Witajcie,
Myślę, że na dobry początek zawsze dobrze jest ustalić pewne reguły, żeby umiejscowić oczekiwania odwiedzających na właściwych torach.
Blog ten jest pisany przez osobę zupełnie normalną, trzeźwo i logicznie myślącą, choć angażującą uczucia w sposobie odbierania rzeczywistości. Jest więc w tym element wrażliwości, ale nigdy nie powodujący, że się "odlatuje", bo każdy wniosek zawsze poprzedza weryfikacja. Nie będzie więc tu miejsca na przepowiednie przyszłości, katastroficzne wizje, obce cywilizacje i bajki. Autor tego rodzaju twórczości ezoterycznej nie przedstawia i w nią nie wierzy. W co więc wierzy?
W życie, w siłę ukrytą w każdym, zwyczajnym dniu. Zawsze pociągała mnie zwykłość dnia i zawsze dążyłem, aby w normalności przeżywać każdy dzień. Z drugiej jednak strony wiele z tego, co mi się przytrafiało większość osób takim by nie nazwała, ale ja jednak uprę się i będę pisał, że zwyczajnością wszystko to jest podszyte.
Liczy się bowiem na ile dane zdarzenie, umiejętność, spotkany człowiek albo postać przekłada się, wpływa na mnie jako jednostkę i moje codzienne życie. Innego bowiem nie posiadam i inaczej o nim nie myślę. Warte uwagi będzie tylko to, co przekłada się nań w sposób pozytywny. A może raczej: konstruktywny.
W moich logicznych, zwięzłych i prostych przekonaniach nie podlega dyskusji istnienie tzw. świata energii. Energetyczność moja własna oraz do pewnego stopnia innych była, jest i będzie przedmiotem mojego zainteresowania i jako taka nie podlega już dyskusji. Nie ma konieczności udowadniania jej istnienia, kiedy nie potrafi się myśleć inaczej, jak jej kategoriami. Podstawowe pojęcia nie będą więc tłumaczone, ani nie będą przedstawiane żadne dowody na ich poparcie. Jak można udowodnić coś, co można przeżyć jedynie doświadczeniem wewnętrznym? Jak przekonać do siebie osoby, które nie wierzą, ale jednocześnie które nie chcą zadać sobie trudu, żeby samemu się przekonać (i to jest ok)?
Na tego rodzaju przekonywanie też nie będzie tu miejsca. Po co więc to wszystko? Żeby przejść od razu do rzeczy, żeby nie startować z wszystkim od początku, ale kontynuować rozpoczęty bieg, choć może nawierzchnia nieco się zmieniła, bo postanowiłem poszukać innego kanału wyrazu. Również to pragnienie przetrwało próbę czasu (swego rodzaju weryfikacja), co pozwoliło mi z mocnym postanowieniem zainicjować blog o takiej, a nie innej, tematyce.
Mam nadzieję, że ktokolwiek tu przywędruje znajdzie coś wartościowego dla siebie.
Jeszcze jedno: na blogu będę publikował przekazy, które spisałem w ciszy, skupieniu i odpowiednich do tego warunkach (przede wszystkim czasowych). Będą one stanowiły integralną część bloga i w założeniu moje treści będą uzupełniały się z tym, co Energie będą chciały przekazać. Z tych powodów przekazy będą pisane kursywą oraz pozostawione bez mojego komentarza.
Jeśli imiona autorów i określenia na nich mają jakąś wartość to taką, że przekaz będzie miał etykietę zawierającą określenie, imię ułatwiające zidentyfikowanie tej konkretnej postaci.
Tomek
Witam;)Zapisuję się jako stała czytelniczka tego bloga;)Pozdrawiam serdecznie Ania.
OdpowiedzUsuńWitam, bardzo się cieszę z pozyskania stałej czytelniczki i zapraszam do częstego odwiedzania!
OdpowiedzUsuń