piątek, 20 lipca 2012

Bytu istnienie

Umiejętność myślenia i poznawania świata takim jakim jest, w prostocie swojego ów świata poznawania, leży u podstaw tego, po co tu jesteście - doświadczania życia w materii.

Poddać chcemy wam pomysł nowego na siebie i ludzi patrzenia tak, by dostrzegać w sobie cząstkę boską, jak i tą przyziemną waszym ciałem zwaną w sposób nie dostrzegający między nimi granic. On powie [piszący przekazy - T.], że to trzeci etap, ale nie o etapowość chodzi, ale by dążyć w kursie życia do coraz pełniejszego tak siebie pojmowania. Tak patrząc etapów można rozpoznać więcej, nieskończenie wiele bo na tak różnych punktach tej jednej dla wszystkich przecież ścieżki ludzie potrafią się znajdować. I znajdują. Minie trochę czasu, kiedy kolektywnie będzie można stwierdzić, że przekroczony został jakiś próg. Po to tu jesteśmy; po to przychodzimy, by swoim nauczaniem poddawać nowe interpretacje zjawisk fizycznych i duchowych.

Mają one w sobie wspólny mianownik. Jest nim wola i miłość. Wola, bo przypomina o tym, że życie i istnienie po to jest, by je kształtować wedle własnych zamysłów. Miłość, by w tych zamysłach mądrze i godnie uwzględniać innych, zapraszać ich do tej dyskusji, z której wiele dobrego dla każdej ze stron wyniknąć może. Tak patrzymy na was niby z daleka, ale przecież z tak bliska. Macie w sobie niebo tak samo, jak i ziemię. Choć my jej nie posiadamy, dostrzegamy jej uwarunkowania i wyzwania, które ona sobą stawia i rozumiemy jak można mądrze COŚ człowiekowi poradzić.

Czas nadszedł do tego, by postanowić iż takie radzenie jest człowiekowi współczesnemu potrzebne. Nie zdecydowaliśmy o tym z pragnienia, by postawić się ponad człowiekiem. Wynika ono z wołania tak wielu serc ku niebu, by coś zmienić, by coś się w ich życiach zadziało. Z miłości do was czynimy starania, byście o nas pamiętali, a raczej: byście sobie o nas przypomnieli.

Cały świat zdaje się w jedną stronę kręcić. Jest to obrót ku przyszłości, ku niemu ziemi oblicze jest zwrócone. Biegnąc myślą po kierunku tego spojrzenia zobaczyć można co czeka mieszkańców tej planety. Będzie nim okres spokoju i radości poprzedzony niemałymi wstrząsami obserwowanymi we WNĘTRZACH osób żyjących w dzisiejszych czasach.

Chcę bowiem byście zrozumieli, że nie ma prawd wynikających z obiektywnego porządku rzeczy. Takowy jest wypadkową wszystkich zaangażowanych w historię pewnego jednego, współdzielonego ze sobą MIEJSCA. W tym TŁUMIE gubi się jednostkowość jego członków, a więc wzmacnia przekonanie o nieuchronności pewnych zdarzeń. Ona jednak upomina się o siebie, o system dla siebie wsparcia. Stąd ból i rozdarcie, które na pewnym pułapie patrzenia wydają się bolesne, na innym nieodłącznym elementem PRÓB i BŁĘDÓW przez ludzi popełnianych.

Nie chcemy pouczać, tylko mądrze prawić. Powiemy więc, że wiele dobrego dla człowieka pojawi się, ZAISTNIEJE jako efekt przyjęcia świadomie i podświadomie istnienia w dwóch światach jednocześnie. Jeszcze więcej, gdy weźmie się pod uwagę myśl, że to JEDEN świat, że to jeden WSZECHŚWIAT dla wszystkich jednaki (z jednakimi prawami do godnego współistnienia).

Skąd wziął się taki świat, pełen pomieszania, interesów różnych? Z zagubienia tej właśnie myśli, z poświęcenia jej na rzecz tych chwilowych, tymczasowych jakby jaka lepsza treść miała z nich wynikać. Miłość do ludzi nie pozwala nam jednak na większą ingerencję; poprzez wgląd w siebie musi się człowiek zmieniać, my poddajemy tylko coś, co ma szansę z coraz większą rzeszą ludzi pozytywnie współgrać.

Zamiar jest by budzili się jak ze snu do WALKI o świat lepszy ci, którzy dotąd zajęci byli swoimi sprawami. Będzie wołanie zaświatów skierowane do nich, by stawali się Wolą zaświatów i Miłością dla innych. W ten sposób zjednoczą się dwa światy, ale czy tak naprawdę muszą? Czy nie są one zjednoczone i jedynie wołamy o tego faktu przez człowieka uznanie?

Poglądy zmieniają się w ciągu życia i po jego zakończeniu. Co pozostanie w człowieku to ogrom doświadczeń mierzonych BARWĄ jego energii, a więc częstotliwością wibrowania uczuć i myśli jego. Im wyższa, tym bliżej ZBAWIENIA, ale inaczej rozumianego niż to się uważa. Ono rozpoczyna nowy etap w istnieniu, zwalniając z potrzeby (wedle woli) wcielania się w materię i poprzez nią doświadczania praw godności.

Czy zakończy się kiedyś nasza ingerencja; czy odejdziemy na zawsze bardziej obserwatorami pozostając niźli aktywnie kontaktu poszukującymi bytami? I tak, i nie. Pewne jest jednak, że pozostaniemy Z TOBĄ - obok ciebie, i ciebie, i ciebie. Będziemy przy was i doświadczać nas i samych siebie będziecie w zgodzie z wewnętrznym waszym ZEGAREM. Póki co wybiła godzina dla świata jednaka. Jest nią PRZEMIANA w bytu doskonalsze istnienie.

Jasny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz