wtorek, 12 marca 2013

4 Stopnie Wtajemniczenia

Witajcie,

Na wstępie chciałem napisać, że choć będzie o pewnych 4 Stopniach Wtajemniczenia, to jednak nie przywiązujcie proszę zbyt wielkiej wagi do tego podziału... ani żadnego innego tu poczynionego. Nad innymi też na pewno warto się przy okazji zastanawiać, ale moje własne na pewno nazywać będę umownymi.

Będzie to opowieść i podsumowanie pewnych czynionych przeze mnie (najczęściej spontanicznych) obserwacji - patrzenia na ludzi z punktu widzenia tego jak wyglądają postacie energii zwanych Opiekuńczymi przy tych ludziach stojący.
Poznanie tych ludzi bliżej pokazało mi elementy tego jak im się żyje, jak wygląda ich definicja siebie oraz życia i istnienia. Niejako przypadkowo między tymi dwoma obszarami zaczęły rysować się pewne cechy wspólne, łączące je ze sobą i pokazujące stopień zbliżenia człowieka do tego, co ogólnie nazwać można duchowością. Ten spójny obraz wyłaniał mi się powoli, w zgodzie z prędkością postrzegania przeze mnie tej zbieżności w różnych, mniej i bardziej typowych sytuacjach życiowych.

Stopień Pierwszy 
Opiekun: ukryty w Cieniu.
Człowiek: w Bezruchu lub w Oczekiwaniu

Istnienie ciszy duchowej jest trochę paradoksem - energia płynie, jest w ciągłym ruchu, ciągle coś się w niej przemienia albo dąży do takiej przemiany. Bezruch energii jest stanem trochę przykrym, jakby nienaturalnym, często towarzyszą temu we mnie odczucia chęci pobudzenia do czegoś, spowodowania jakiegoś poruszenia, żeby coś popłynęło, coś się wydarzyło. Czasem mówimy, że mamy ochotę kimś potrząsnąć, trochę tak to osobiście odczuwam. Człowiek taki ma w sobie lęk, obawy przed ponoszeniem jakiegoś ryzyka, bo przemiana jest postrzegana jako coś, co może odebrać strefę komfortu i wrzucić na ścieżki nie poznane. Czasem odczuwa się stan oczekiwania, żeby coś przyszło, jakiś impuls skądś, z zewnątrz - szanse na taki impuls nie są małe, ale stosunkowo nieduże są szanse jego w porę dostrzeżenia. To wyzwanie ludzi z Opiekunami ukrytymi w Cieniu.

Wyglądają Oni jakby stali kilka metrów za plecami takiej osoby, czasem dodatkowo lekko ponad albo dość wysoko ponad ziemią. Nie są zbyt zaangażowani w życie takiej osoby, w stymulowanie tych impulsów, są jednak gotowi nieść pomoc i wkroczyć do akcji, gdy tylko zakradnie się myśl, że można żyć inaczej, lepiej... Choć są, stoją, bywają i czuwają, to jednak ochoty w nich do takich ingerencji nie mają w sobie za wiele - oni czekają, aż coś w takiej osobie się poruszy, każdy impuls ze swojej strony rozważnie planując, by mieć pewność, że to będzie ten, który jak iskra przemieni się w większy płomień.

Stopień Drugi
Opiekun: wychodzący z Cienia - w Szarości
Człowiek: w Konflikcie lub w Chaosie

Tutaj następuje starcie: gdzie historia, przeszłość, utarte schematy ścierają się z tym, co staje się nową, lepszą ale nie wypróbowaną wizją jutra. Starcia dokonują się również na linii człowiek-świat zewnętrzny, co powoduje duże wahania nastroju i ciągłe poczucie zmagań z życiem i zmęczenia nim.
Ten etap wymaga wiary, czasem przyniesienia pomocy, impulsów. A nade wszystko: własnych sukcesów. Nic tak nie przekonuje do pójścia ścieżką przemiany jak sukces osiągnięty na tej drodze, własnymi siłami (a liczy sie każdy, nawet najmniejszy). A przez własne siły rozumiem także umiejętność dostrzegania i wykorzystywania szans, które daje życie. To wielka sztuka umieć przyjąć dar od losu i wyzwanie dla wszystkich, którzy mają przy sobie Szarych Opiekunów.

Stoją oni bliżej za plecami, 1-2 metry, najcześciej już przy ziemi albo pół metra nad nią. A przynajmniej tak ja ich widzę. Ich zaangażowanie uzależnione jest od tego jaki wątek dominuje obecnie w człowieku (pamiętając, że panuje chaos i konflikt), jest to więc zaangażowanie umiarkowane, inspirują myśli, które kierują w dobrą w przyszłość, nie powielanie schematów. Są bardzo, bardzo cierpliwi.

