Bywają w życiu sytuacje, w których dłonie tak spracowane są, tak skupione na codzienności przepracowywaniu, że umysł zapomina o tym, co w tym procesie ważne, być może najważniejsze.
Ważne w nim to, co z siebie można jemu dać i co z siebie można w nim odnaleźć. Jeśli wiele dać nie można, ani odnaleźć też niespecjalnie, winien człowiek - powinność ma w stosunku do siebie - poszukiwać innych rozwiązań, bardziej przystających do tej melodii, harmonii, którą jest.
Takie wątki łączą się w jedną melodię życiem zwaną. Winny one być w harmonii i człowiek jak dyrygent może sprawić, by stare instrumenty, gubiące tą melodię, nadrabiały zaległości. Może też je wyłączyć z muzyki i nowe pozyskać. Po prostu głowę musi obrócić i poszukać w innym kierunku: o tam, siedzi osoba, która inną melodię zagra, ale taką, która nową harmonię do wątku życia wprowadzi. A za nią przyjdą kolejne i ani się obejrzeć nowa muzyka gra!
Jak to powiedzieć, by zrozumiał, by pojął przekazy spisujący, że głowa utkwiona w jednym punkcie być nie może licząc, że z tego jednego kierunku rewolucja jaka przyjdzie! Mało kto liczyć może na taki luksus, który tak naprawdę niczym innym nie jest tylko darem od życia, wyjątkiem od reguły. Ale taka jest wielkość przestrzeni Niebem zwanej, że czasem na utkwienie przyzwala... Z miłości to robi.
Tych luksusów jest jednak stosunkowo niewiele. Na marnowaniu czasu przez człowieka ani jego Głębi ani Niebu nie zależy. Poruszy się prędzej Ziemia pod nogami pod wpływem wołania trąb przemiany. Zagra melodia tak diametralnie inna, że wstrząśnie światem, który inną melodię przyzwyczajony był słuchać. Ale gdy się przyjrzeć, gdy rozważyć potem co się stało zauważyć można, że zwiastuny, nuty pojedyncze, wpleść w melodię się usiłowały. Człowiek jednak dyrygując nowego motywu dostrzec nie chciał, nie potrafił. Tak więc uczy życie jak wprawnym w boju być, jak elementy różne od siebie w jedną harmonię próbować łączyć. Zasada jest jedna: zawsze melodie nowe staną się prędzej czy później motywami głównymi. Nie szukaj więc dźwięków zdartej już płyty, ale śpiewu słowika, który zawsze inny, ale zawsze słodki.
I mówię wam przecie: wszyscyście wirtuozami swojego życia! Jednym ręki skinieniem ominąć te wszytkie pułapki potraficie. Nie ma szansy fałsz się przebić, kiedy ręce spracowane radość w graniu melodii życia odnajdują. Niech pracować nie przestają, niech radości w tym graniu nie gubią, a szansy na rytmu pogubienie, na harmonii dysonansów nie będzie. Niebo zawsze wspomoże i dobrą nutkę, dobry dźwięk do ucha prosto szepnie. Może i nie każdy usłyszy, że to część melodii, ale ty wiedzieć będziesz, że słodszą ona jeszcze jest, kiedy ucho w słowa z zaświatów płynące jest wsłuchane.
Pozwól sobie na podryfowanie, czasem przez chwilę zaimprowizuj melodię i posłysz, czy zaświat pozytywnym dźwiękiem odpowie na takie swobodne granie. Wówczas stanie się cud połączenia i zdarzenia nowe jak grzyby po deszczu zaczną się pojawiać. Radzę zatem nie błądzić po omacku, ale czy w melodii strukturze zwartej, czy w swobodnej improwizjacji radość dostrzegać i rękę swoją - to ty bowiem jesteś, Głębia twoja to powoduje. Raduj się więc i szukaj stale harmonii pośród fałszu - nut melodię tworzących pośród kakofonii dźwięków tego świata.
W tym ja wesprę, w tym pomogę.
Anna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz