Zatrzymam czas. Czasu nie potrzeba obmyślać i planować na lat kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt. Czas wydarzeniem jest w was się dziejącym, potrzebnym wam w uczynkach codziennych, w przyrzeczeń dotrzymywaniu, w spotykaniu się w miejscu określonym.
Czas ogranicza. Nie ograniczeniem jest on dla waszych możliwości miłowania, pojmowania jakimi barwami się on mieni, odkrywania w sobie pokładów jego głębszych i uczenia się przekazywania ich w sposób coraz doskonalszy. Jest on potrzebny, by uczyć was dyscypliny poprzez świadomość, że życie ziemskie ograniczone jest jego przedziałem.
Posłuchałem kilku głosów, kilku serc swego czasu. W wielu z nich dźwięczała pewna nuta. Grała ona, mieniła się barwą, dźwiękiem przypominającym zrazu opokę, ostoję, która wątłą podporę dla tych serc stanowiła. Czas niesie więc ograniczenie, którego wyzbyć się trudno, powie ktoś: niemożliwe, ale ja wam teraz rzeknę: zatrzymam go dla was.
Stajemy w bezczasie i patrzymy jakie obrazy przed oczami naszej duszy się pojawiają. Mienią się one barwami doskonalszymi, jaśniejszymi, dostrzegamy inne ich odcienie w czystości barw dotąd niewidzianej. Słyszymy jej melodię i odczuwamy sobą ten przepływ nieprzerwany tego, co jest PROCESEM w was przemiany. On dokonuje się stale, czy czasem jest ograniczone wasze istnienie, czy nie. Potrzeba wam pomyślenia o sobie bez kategorii ograniczeń, wyzbywszy się go zobaczycie prawdziwsze swoje i nawzajem oblicza.
A co ze mną, jakie mnie, Mistrzowi, przypadną w udziale dostojności. Ja zobaczę rozświetlone oblicza, na podzięki nie zaczekam. Ty pobiegniesz przed sobą, bo dostroisz się do nowych pokładów dostępnych ci i pomocnych energii. One ubarwią twoje bytowanie w sposób, który dotąd nie był ci dostępny.
Zatapiam się więc w tej myśli: jak to jest być w bezczasie? To tak, jakby nie miało się problemów, jakby gonić nie było już trzeba, widząc naturalne ciągi zdarzeń, bo one już są, kreowane są siłami woli twojej do ich wesołego spełnienia. Zauważysz, że w takim patrzeniu wszystko jest, a będąc ucierpieć może tylko twoje, nie cudze oblicze. Odwracać więc zaczynasz biegi zdarzeń niechcianych, bo czas nie powoduje, nie odwraca twojej uwagi od tego, co naprawdę jest ważne. Zobacz siebie ponad nim, a ja stanę przy tobie i zatrzymam go... żeby nie powrócił do twojego istnienia na zawsze.
Co jeszcze z takiego patrzenia zrodzić się może? Piękno duszy i wnętrza, które wreszcie pozwala sobie na swobodny w nim przepływ tego, co swoim naturalnym rytmem i tak płynąć zechce i zamierza. Żadne źródła nie zatrzymują się w tym pędzie, przyspieszają rozumiejąc swoją rolę we wszechistnieniu, w tej energii, która splata wszystkich powiązanych waszą wspólną historią. Zauważyłem kiedyś tak patrzącego mędrca i w oczach jego dało się zobaczyć sączące się złocenia i srebrzystości piękna duszy jego. To mój brat tu w świecie energią nazwanym, patrzymy sobie w oblicza wciąż widząc kontynuację naszych istnień; starań w niesieniu ciepła ludziom.
Gdy byłem tu z wami, chadzałem drogami niestrudzenie. Wiedziałem dokąd idę i że tam dojdę. Rozumiałem, że już tam byłem, czyniąc to co czyniłem na miarę swoich sił, choć ledwie ułamkiem swego sięgania w tak odległą przestrzeń jeszcze tam naprawdę byłem. Pozaczas zabierze wam niemożność, od której chcecie odejść, pomyślcie więc czasem o sobie w kontekście postaci tym nie ograniczonej.
Zasługą waszą jest organizacja ludzkich aktywności. Nie ma zastrzeżeń do tego jak organizujecie sobie swoje zajęcia. Tym, co pozaczasu wymaga jest to, czym jest on wypełniony, a najczęściej zapominaniem o swoim dobrobycie w szerokim kontekście tego co światowe i zaświatowe. Pięknem dzwonu mej duszy wybijam godzinę, która dla was nastała. Godzinę nie mierzoną dniami, ani tygodniami, czy latami. To Godzina twoja nastała, na powstanie dla siebie z wewnętrznych mogił, zmartwychwstanie i pokonanie czasu, którym niby wszystko jest ograniczone, którym jest zarządzane, a który tak naprawdę ukłonem jest w stronę woli i piękna energii, granic nie posiadających.
Pozostawię was więc z taką oto myślą: czy czujesz, że gdzie chcesz być to jesteś, a gdzie byłeś, już nie powrócisz? Czy widzisz w sobie te znaki, te sygnały, które jak ten dzwon ogłaszają wieść, że odnalazł człowiek drogę do samopoznania, do samego nazwania i stanowienia o sobie poprzez wieki i historie całe. Wyczuwam piękno, które czasem się nie mieni. Ono mówi, śpiewa wręcz, o tym jakich cudowności w sobie napatrzeć się nie może. Zasugeruję, podsunę ten pomysł śmiało: zapatrz się tak i zapomnij o tym, co za chwilę, bo widząc siebie w Całokształcie obrazu zdarzeń zdecydujesz o tym, co już wiesz, że dokonać się w tobie przyrzeczeniem dokonało. Ten obraz trzymaj w sobie, a zmieni się oblicze świata, któremu cierpień tym ubywa.
Mistrz.
Ten blog jest moją próbą przybliżenia tematu z perspektywy kogoś, kto nawiązał połączenie z Tamtą Przestrzenią. Jest próbą podzielenia się ułamkiem własnych przeżyć oraz poszukaniem możliwości rozwoju tej umiejętności. To zapis całkiem szczerych przeżyć związanych z wpływem jaki ten temat wywiera na życie codzienne zupełnie zwyczajnej osoby.
środa, 5 czerwca 2013
wtorek, 12 marca 2013
4 Stopnie Wtajemniczenia
Witajcie,
Na wstępie chciałem napisać, że choć będzie o pewnych 4 Stopniach Wtajemniczenia, to jednak nie przywiązujcie proszę zbyt wielkiej wagi do tego podziału... ani żadnego innego tu poczynionego. Nad innymi też na pewno warto się przy okazji zastanawiać, ale moje własne na pewno nazywać będę umownymi.
Będzie to opowieść i podsumowanie pewnych czynionych przeze mnie (najczęściej spontanicznych) obserwacji - patrzenia na ludzi z punktu widzenia tego jak wyglądają postacie energii zwanych Opiekuńczymi przy tych ludziach stojący.
Poznanie tych ludzi bliżej pokazało mi elementy tego jak im się żyje, jak wygląda ich definicja siebie oraz życia i istnienia. Niejako przypadkowo między tymi dwoma obszarami zaczęły rysować się pewne cechy wspólne, łączące je ze sobą i pokazujące stopień zbliżenia człowieka do tego, co ogólnie nazwać można duchowością. Ten spójny obraz wyłaniał mi się powoli, w zgodzie z prędkością postrzegania przeze mnie tej zbieżności w różnych, mniej i bardziej typowych sytuacjach życiowych.
Stopień Pierwszy
Opiekun: ukryty w Cieniu.
Człowiek: w Bezruchu lub w Oczekiwaniu
Istnienie ciszy duchowej jest trochę paradoksem - energia płynie, jest w ciągłym ruchu, ciągle coś się w niej przemienia albo dąży do takiej przemiany. Bezruch energii jest stanem trochę przykrym, jakby nienaturalnym, często towarzyszą temu we mnie odczucia chęci pobudzenia do czegoś, spowodowania jakiegoś poruszenia, żeby coś popłynęło, coś się wydarzyło. Czasem mówimy, że mamy ochotę kimś potrząsnąć, trochę tak to osobiście odczuwam. Człowiek taki ma w sobie lęk, obawy przed ponoszeniem jakiegoś ryzyka, bo przemiana jest postrzegana jako coś, co może odebrać strefę komfortu i wrzucić na ścieżki nie poznane. Czasem odczuwa się stan oczekiwania, żeby coś przyszło, jakiś impuls skądś, z zewnątrz - szanse na taki impuls nie są małe, ale stosunkowo nieduże są szanse jego w porę dostrzeżenia. To wyzwanie ludzi z Opiekunami ukrytymi w Cieniu.
Wyglądają Oni jakby stali kilka metrów za plecami takiej osoby, czasem dodatkowo lekko ponad albo dość wysoko ponad ziemią. Nie są zbyt zaangażowani w życie takiej osoby, w stymulowanie tych impulsów, są jednak gotowi nieść pomoc i wkroczyć do akcji, gdy tylko zakradnie się myśl, że można żyć inaczej, lepiej... Choć są, stoją, bywają i czuwają, to jednak ochoty w nich do takich ingerencji nie mają w sobie za wiele - oni czekają, aż coś w takiej osobie się poruszy, każdy impuls ze swojej strony rozważnie planując, by mieć pewność, że to będzie ten, który jak iskra przemieni się w większy płomień.
Stopień Drugi
Opiekun: wychodzący z Cienia - w Szarości
Człowiek: w Konflikcie lub w Chaosie
Tutaj następuje starcie: gdzie historia, przeszłość, utarte schematy ścierają się z tym, co staje się nową, lepszą ale nie wypróbowaną wizją jutra. Starcia dokonują się również na linii człowiek-świat zewnętrzny, co powoduje duże wahania nastroju i ciągłe poczucie zmagań z życiem i zmęczenia nim.
Ten etap wymaga wiary, czasem przyniesienia pomocy, impulsów. A nade wszystko: własnych sukcesów. Nic tak nie przekonuje do pójścia ścieżką przemiany jak sukces osiągnięty na tej drodze, własnymi siłami (a liczy sie każdy, nawet najmniejszy). A przez własne siły rozumiem także umiejętność dostrzegania i wykorzystywania szans, które daje życie. To wielka sztuka umieć przyjąć dar od losu i wyzwanie dla wszystkich, którzy mają przy sobie Szarych Opiekunów.
Stoją oni bliżej za plecami, 1-2 metry, najcześciej już przy ziemi albo pół metra nad nią. A przynajmniej tak ja ich widzę. Ich zaangażowanie uzależnione jest od tego jaki wątek dominuje obecnie w człowieku (pamiętając, że panuje chaos i konflikt), jest to więc zaangażowanie umiarkowane, inspirują myśli, które kierują w dobrą w przyszłość, nie powielanie schematów. Są bardzo, bardzo cierpliwi.
Stopień Trzeci
Opiekun: w Bieli lub w Jasności, Wyspecjalizowany
Człowiek: w Zgodzie z losem i świadomy swojej "przeznaczonej" ścieżki
To ludzie z poczuciem misji, mający świadomość swojego miejsca w świecie i mający uporządkowane wnętrze. Choć nie zawsze wszyscy się z nimi we wszystkim zgodzą, to jednak nikt nie odmówi im przekonania o własnych racjach. Często będą wiedzieli jaka jest ich misja życiowa i będą ją realizowali. Interesować ich może niewiele ponad to, co przystaje do tego celu. To ludzie, którzy dużo w życiu przeszli i to w co wierzą jest bezpośrednim efektem pomyślnego przerobienia lekcji i życiowych wyzwań. Otwarcie się na szersze horyzonty myślenia i odczuwania może stać się wyzwaniem osób o Jasnych Opiekunach (ale nie musi).
Opiekunowie tacy stoją bardzo blisko, tuż za plecami albo troszkę z boku. Najczęściej da się wyczuć zgodność inspirowania Opiekuna z tym, co człowiek obrał sobie za cel swojego istnienia. Jest to układ funkcjonujący w jedności, w dużej zgodzie i skupieniu. Widuję też duże świecenie opiekuna, jakby przyzwolenie na te aspekty przebytej drogi, które w danym momencie dają najlepsze, najoptymalniejsze rezultaty. Bardzo lubię to widzieć, bo to świadectwo osiągnięcia w człowieku dużego stopnia wewnętrznego porozumienia oraz akceptacji życia, świata i ludzi takimi, jacy są i pozytywnego ich inspirowania w myśl obranej przez siebie ścieżki.
Stopień Czwarty
Opiekun: wiele różnych Energii Opiekuńczych, czasem nawet bardzo tłumnie, w krótkim czasie
Człowiek: stale Poszukujący ogólniejszych prawd życiowych, może nie mieć jednej stałej ścieżki życiowej, mało podatny na to, co nazywamy przeznaczeniem.
Tutaj życie staje się bardzo ekscytującym, ale 'tylko' etapem istnienia. Prawdy ogólniejsze, szersze, łapanie wszelkiej mądrości staje się wątkiem dominującym. Jest cechą ludzi na tym etapie duże otwarcie na różne myśli, możliwości - a mnożą się one jedna po drugiej, wszystko staje się szczeblem w rozwoju, pretekstem do przemyśleń i nowych działań. Przemiana jest bardzo intensywna, wielokrotnie w ciągu życia zachodzą głębokie zwroty akcji, ale bez utraty wewnętrznej integralności - raczej dobudowywania do istniejącej struktury myśli i uczuć nowych, komunikujących się wewnętrznie połączeń. Praca z ludźmi może wyniknąć niejako sama z siebie, bo człowiek taki odbierany może być przez innych jako inspiracja dla nich samych. Wyzwaniem ludzi mających przy sobie wielu Opiekunów może być brak poczucia drogi, jednej ścieżki, która dokądś prowadzi, a więc i poczucia przynależności, określonego miejsca w życiu.