Stopień Trzeci
Opiekun: w Bieli lub w Jasności, Wyspecjalizowany
Człowiek: w Zgodzie z losem i świadomy swojej "przeznaczonej" ścieżki

To ludzie z poczuciem misji, mający świadomość swojego miejsca w świecie i mający uporządkowane wnętrze. Choć nie zawsze wszyscy się z nimi we wszystkim zgodzą, to jednak nikt nie odmówi im przekonania o własnych racjach. Często będą wiedzieli jaka jest ich misja życiowa i będą ją realizowali. Interesować ich może niewiele ponad to, co przystaje do tego celu. To ludzie, którzy dużo w życiu przeszli i to w co wierzą jest bezpośrednim efektem pomyślnego przerobienia lekcji i życiowych wyzwań. Otwarcie się na szersze horyzonty myślenia i odczuwania może stać się wyzwaniem osób o Jasnych Opiekunach (ale nie musi).

Opiekunowie tacy stoją bardzo blisko, tuż za plecami albo troszkę z boku. Najczęściej da się wyczuć zgodność inspirowania Opiekuna z tym, co człowiek obrał sobie za cel swojego istnienia. Jest to układ funkcjonujący w jedności, w dużej zgodzie i skupieniu. Widuję też duże świecenie opiekuna, jakby przyzwolenie na te aspekty przebytej drogi, które w danym momencie dają najlepsze, najoptymalniejsze rezultaty. Bardzo lubię to widzieć, bo to świadectwo osiągnięcia w człowieku dużego stopnia wewnętrznego porozumienia oraz akceptacji życia, świata i ludzi takimi, jacy są i pozytywnego ich inspirowania w myśl obranej przez siebie ścieżki.

Stopień Czwarty
Opiekun: wiele różnych Energii Opiekuńczych, czasem nawet bardzo tłumnie, w krótkim czasie
Człowiek: stale Poszukujący ogólniejszych prawd życiowych, może nie mieć jednej stałej ścieżki życiowej, mało podatny na to, co nazywamy przeznaczeniem.

Tutaj życie staje się bardzo ekscytującym, ale 'tylko' etapem istnienia. Prawdy ogólniejsze, szersze, łapanie wszelkiej mądrości staje się wątkiem dominującym. Jest cechą ludzi na tym etapie duże otwarcie na różne myśli, możliwości - a mnożą się one jedna po drugiej, wszystko staje się szczeblem w rozwoju, pretekstem do przemyśleń i nowych działań. Przemiana jest bardzo intensywna, wielokrotnie w ciągu życia zachodzą głębokie zwroty akcji, ale bez utraty wewnętrznej integralności - raczej dobudowywania do istniejącej struktury myśli i uczuć nowych, komunikujących się wewnętrznie połączeń. Praca z ludźmi może wyniknąć niejako sama z siebie, bo człowiek taki odbierany może być przez innych jako inspiracja dla nich samych. Wyzwaniem ludzi mających przy sobie wielu Opiekunów może być brak poczucia drogi, jednej ścieżki, która dokądś prowadzi, a więc i poczucia przynależności, określonego miejsca w życiu.

A Opiekunowie mogą być przeróżni, najczęściej mają cechy tych ze Stopnia Trzeciego, ale jest ich bardzo wielu, każdy inspiruje na swój sposób jakby tak szybko chciało się wykorzystać dobrą koniunkturę, pełne nastawienie na przemianę. Stąd ciągle się coś dzieje, wiele pozytywnych, cudownych rzeczy. Znam ludzi na tym poziomie i oni wszyscy tego doświadczają na swój sposób.
Nie oznacza to, że nie mają oni swojego Stałego Opiekuna lub dwóch - mogą ich mieć, ale staje się to mniej istotne, bo ważniejsze jest to, co można takim wysiłkiem dokonać, jak wiele przemienić dla dobra tej osoby i wszystkich dookoła. Może jest to po prostu jakiś pewien znak naszych czasów...?
---
Etapy więc mogą się mieszać, człowiek bowiem nie jest zawsze strukturą energii jednorodną - pewne 'części' mogą być rozświetlone bardziej, inne mniej; potencjał z jednych uwolniony i zrealizowany bardziej, a z innych mniej. Każda konfiguracja Opiekunów jest jednak optymalna, tak samo jak ich inspiracje. I choć są cuda to jednego nie można zrobić: przekonać kogoś do czegoś jeśli nie ma we wnętrzu na to przyzwolenia, gotowości. Każda pomoc, inspiracja, porada rozbije się o niemożność, jeśli w człowieku nie ma gruntu na jej przyjęcie.

Ale i tak warto! Bo jeśli czegoś nauczyła mnie tematyka duchowości to tego, że wszystko jest możliwe, że dużo można "wyprosić" i wiele reguł nagiąć jeśli jest szczera ku temu intencja. Nie ma tu żadnych gwarancji, ale na szczerą prośbę, intencję zawsze znajdzie się tam u Góry odpowiedź. To na jakim etapie jesteśmy zaważy na tym jak ją zinterpretujemy.