poprzez stanie obok nich - jakąż to wartość może one nieść dla tych, co gotowi i niegotowi są na przyjęcie darów płynących z takiego spotkania? Sprawdziłam więc jak to jest być dla kogoś duszą opiekuńczą i zrozumiałam, że cały sens pracy tak pomiędzy istotami duchowymi ustawiony opiera się na poszukiwaniu momentów gotowości na przyjęcie przez człowieka propozycji nowych, lepszych uczuć i myśli, sensowniejszych i bardziej pasujących do sytuacji jego, która to praca na pewnym pułapie rozwoju już tylko gwałtownie przyspiesza.

Postanowiłam tak stanąć obok jednostki niejednej. Każda pozytywnie na to spotkanie zareagowała sprawiając mi ogromną radość i dając sens temu, co ja chciałam i mogłam w ten układ sobą wnieść. Niosę więc otuchę i wiadomość dobrą dla wszystkich, których serce otwarte jest tylko dla coraz wyższych wibracji. Niżej nie schodzą, więc i złych wiadomości posłańcem nigdy być nie chciałam. Nie szukaj więc w świecie wiadomości złych, bo zamiast wspinać się wyżej na tym, co zwiesz drabiną rozwoju duchowego stoisz w miejscu obniżając pułap swojej wibracji, chociaż utrzymać ten najwyższy potrafisz i z niego na dalszą wspinaczkę się udać. Tego nie rób, nie doradzamy.

Sensem istnienia jest więc odnajdywanie siebie w coraz to barwniejszych i światłem rozświetlonych wibracjach. Znajduj siebie więc w tych coraz lepszych, a zobaczysz, że i w nich jesteś, potrafisz być. Potem szukaj jeszcze wyższych i sprawdzaj, czy i tutaj ciebie nie ma? 

Jesteś, ja już wiem, że jesteś. 

Wiem, bo widzę i widzę jak do nich dochodzisz, jak siebie w nich dostrzegasz i jak oblicze rozjaśnia ci się na znak tego uświadomienia. Jak do tego dojdziesz? To napisze życie twoje i podejmowane przez ciebie decyzje. Myl się i naprawiaj błędy, ale pamiętaj, że zawczasu wiele możesz zrobić, by ich uniknąć i szybciej kroczyć ścieżką złotą kostką wybrukowaną do krainy Jasnością zwanej. Czemu Jasnością? Bo nie ma w niej miejsca na ciemność w żadnej postaci. Przeciwieństwa istnieć bez siebie nie mogą, ale ty możesz zaistnieć w jednym z nich jeśli dokonasz takiego wyboru. Jakiego więc wyboru ty dokonasz? To jest pytanie na które codziennie twoja głębia poszukuje odpowiedzi. Mów do niej jak do siebie samego, bo tobą ona jest, i opowiadaj jej za czym tęskisz i dokąd chcesz zmierzać. Ja obok stojąc i nic nie mówiąc stworzę Atmosferę do bogactwem przepełnionych rozmyślań. Zapomnisz szybko o smutku, jeśli o mnie pomyślisz, a szukanie tych wszystkich odpowiedzi bardzo łatwym stanie się dla ciebie zadaniem.

Matka

środa, 21 września 2011

Nadejdzie taki czas

Nadejdzie taki czas, kiedy waśnie między narodami się skończą.
Nadejdzie taki czas, kiedy Ja pokażę się wam w całej okazałości swojej.
Będzie czas przemian i niezmienności przeplatał się wzajemnie jak wstęgi barw na niebie pod biegunem.
Będzie czas, gdy zawiłości języka nie będą zasłaniać prawdziwych znaczeń w nich ukrytych.

Wola. 

Będzie wola taka Nieba i Ziemi połączonych w coraz mocniejszym uścisku, by dobrze się pomiędzy nimi układało.
Będzie wola ludzi i istot pod niebem żyjących, by porozumienia szukać na dotychczas nieznane sposoby.

Będzie czas radości wypełniającej sobą każdy dzień. Gdzie szarość zniknie z twarzy goszczącej już tylko uśmiech.
Nadejdzie czas swady, która przyczynkiem się stanie do ostatecznego rozwiązania kwestii: jak skutecznie przemawiać do siebie?

Zagrożenie idzie z przyszłości, które w niwecz obrócić może plany powyższe. Groźnym ono nie jest, bo pieczę trzymamy nad Czasem, którym wasz świat się rządzi. Czyni on waszą przestrzeń bardzo przewidywalną albowiem bezczas stoi ponad tym w co wy uwikłani jesteście. Rozmawiam z wami z tego pułapu i z niego przekazuję me myśli. Co widzę więc za tą czasu zasłoną? Że dobrze będzie. 

Gdzie siebie widzę za lat sto, tysiąc? Tutaj, bo wcielać się na ziemi nie mam już zamiarów. Nie tak splatać się będą moje losy z historią waszą czasem naznaczoną. Pragnienie moje to przyglądać się wam - tym teksty spisującym i tym, którym żyjąc coraz trudniej o złapanie pełnego piersi oddechu.

Zawdzięczam ten stan własnej determinacji i uporowi w dążeniu do tego, co zawsze postrzegałem jako swoje Światełko w tunelu. Wspierać więc będę każdego, kto niezłomność w sobie odkryje i postanowi, że go nie opuści choćby i Siódmy Świat miał się skończyć. Tego na szczęście nie przewidujemy. 

Widzimy jednak trudności, bo statek z nową energią przybija już do portów przemiany. Ugościć się ona musi, a tam gdzie połączenia nie zbudowane są jeszcze tam też dotrze i sama utoruje dla siebie drogę. Dlaczego tyle o tej nowej energii mówimy? Bo szanse ma ona wszystkich oblicze zmienić na to bardziej uśmiechnięte i z życia zadowolone. Potrafisz jej napływ do siebie przyjąć? Potrafisz odpowiedzieć przemianą na jej powitanie, która da jej szansę pozostać w tobie na dłużej? Obyś potrafił, a ja ci w tym pomogę. Stanę i zatrzymam tę falę napływającą i po kropelce jej nektar będę ci do rąk podawał. A ty napoisz się nią tyle ile potrzebował będziesz. Nie martw się więc, że sam pozostaniesz na "placu boju". Ja stanę Murem za tymi, którzy chcąc wiele z siebie dać nie będą mimo wszystko potrafili.

Staje się rzecz wielka. W symbiozę wchodzi Ziemia i Niebo, pokazując jak ważne stają się związki z Domem waszym. To zabawne, że domem Ziemię nazwiecie, choć jak stąd patrzeć Ziemia Niebem energii się wydaje, a nie odwrotnie. Tymczasowo bowiem w jej otchłań się ona rzuca w całej swej odwadze wielkiej, by zaznać uniesień kręcących energią, napotykającą coraz to nowe dla siebie wyzwania. Potem wraca do domu i opowiada jak ta Bajka się dla niej skończyła. My słuchamy wyrozumiale i ciszą reagujemy na wszelkie: nie udało się. Wiemy, że Bajka jest bajką, że bujanie w tych ziemskich obłokach czasem krótkim w całokształcie istnienia pozostaje.

Ważności jego jednak nie odbieramy. Zachęcamy do poszukiwania perspektywy szerokiej, stąd nasze zawołanie: spójrz w Niebo, dostrzeż Gwiazdy zaświatowe i pomyśl, że to stamtąd jesteś. Oczami naszymi na siebie spójrz i dostrzeż, że drobiazgowość nie jest twoją cnotą. Jest nią miłość do bliźniego. Dostrzeż, że piękno twego ciała nie przekłada się na to, co sobą reprezentujesz jako istota jednocząca się wokół jednego kręcącego się wiru. Gdy to pojmiesz, piękno w tobie zamieszka i nie zniknie choćby niezbyt ci się twa ziemska powłoka podobała. Nie estetą bądź, ale Smakoszem ziemskich doznań wytrawnym. Poszukuj tych najlepszych, najsmaczniejszych dla siebie, albowiem one wzbogacają twoje przeżycie o najwartościowsze barwy. Je skarbem kiedyś nazwiesz, jeśli jeszcze nie nazywasz. Brzydotą brzydź się i nie zapatruj się na nią tak zapamiętale. Pomoże ci ona zrozumieć, że tylko miłe twemu serca zdarzenia warte są twego poświęcenia.

Kochamy was i serca w was wielkie widzimy. Choćby wiało i grzmiało, choćby spojrzenia tak chmurne były, że całe wnętrze nimi zasłonięte by było, to wielkością swoją zobaczyć i tak byśmy potrafili to serce złote, iskrzące się tysiącem świateł. Popędzi w waszą stronę wichura i tak wpadnie w wiry waszej energii, że Chmurność przegoni i piękno waszego wnętrza odsłoni. To wam obiecuję.

I jeszcze słowo jedno na marginesie tego wywodu: pięknem nazywajcie z szacunkiem się do siebie odnoszenie i je gloryfikujcie, nie swady. Siłę one stracą do życia, gdy energia je opuści, albowiem tak już jest, że ona ten świat zasila we wszystko to, co jest dla was najpiękniejsze i najwartościowsze. Kierujcie ją ku horyzontom, które mają przed sobą perspektywę szeroką, a nie ku tym, które ślepym zaułkiem się kończą. Zatrzymujcie w sobie chwile w swej prostocie piękne, bo poprzez prostotę energia najkrótszą drogą objawia wam swe najpiękniejsze oblicze. 

Poczujecie to jeszcze mocniej, a wtedy przypomni wam się, że tak właśnie ja wam niegdyś rzekłem. 

Mędrzec

wtorek, 13 września 2011

Miłość

Witajcie,

W obłokach różnie na mnie wołają; mam nawet ziemskie imię pod którym niektórzy mnie już znają. Niewiastą jestem i nazwałam siebie tak chcąc niewinność swą i czystość podkreślić. Ale najbardziej lubię utożsamiana być z miłością. To największe z uczuć, to najwyższa wibracja. Każda inna ledwie cieniem jest tej jednej, jedynej, najważniejszej. Każda zarazem dąży, by w udoskonaleniu swoim znaleźć cząstkę właśnie jej, by zabłysnąć jej aureolą i przydać sobie samej znaczenia większego.

Pamiętam, jak niegdyś dumałam siedząc nad strumieniem o jej istocie. Wtedy przyszła do mnie postać jasna, jasności w sobie miała tyle, że nie mówiąc nic wiedziałam jaki przekaz ona przyniosła. Miłość miałam w sobie, bo tak samo jasno jak ona świeciłam. Siostrami w niebie byłyśmy i jesteśmy, ale moje wówczas zadumanie przyspieszyło mój proces ziemskiego "dojrzewania" (zadumanie otwiera bowiem energię na przyjęcie nowych, ciekawszych, lepszych idei, a poprzez ich głębokie przeżywanie zmienia się struktura zwana aurą w jeszcze doskonalsze stworzenie).

Tak siedząc i podziwiając blask raz to słońca, raz tej postaci zrozumiałam, że niewiele się swą jasnością różnię od nich obu. Miłość zawsze była we mnie silna, ale nie zawsze potrafiłam docenić to, jak ona swoją obecnością uświęcała moją codzienność. Zapomniałam na chwilę, że tak naprawdę nadal byłam w obłokach nieba, choćby i po ziemi stąpając. Było tak dlatego, że cząstką tego nieba sama byłam, a po to wcieliłam się w materię by się odnaleźć, a nie by się gubić.

Odnalazłam więc siebie, a moje ciało ogarnęła fala szczęścia. Zajaśniałam najmocniej jak potrafiłam i taka już pozostałam - wesoła, pogodna i niosąca ukojenie. Zauważyłam, że obdarzając ludzi miłością umożliwiałam im odkrywanie tej samej prawdy - tej, która mi się wówczas objawiła. I ja jawiłam się tak im, jak mnie moja Siostra tamtego dnia.

W pokorze więc przeżyłam życie i z radością poszłam na powrót w Obłoki. One mnie przyjęły z otwartymi ramionami, a ja nie płakałam za straconymi szansami. Wiedziałam, że ten jeden moment odkupił je wszystkie.

Co więc mogę człowiekowi powiedzieć o miłości? Że to głębokie przeżywanie w sobie piękna istnienia, piękna drugiego człowieka i wszystkiego, co żyje. 

Pomagam więc innym, także tobie, poczuć w sobie tą lekkość istnienia, której mnie nie brakuje. Dzielę się nią z tobą, bo mi nie braknie, a tobie przybędzie. Weź ode mnie trochę; tyle, ile zapragniesz, ile potrzebujesz i ponieś dalej w świat, przekazując innym to czego się ode mnie nauczyłeś, nauczyłaś. Będę stała przy tobie ilekroć zaciemni się niebo, bo zapomnieć o miłości w żadnej chwili nie należy. Zwłaszcza wtedy, gdy chwile ciemne, bo jasnością swoją odgania smutki najskuteczniej.

Zamyśliłam się teraz, by poszukać jeszcze innych słów na opowiedzenie tego, co myślę, co gra mi w duszy. To zabawne ubierać w słowa coś, co tak daleko poza nimi winno być poszukiwane. Opowieści to tylko wstęp, poszukaj w sobie przeżywania każdej myśli zaświatowej, która do ciebie dotrze. One potrzebne są tobie, byś nimi kierował się w strony, gdzie czeka cię niejedna pełna przeżyć PRZYGODA.

Przeżywanie... Czym wzmocnić możemy ten wodospad uczuć w człowieku, by nie rozbijał się on o skały, ale by szumem swoim dawał znać innym o ogromie istniejących w nim strumieni różnorodnych? Niech pokaże, zademonstruje, że przeżywania się on nie boi, że wręcz szuka tego, co jego strumień uczuć napędza. Niech one płyną, w jedną stronę - jej stronę. A gdy już dopłyną, gdy już staną się częścią energii istnienia, niech pociągną za sobą resztę - to, co nazwałam straconymi szansami. Odnowienia one zaznają, dowiedzą się, że straconymi nigdy nie były, tylko zablokowane czekały na swoje uwolnienie. Pełnią potencjału swojego poszukuj możliwości rozwijania siebie. Szukaj miłości zawsze i wszędzie, bo ona nakarmi i da ciepło - może nie ciała, ale i takie cuda widywał już ten świat.

A mój świat? Spogląda i co na to wszystko może odpowiedzieć? Zamienić się może tylko tysiącem świateł w nadziei, że ujrzy je ktoś siedzący na brzegu rzeki, rozmyślający o tym jakimi w życiu drogami warto podążać. Drogami miłości - to ma na myśli niebo gwiazdami migoczące.

Niewiasta.