A Opiekunowie mogą być przeróżni, najczęściej mają cechy tych ze Stopnia Trzeciego, ale jest ich bardzo wielu, każdy inspiruje na swój sposób jakby tak szybko chciało się wykorzystać dobrą koniunkturę, pełne nastawienie na przemianę. Stąd ciągle się coś dzieje, wiele pozytywnych, cudownych rzeczy. Znam ludzi na tym poziomie i oni wszyscy tego doświadczają na swój sposób.
Nie oznacza to, że nie mają oni swojego Stałego Opiekuna lub dwóch - mogą ich mieć, ale staje się to mniej istotne, bo ważniejsze jest to, co można takim wysiłkiem dokonać, jak wiele przemienić dla dobra tej osoby i wszystkich dookoła. Może jest to po prostu jakiś pewien znak naszych czasów...?
---
Etapy więc mogą się mieszać, człowiek bowiem nie jest zawsze strukturą energii jednorodną - pewne 'części' mogą być rozświetlone bardziej, inne mniej; potencjał z jednych uwolniony i zrealizowany bardziej, a z innych mniej. Każda konfiguracja Opiekunów jest jednak optymalna, tak samo jak ich inspiracje. I choć są cuda to jednego nie można zrobić: przekonać kogoś do czegoś jeśli nie ma we wnętrzu na to przyzwolenia, gotowości. Każda pomoc, inspiracja, porada rozbije się o niemożność, jeśli w człowieku nie ma gruntu na jej przyjęcie.
Ale i tak warto! Bo jeśli czegoś nauczyła mnie tematyka duchowości to tego, że wszystko jest możliwe, że dużo można "wyprosić" i wiele reguł nagiąć jeśli jest szczera ku temu intencja. Nie ma tu żadnych gwarancji, ale na szczerą prośbę, intencję zawsze znajdzie się tam u Góry odpowiedź. To na jakim etapie jesteśmy zaważy na tym jak ją zinterpretujemy.
Na wstępie chciałem napisać, że choć będzie o pewnych 4 Stopniach Wtajemniczenia, to jednak nie przywiązujcie proszę zbyt wielkiej wagi do tego podziału... ani żadnego innego tu poczynionego. Nad innymi też na pewno warto się przy okazji zastanawiać, ale moje własne na pewno nazywać będę umownymi.
Będzie to opowieść i podsumowanie pewnych czynionych przeze mnie (najczęściej spontanicznych) obserwacji - patrzenia na ludzi z punktu widzenia tego jak wyglądają postacie energii zwanych Opiekuńczymi przy tych ludziach stojący.
Poznanie tych ludzi bliżej pokazało mi elementy tego jak im się żyje, jak wygląda ich definicja siebie oraz życia i istnienia. Niejako przypadkowo między tymi dwoma obszarami zaczęły rysować się pewne cechy wspólne, łączące je ze sobą i pokazujące stopień zbliżenia człowieka do tego, co ogólnie nazwać można duchowością. Ten spójny obraz wyłaniał mi się powoli, w zgodzie z prędkością postrzegania przeze mnie tej zbieżności w różnych, mniej i bardziej typowych sytuacjach życiowych.
Stopień Pierwszy
Opiekun: ukryty w Cieniu.
Człowiek: w Bezruchu lub w Oczekiwaniu
Istnienie ciszy duchowej jest trochę paradoksem - energia płynie, jest w ciągłym ruchu, ciągle coś się w niej przemienia albo dąży do takiej przemiany. Bezruch energii jest stanem trochę przykrym, jakby nienaturalnym, często towarzyszą temu we mnie odczucia chęci pobudzenia do czegoś, spowodowania jakiegoś poruszenia, żeby coś popłynęło, coś się wydarzyło. Czasem mówimy, że mamy ochotę kimś potrząsnąć, trochę tak to osobiście odczuwam. Człowiek taki ma w sobie lęk, obawy przed ponoszeniem jakiegoś ryzyka, bo przemiana jest postrzegana jako coś, co może odebrać strefę komfortu i wrzucić na ścieżki nie poznane. Czasem odczuwa się stan oczekiwania, żeby coś przyszło, jakiś impuls skądś, z zewnątrz - szanse na taki impuls nie są małe, ale stosunkowo nieduże są szanse jego w porę dostrzeżenia. To wyzwanie ludzi z Opiekunami ukrytymi w Cieniu.
Wyglądają Oni jakby stali kilka metrów za plecami takiej osoby, czasem dodatkowo lekko ponad albo dość wysoko ponad ziemią. Nie są zbyt zaangażowani w życie takiej osoby, w stymulowanie tych impulsów, są jednak gotowi nieść pomoc i wkroczyć do akcji, gdy tylko zakradnie się myśl, że można żyć inaczej, lepiej... Choć są, stoją, bywają i czuwają, to jednak ochoty w nich do takich ingerencji nie mają w sobie za wiele - oni czekają, aż coś w takiej osobie się poruszy, każdy impuls ze swojej strony rozważnie planując, by mieć pewność, że to będzie ten, który jak iskra przemieni się w większy płomień.
Stopień Drugi
Opiekun: wychodzący z Cienia - w Szarości
Człowiek: w Konflikcie lub w Chaosie
Tutaj następuje starcie: gdzie historia, przeszłość, utarte schematy ścierają się z tym, co staje się nową, lepszą ale nie wypróbowaną wizją jutra. Starcia dokonują się również na linii człowiek-świat zewnętrzny, co powoduje duże wahania nastroju i ciągłe poczucie zmagań z życiem i zmęczenia nim.
Ten etap wymaga wiary, czasem przyniesienia pomocy, impulsów. A nade wszystko: własnych sukcesów. Nic tak nie przekonuje do pójścia ścieżką przemiany jak sukces osiągnięty na tej drodze, własnymi siłami (a liczy sie każdy, nawet najmniejszy). A przez własne siły rozumiem także umiejętność dostrzegania i wykorzystywania szans, które daje życie. To wielka sztuka umieć przyjąć dar od losu i wyzwanie dla wszystkich, którzy mają przy sobie Szarych Opiekunów.
Stoją oni bliżej za plecami, 1-2 metry, najcześciej już przy ziemi albo pół metra nad nią. A przynajmniej tak ja ich widzę. Ich zaangażowanie uzależnione jest od tego jaki wątek dominuje obecnie w człowieku (pamiętając, że panuje chaos i konflikt), jest to więc zaangażowanie umiarkowane, inspirują myśli, które kierują w dobrą w przyszłość, nie powielanie schematów. Są bardzo, bardzo cierpliwi.
Stopień Trzeci
Opiekun: w Bieli lub w Jasności, Wyspecjalizowany
Człowiek: w Zgodzie z losem i świadomy swojej "przeznaczonej" ścieżki
To ludzie z poczuciem misji, mający świadomość swojego miejsca w świecie i mający uporządkowane wnętrze. Choć nie zawsze wszyscy się z nimi we wszystkim zgodzą, to jednak nikt nie odmówi im przekonania o własnych racjach. Często będą wiedzieli jaka jest ich misja życiowa i będą ją realizowali. Interesować ich może niewiele ponad to, co przystaje do tego celu. To ludzie, którzy dużo w życiu przeszli i to w co wierzą jest bezpośrednim efektem pomyślnego przerobienia lekcji i życiowych wyzwań. Otwarcie się na szersze horyzonty myślenia i odczuwania może stać się wyzwaniem osób o Jasnych Opiekunach (ale nie musi).
Opiekunowie tacy stoją bardzo blisko, tuż za plecami albo troszkę z boku. Najczęściej da się wyczuć zgodność inspirowania Opiekuna z tym, co człowiek obrał sobie za cel swojego istnienia. Jest to układ funkcjonujący w jedności, w dużej zgodzie i skupieniu. Widuję też duże świecenie opiekuna, jakby przyzwolenie na te aspekty przebytej drogi, które w danym momencie dają najlepsze, najoptymalniejsze rezultaty. Bardzo lubię to widzieć, bo to świadectwo osiągnięcia w człowieku dużego stopnia wewnętrznego porozumienia oraz akceptacji życia, świata i ludzi takimi, jacy są i pozytywnego ich inspirowania w myśl obranej przez siebie ścieżki.
Stopień Czwarty
Opiekun: wiele różnych Energii Opiekuńczych, czasem nawet bardzo tłumnie, w krótkim czasie
Człowiek: stale Poszukujący ogólniejszych prawd życiowych, może nie mieć jednej stałej ścieżki życiowej, mało podatny na to, co nazywamy przeznaczeniem.
Tutaj życie staje się bardzo ekscytującym, ale 'tylko' etapem istnienia. Prawdy ogólniejsze, szersze, łapanie wszelkiej mądrości staje się wątkiem dominującym. Jest cechą ludzi na tym etapie duże otwarcie na różne myśli, możliwości - a mnożą się one jedna po drugiej, wszystko staje się szczeblem w rozwoju, pretekstem do przemyśleń i nowych działań. Przemiana jest bardzo intensywna, wielokrotnie w ciągu życia zachodzą głębokie zwroty akcji, ale bez utraty wewnętrznej integralności - raczej dobudowywania do istniejącej struktury myśli i uczuć nowych, komunikujących się wewnętrznie połączeń. Praca z ludźmi może wyniknąć niejako sama z siebie, bo człowiek taki odbierany może być przez innych jako inspiracja dla nich samych. Wyzwaniem ludzi mających przy sobie wielu Opiekunów może być brak poczucia drogi, jednej ścieżki, która dokądś prowadzi, a więc i poczucia przynależności, określonego miejsca w życiu.
A Opiekunowie mogą być przeróżni, najczęściej mają cechy tych ze Stopnia Trzeciego, ale jest ich bardzo wielu, każdy inspiruje na swój sposób jakby tak szybko chciało się wykorzystać dobrą koniunkturę, pełne nastawienie na przemianę. Stąd ciągle się coś dzieje, wiele pozytywnych, cudownych rzeczy. Znam ludzi na tym poziomie i oni wszyscy tego doświadczają na swój sposób.
Nie oznacza to, że nie mają oni swojego Stałego Opiekuna lub dwóch - mogą ich mieć, ale staje się to mniej istotne, bo ważniejsze jest to, co można takim wysiłkiem dokonać, jak wiele przemienić dla dobra tej osoby i wszystkich dookoła. Może jest to po prostu jakiś pewien znak naszych czasów...?
---
Etapy więc mogą się mieszać, człowiek bowiem nie jest zawsze strukturą energii jednorodną - pewne 'części' mogą być rozświetlone bardziej, inne mniej; potencjał z jednych uwolniony i zrealizowany bardziej, a z innych mniej. Każda konfiguracja Opiekunów jest jednak optymalna, tak samo jak ich inspiracje. I choć są cuda to jednego nie można zrobić: przekonać kogoś do czegoś jeśli nie ma we wnętrzu na to przyzwolenia, gotowości. Każda pomoc, inspiracja, porada rozbije się o niemożność, jeśli w człowieku nie ma gruntu na jej przyjęcie.
Ale i tak warto! Bo jeśli czegoś nauczyła mnie tematyka duchowości to tego, że wszystko jest możliwe, że dużo można "wyprosić" i wiele reguł nagiąć jeśli jest szczera ku temu intencja. Nie ma tu żadnych gwarancji, ale na szczerą prośbę, intencję zawsze znajdzie się tam u Góry odpowiedź. To na jakim etapie jesteśmy zaważy na tym jak ją zinterpretujemy.
środa, 2 stycznia 2013
Ubarwianie przyszłości
Ubarwianie przyszłości zaczyna się właśnie teraz - od chwili przemyślenia, od chwili zasiedzenia się w stanie niczym nie przerwanej ciszy. Popłynie strumieniem barwa w tej ciszy i z tej ciszy zrodzona, która doda nowych kolorów temu ku czemu zwrócone są twoje myśli. Zasłuchaj się w jej melodii, w jej tonacji, pomyśl o niej jako o czymś co twoje, co z głębi ciebie wypływa. Czy potrzebna jest energia z zewnątrz, czy trzeba się nią karmić i na nią liczyć? Tak, ona też przychodzi, ale jako pewien przyczynek, impuls do tego, by w sobie szukać prawdziwych źródeł przemiany - źródeł nie posiadających wstecznego biegu.
A gdzie one pędzą, ku czemu na spotkanie? Ty już wiesz, bo stale zastanawiasz się nad tym jak wyglądać będzie twoje jutro, z czego skladać się będzie twoje ziemskie doświadczenie i ile miłości uda ci się dać innym i samemu odebrać i przyjąć do swojego serca.
Ja jestem mistrzem i Mędrcem, jestem jednością sam w sobie i w zespoleniu z wszystkim co jest dookoła, do czego wzrok może dosięgnąć i ku czemu może wznieść tylko swoje westchnienie. Pomyśl o mnie jako o Wzorze, jako o pomyśle jak samemu na siebie i w siebie zechcesz spoglądać. Takim właśnie patrzeniem uda ci się zaakcentować w sobie co na moje podobieństwo uda ci się w sobie zobaczyć. To tam jest - jest w tobie bowiem cała historia tego, co się wydarzyło oraz historia tego, co jeszcze ma nadejść. Nazywam obie historiami, bo o przyszłości też można rozmawiać jako impuls do jej przemiany lub okazji do radosnego ją z otwartymi rękoma witaniu. Zastanówmy się czym ona w twoim przypadku jest?
Jest w tobie dużo niepewności, zastanawiasz się jak sobie z życiem poradzić i jakie kierunki i ludzi dookoła wybierać jako Godnych kompanów do wspólnego tej Chwili przeżywania. Jest też w tobie ogromna siła, ta już zrealizowana, ale także ta jeszcze w potencjale - bądź jednym z tych, ktorzy ten potencjał w sobie uruchamiają, którzy przede wszystkim na siebie liczą w swoich zmaganiach w istnieniu. Nie będziesz sam, bo cokolwiek znajdziesz w sobie dodane w dwójnasób ci będzie jeśli prawością i słusznością będzie się mieniło. Co jeszcze jest w tobie? Wiele cierpienia, że nie udało się to czy tamto, że ludzie zawiedli raz po raz, a ty ofiarą jesteś swojego istnienia. Wybierasz tak patrzeć na życie i wybór ten nie przynosi ci spełnień marzeń, o których śnisz czy to w nocy czy to na jawie łapiąc się na szczerym pragnieniu ogarniania sobą coraz większych przestrzeni Ciepła.
Zrezygnuj z takiego obrazu siebie i popatrz na mnie. Spójrz mi w oczy, co mówi ci twoje widzenie, twoja intuicja, gdy tak na mnie patrzysz. Widzisz te dwa promienie jak złote monety mieniące się w pełnym słońcu widzące w tobie tylko Piękno, Siłę i Skuteczność! Dlaczego wszechwidząc nie dostrzegam w tobie tego, co może być Zaciemnieniem? Bo wiem, że to eksperyment, że to próbowanie różnych scenariuszy przez ciebie celem odnalezienia tego, co będzie podstawą dla twojej indywidualnej Pieśni. Wiele w życiu wydarzyć się może, niesiemy wieść sprzeciwiającą się temu, co rzekomo wydarzyć się musi! Popatrz na siebie inaczej już dziś, a jutro dojrzysz rozjaśniających się przed tobą horyzontów twojej przemiany. Zbierzesz jej owoce a twoje samopoczucie, sukcesy i zdrowie pokażą ci, że właściwą wybrałeś ścieżkę. Czy więc uwierzyć najpierw powinieneś mi na słowo, a może już wiesz, że słuszna to wizja bo jej słuszność podpowiada ci serce twoje tylko szukasz Pretekstu, by jakoś do przodu, niepewnym krokiem zacząć iść w stronę jej spełnienia? Zamyśl się nad tym i podejmuj odważną Decyzję: pójdę w stronę słońca, pójdę w stronę jasności i mądrości myśli, słów i dokonań moich. Wybieram dla siebie życie lepsze - lepsze, bo dostrzegające wartość przemiany tego co było w Przyszłość tego co stanie się przyszłością narodów, świata całego.
A to niby taka skromna, bo tylko twoja myśl. Jaką ona ma siłę, by świat zmieniać, wpływać na niego. Chcesz jego przemiany, ale nie dostrzegasz jeszcze ścisłego związku jaki z nim masz, bo jedności swojej z nim nie widzisz, nie czujesz. Ale on JEST, w całej swej okazałości stoisz przed moim patrzeniem i tak jak ja zjednoczony z istnieniem tak ty w swej istocie nierozerwalnie z nim połączony. Dlatego nasze drogi krzyżują się raz po raz, bo razem stąpamy po jednej, choć pozornie tylko dwoistej, przestrzeni. Jednością ona także jest i w tym zjednoczonym patrzeniu również dostrzeżesz dla siebie korzyść, wartość zeń płynącą. Popatrz więc na siebie i pod takim zmienionym kątem.
Ono również Ubarwi twoją przyszłość i zepnie jak klamrą tą ścieżkę od Teraz ku temu, co Zatem. A tam ja będę stał i czekał na ciebie, powitam cię uściskiem, a ty już będziesz wiedział, że prócz mojej sympatii i uznania dla twoich osiągnięć niczego więcej ode mnie chcieć nie będziesz. Wiedzieć będziesz, że masz to w sobie, bo sam w sobie poszukałeś, wydobyłeś i uruchomiłeś ten wewnętrzny potencjał. On zmieni twoje oblicze, rozjaśni i odplami to, co sprzeniewierzone. Porzuć ścieżkę cierpień, a stanie się dla ciebie Jasne jakie następne kroki powinieneś poczynić - jeszcze w tym zakątku wszechświata.
Mędrzec
A gdzie one pędzą, ku czemu na spotkanie? Ty już wiesz, bo stale zastanawiasz się nad tym jak wyglądać będzie twoje jutro, z czego skladać się będzie twoje ziemskie doświadczenie i ile miłości uda ci się dać innym i samemu odebrać i przyjąć do swojego serca.
Ja jestem mistrzem i Mędrcem, jestem jednością sam w sobie i w zespoleniu z wszystkim co jest dookoła, do czego wzrok może dosięgnąć i ku czemu może wznieść tylko swoje westchnienie. Pomyśl o mnie jako o Wzorze, jako o pomyśle jak samemu na siebie i w siebie zechcesz spoglądać. Takim właśnie patrzeniem uda ci się zaakcentować w sobie co na moje podobieństwo uda ci się w sobie zobaczyć. To tam jest - jest w tobie bowiem cała historia tego, co się wydarzyło oraz historia tego, co jeszcze ma nadejść. Nazywam obie historiami, bo o przyszłości też można rozmawiać jako impuls do jej przemiany lub okazji do radosnego ją z otwartymi rękoma witaniu. Zastanówmy się czym ona w twoim przypadku jest?
Jest w tobie dużo niepewności, zastanawiasz się jak sobie z życiem poradzić i jakie kierunki i ludzi dookoła wybierać jako Godnych kompanów do wspólnego tej Chwili przeżywania. Jest też w tobie ogromna siła, ta już zrealizowana, ale także ta jeszcze w potencjale - bądź jednym z tych, ktorzy ten potencjał w sobie uruchamiają, którzy przede wszystkim na siebie liczą w swoich zmaganiach w istnieniu. Nie będziesz sam, bo cokolwiek znajdziesz w sobie dodane w dwójnasób ci będzie jeśli prawością i słusznością będzie się mieniło. Co jeszcze jest w tobie? Wiele cierpienia, że nie udało się to czy tamto, że ludzie zawiedli raz po raz, a ty ofiarą jesteś swojego istnienia. Wybierasz tak patrzeć na życie i wybór ten nie przynosi ci spełnień marzeń, o których śnisz czy to w nocy czy to na jawie łapiąc się na szczerym pragnieniu ogarniania sobą coraz większych przestrzeni Ciepła.
Zrezygnuj z takiego obrazu siebie i popatrz na mnie. Spójrz mi w oczy, co mówi ci twoje widzenie, twoja intuicja, gdy tak na mnie patrzysz. Widzisz te dwa promienie jak złote monety mieniące się w pełnym słońcu widzące w tobie tylko Piękno, Siłę i Skuteczność! Dlaczego wszechwidząc nie dostrzegam w tobie tego, co może być Zaciemnieniem? Bo wiem, że to eksperyment, że to próbowanie różnych scenariuszy przez ciebie celem odnalezienia tego, co będzie podstawą dla twojej indywidualnej Pieśni. Wiele w życiu wydarzyć się może, niesiemy wieść sprzeciwiającą się temu, co rzekomo wydarzyć się musi! Popatrz na siebie inaczej już dziś, a jutro dojrzysz rozjaśniających się przed tobą horyzontów twojej przemiany. Zbierzesz jej owoce a twoje samopoczucie, sukcesy i zdrowie pokażą ci, że właściwą wybrałeś ścieżkę. Czy więc uwierzyć najpierw powinieneś mi na słowo, a może już wiesz, że słuszna to wizja bo jej słuszność podpowiada ci serce twoje tylko szukasz Pretekstu, by jakoś do przodu, niepewnym krokiem zacząć iść w stronę jej spełnienia? Zamyśl się nad tym i podejmuj odważną Decyzję: pójdę w stronę słońca, pójdę w stronę jasności i mądrości myśli, słów i dokonań moich. Wybieram dla siebie życie lepsze - lepsze, bo dostrzegające wartość przemiany tego co było w Przyszłość tego co stanie się przyszłością narodów, świata całego.
A to niby taka skromna, bo tylko twoja myśl. Jaką ona ma siłę, by świat zmieniać, wpływać na niego. Chcesz jego przemiany, ale nie dostrzegasz jeszcze ścisłego związku jaki z nim masz, bo jedności swojej z nim nie widzisz, nie czujesz. Ale on JEST, w całej swej okazałości stoisz przed moim patrzeniem i tak jak ja zjednoczony z istnieniem tak ty w swej istocie nierozerwalnie z nim połączony. Dlatego nasze drogi krzyżują się raz po raz, bo razem stąpamy po jednej, choć pozornie tylko dwoistej, przestrzeni. Jednością ona także jest i w tym zjednoczonym patrzeniu również dostrzeżesz dla siebie korzyść, wartość zeń płynącą. Popatrz więc na siebie i pod takim zmienionym kątem.
Ono również Ubarwi twoją przyszłość i zepnie jak klamrą tą ścieżkę od Teraz ku temu, co Zatem. A tam ja będę stał i czekał na ciebie, powitam cię uściskiem, a ty już będziesz wiedział, że prócz mojej sympatii i uznania dla twoich osiągnięć niczego więcej ode mnie chcieć nie będziesz. Wiedzieć będziesz, że masz to w sobie, bo sam w sobie poszukałeś, wydobyłeś i uruchomiłeś ten wewnętrzny potencjał. On zmieni twoje oblicze, rozjaśni i odplami to, co sprzeniewierzone. Porzuć ścieżkę cierpień, a stanie się dla ciebie Jasne jakie następne kroki powinieneś poczynić - jeszcze w tym zakątku wszechświata.
Mędrzec
Subskrybuj:
Posty (Atom)